Kim był naprawdę Tadeusz Mazowiecki?

Mazowiecki Tadeusz — prawdziwe nazwisko — Icek Dikman

Mazowiecki Tadeusz (Dikman Icek). Stalinowiec i działacz komunistyczny pochodzenia żydowskiego, kolaborował w częściach Polski okupowanych przez Związek Radziecki z reżimem bolszewicko-żydowskim. Pomagał w organizowaniu tzw. lewicy katolickiej (PAX) przez gen. Sierowa (szef oddziału NKWD zajmującego się Polską) oraz działał jako wiceprezes tejże antykatolickiej organizacji. Przewodził ideom pogodzenia się narodu Polskiego z nomenklaturą żydokomunistyczną odpowiedzialną za zbrodnie z przedziału 1944-1989 oraz z mordercami z SB, UB, WSI.

Stalinowski karierowicz

Peany piane na cześć tego żydowskiego przechrzty zdążyły już opaść, dlatego właśnie postanowiliśmy napisać ten artykuł. To, że został pochowany na cmentarzu katolickim świadczy tylko o tym, jak bardzo zdeterminowany był, by dla dobra swoich nowych żydowskich przyjaciół zachować do końca wszelkie pozory. Nie będziemy już nawet komentować tego jak wychwalano jego działalność przeciw naszemu narodowi, prowadząc ją nie tylko jako agent NKWD czy FSB, ale również jako wysoko postawiony funkcjonariusz państwowy — premier. Jeżeli zastanawiacie się jeszcze, dlaczego w naszym kraju panuje tak totalny bałagan, to odpowiedzią na to jest to, że Polska znajduje się pod rządami postsowieckich agentów i oprawców, w pocie czoła niszczących nam gospodarkę i kradnącym nasz dobytek. Jeden z nich zdążył już trafić do grobu, zatem przypomnimy tutaj kilka kwestii związanych z jego aparatczykowską karierą w PRLu.

Walka z Kościołem

Był odpowiedzialny za zorganizowanie KIKu, czyli Klubu Inteligencji Katolickiej. W jego ramach zaciekle dewastował od środka Kościół, udając przy tym bogobojnego katolika. Przykładem takiej działalności jest chociażby oskarżenie biskupa Kaczmarka, które zakończyło się skazaniem i bezpodstawnym wtrąceniem biskupa na wiele lat do więzienia. Odpowiedzialny również za rozpropagowaniem idei tzw. Otwartego Kościoła. (źródło piąty numer „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” z września 1953 r.). Idea pokojowego przeobrażenia ustrojowego była mu zawsze bliska — przemawiał za nią w imieniu Polaków gdzie tylko się dało. Uczestniczył również w zmowie w Magdalence z komunistami, a także brał udział w  zorganizowanym przez masonów tzw. okrągłym stole. To właśnie od Stołu zaczęła się jego kariera w roli zdrajcy, za którą został “nagrodzony” w swoistej powtórce z PRLu wysokim stanowiskiem premiera. Pomimo posiadania wszystkim informacji niezbędnych do utworzenia prawdziwie wolnej III RP, zrezygnował z doszczętnego rozgromienia bolszewicko-polskiego komunizmu. Wynikało to z dwóch powodów.

  • Po pierwsze, zachodnie elity żydowskie wpoiły mu niszczycielski nakaz dewastacji polskiej gospodarki za pomocą typowego dla Europy syndromu polityki i pieniądza.
  • Po drugie, nie przestawał być wierny zarówno duchowo, jak i nacyjnie sowieckiemu komunizmowi. Co więcej, nieprzestanie wierzył w niezniszczalność tego ustroju, a wiara ta przekładała się na jego polityczną działalność.

Sowiecka interwencja

O jego służalczości wobec sowietów najlepiej świadczy fakt, że pierwszym urzędnikiem ZSRR, który odwiedził Mazowieckiego był Władimir Kriuczkow, czyli niegdysiejszy włodarz KGB. Stenogramu tej rozmowy nigdy nie ujawniono, a sam Mazowiecki wyszedł z tego spotkania trupio blady i spocony. Nigdy nie dowiemy się dokładnie co zaszło podczas tej rozmowy, ale wiele wskazuje na to, że sowiecki szpieg dobitnie przypomniał mu, gdzie jest jego miejsce. Kriuczkow znalazł się Warszawie zaledwie dwa dni po tym jak Mazowiecki dostał od Kne-sejmu zadanie utworzenia rządu, czyli 28 sierpnia 1989 roku. Warto nadmienić, że mający niebawem stać się wicepremierem Czesław Kiszczak również brał udział w tym tajnym spotkaniu. To był zaledwie początek działalności jego oraz jego rządów na rzecz sił Sowieckich — między innymi utrudniał rozmowy w sprawie wycofania się wojsk ZSRR z terenów Polski czy też usilne bronienie Układu Warszawskiego przed rozpadem.

Afery mazowieckiego

Nie można nie wspomnieć również o jego działaniach w polityce wewnętrznej, która stała się niekończącym się niemal źródłem przeróżnych afer o podłożu gospodarczym oraz finansowym. Bilans tej polityki obrazuje znakomicie udokumentowana, niestronnicza książka współtworzona przez Edmunda Krasowskiego o tytule „AFERY, UOP MAFIA, ANTYK”:

  • 15 bilionów złotych start — afera rublowa
  • 15 bilionów złotych strat — import rubli z NRD
  • 2 biliony złotych — afera paliwowa
  • 15 bilionów złotych — afera papierosowa
  • 10 bilionów złotych — afera alkoholowa
  • 3 biliony złotych — afera celna
  • 6 bilionów złotych — afera ART-B
  • 10 bilionów złotych — afera FOZZ

Chowając się za “grubą krechą”

Jeden z kilku autorów odpowiedzialnych za przechwyt majątku po dawnej PZPR, który został przekazany żydowskim organizacjom. Odpowiedzialny za tajny aneks do umowy w Krzyżowej oraz jeden z propagatorów rezygnacji z odszkodowań dla polaków poszkodowanych przez III Rzeszę mających zostać wypłaconych przez Niemcy. Mazowiecki był również autorem tzw. “grubej krechy”, która miała rozgrzeszyć żydowskich zbrodniarzy, sabotażystów oraz zdrajców z organizacji takich jak PZPR, UB i SB. Chciał tego na dodatek dokonać zupełnie bezczelnie, na oczach całego oszukanego narodu Polskiego. Dzięki temu, że zapomnielibyśmy o tamtych zbrodniach, zapomnielibyśmy również o jego działalności.
Liberalni lewacy tacy jak Michnik i jego syjonistyczna zgraja zresztą do dziś promują takie właśnie „autorytety”.

Kłamstwo i obłuda

Artykuł Mazowieckiego z„Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego”, nr 5, 27 IX 1953 r. s. 3-4 najlepiej pokazuje obłudę tego kandydata na Nobla. W tamtym czasie dopiero pracował nad utworzeniem sobie drogi wprost na wierchuszkę władzy ludowej, znęcając się przy tym nad biskupem z Kielc, Czesławem Kaczmarkiem. Po okrutnym, trwającym aż dwa lata śledztwie został skazany na więzienie. Dopiero gdy Episkopat zainterweniował u Cyrankiwiecza został wypuszczony, jednak na skutek trudów więzienia, zmarł po zaledwie 5 latach. Nigdy nie usłyszeliśmy, by Tadeusz Mazowiecki przeprosił za udział w zniszczeniu życia niczemu nie winnemu biskupowi. W „Dziś i Jutro” popisywał się swoimi zdolnościami w dziedzinie sofistyki publicystycznej. Umiejętność w biegłym władaniu słowem przydała mu się, gdy w czasie Stalina z powodzeniem udawał cierpiącego, ubolewającego katolika, który jednoczenie zachwalał stalinowskie metody, ideę zniewolenia Polski oraz kolaborował z siłami zbrodniczego ateizmu wojującego. Pozycja katolika pozwalała mu wynieść się ponad swoich kolegów z partii, którzy propagowali te same idee. Gdy wreszcie uniewinniono Kaczmarka, Mazowiecki będący naczelnym WTK w niemalże identyczny sposób zaczął nękać uwięzionego Prymasa Wyszyńskiego.

Świadectwo zdrady

Miesiące po tym, jak jego pobratymcy przegrali w marcu roku 1968, Mazowiecki twierdząc że przemawia w imieniu polskich katolików mówił, że w pełni opierają oni swoją działalność na przeświadczeniu, że to PZPR całkowicie kieruje Polską. Dodawał przy tym, że on, wraz z dziesiątkami milionów katolików, jest całkowicie przeciwny erozji socjalizmu. To dobitnie pokazuje, jak ten zaciekły stalinista niezmiennie, przez całe dekady jasno pokazywał, jakie są jego prawdziwe poglądy i przekonania. Za to ów przybłęda dostaje od nas świadectwo, które jednoznacznie określa go jako zdrajcę Polski, czyli przybranej – tylko pozornie – przez niego ojczyzny.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz