RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Żydłackie bydło zainstalowane przez SB-cje, WSI jeszcze w PRL-u w sądach i prokuraturze gnębi, kłamie, wykorzystując wymiar sprawiedliwości do własnych prywatnych celów nasyłając policję będącą na ich usługach, która straszy jego matkę nachodząc ją bez powodu i nakazu rewizji zachowuje się jak gestapo.

prof. A. Zoll złożył we wrześniu 2013 r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód ustne zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa jego znieważenia i zniesławienia. Takie samo, tego samego dnia złożyła jego małżonka adw. Wiesława Zoll. Jakkolwiek zniesławienie i znieważenie to czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, państwo Zoll znaleźli sprzymierzeńca w prokuraturze Dariuszu Furdziku, który świadczy im usługę ścigania mnie za nie z oskarżenia publicznego.Szanowni Państwo,

Niniejsze pismo kieruję do Państwa w interesie społecznym. Tak samo jak mnie może Państwa zetknąć los z autorytetami moralnymi o nieskazitelnych charakterach, sędziami i prokuratorami. Rzecznik Praw Obywatelskich jest dla ich ofiary ostatnią nadzieją na uniknięcie konsekwencji okazywanej jej patologii.

Sad

Poniżej prezentuję pismo z dnia 20 maja 2015 r. do RPO Ireny Lipowicz zawierające:

„Wniosek o dyscyplinarne zwolnienie z pracy zatrudnionej w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich na stanowisku Głównego Specjalisty w Zespole Prawa Karnego mgr Krystyny Kupczyńskiej z powodu wykorzystywania zajmowanego stanowiska w celach prywatnych, tj. w celu ochrony interesu funkcjonariuszy publicznych naruszających prawo i pozbawiających obywatela możności korzystania z praw obywatelskich.”

Jest to streszczenie mojej 8-letniej relacji z Głównym Specjalistą Zespołu Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, byłą studentką byłego m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Andrzeja Zolla mgr Krystyną Kupczyńską. Prezentuje jej dla mnie skutki w postaci wezwania do stawiennictwa na obserwację w szpitalu psychiatrycznym, Szpitalu Specjalistycznym im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie.

W dniu 12 czerwca 2006 r. prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosława Ridan zakończyła prowadzone od dnia 2 lipca 2004 r. przeciwko mnie postępowanie przygotowawcze, sporządzając akt oskarżenia, którym oskarżyła mnie o popełnienie „przestępstw”, których rzeczywistymi sprawcami były inne niż ja osoby. Zarzuciła mi, że za pośrednictwem Internetu, tj. stron www.zgsopo.webpark.pl iwww.zkekus.w.interia.pl – obecnie www.kekusz.pl – w okresie od stycznia 2003 r. do września 2005 r. znieważyłem i/lub zniesławiłem piętnaścioro sędziów Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Krakowie, adw. Wiesławę Zoll i konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznika Praw Obywatelskich w osobie sprawującego ten urząd prof. Andrzeja Zolla.

To w jaki sposób sędziowie i RPO A. Zoll przez kilka lat wypełniali wobec mnie i moich wtedy małoletnich dzieci obowiązki, tj. że podczas sprawy o rozwód pomiędzy mną i moją żoną rozpoznawanej przez Sąd Okręgowy w Krakowie od czerwca 1997 r. naruszali nasze prawa i pozbawiali nas możności korzystania z nich absolutnie nic dla prokurator R. Ridan nie znaczyło.

Tak samo nie interesowały ją dowody w sprawie. Akt oskarżenia sporządziła na podstawie – jak ostatecznie przyznała – li tylko wydruków z w.w. stron. Nie ustaliła, kto był właścicielem tych stron, kto, z jakich komputerów, umieszczał na nich materiały.

Sporządziła niesłuszny akt oskarżenia.

Gdy sprawę zaczął rozpoznawać Sąd Rejonowy w Dębicy – ze względu na to, że „pokrzywdzeni” pracowali w instytucjach wymiaru sprawiedliwości Krakowa Sąd Najwyższy przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi w Dębicy – zwróciwszy się z prośbą o udzielenie mi pomocy do Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego wszedłem w relację z mgr Krystyną Kupczyńską.

Mgr Krystyna Kupczyńska ewoluuje w jej wobec mnie zachowaniu, niezmiennie broniąc interesu prokuratorów i sędziów, którzy naruszyli prawo.

Na początku prezentowała mi się jako pani „nicniemogąca”, ale robiąca mi nadzieję na udzielenie mi pomocy przez RPO po prawomocnym zakończeniu sprawy. Informowała mnie w kolejnych pismach: „Rzecznik nie jest uprawniony do ingerowania w toczące się postępowania i nie dysponuje środkami prawnymi nakazującymi sądowi orzekającemu dopuszczenie określonych środków dowodowych.

(…) Po prawomocnym zakończeniu postępowania, o ile będzie Pan kwestionował prawidłowość wydanego orzeczenia, proszę ponownie zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich.”

Później mgr K. Kupczyńska weszła w rolę uprzejmej pani „niechcącej”. Gdy sędzia Sądu w Dębicy Tomasz Kuczma wydał w dniu 18 grudnia 2007 r. skazujący mnie wyrok, pomny pouczeń mgr K. Kupczyńskiej kierowałem wnioski do kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich – Janusz Kochanowski, Irena Lipowicz – o skorzystanie z posiadanego uprawnienia i wniesienie kasacji na moją korzyść od tego, z całą pewnością niesłusznego wyroku.

Mgr K. Kupczyńska informowała mnie wtedy dwukrotnie: „uprzejmie informuję, iż po dokonaniu analizy akt Rzecznik nie znalazł podstaw do wniesienia na Pana korzyść kasacji.”

Potem okazało się, że nie tylko zachodziły przesłanki do wniesienia kasacji, ale … z tego samego art. 521 k.p.k., z którego mógł ją wnieść RPO, gdy go o to prosiłem w listopadzie 2009 r. i październiku 2010 r., wniósł kasację do Sądu Najwyższego w dniu 23 sierpnia 2011 r. prokurator generalny Andrzej Seremet.

Po uchyleniu skazującego mnie wyroku sędziego Tomasza Kuczmy z dnia 18.12.2007 r. na moją korzyść w zakresie wszystkich przypisanych mi czynów, i przekazaniu sprawy Sądowi Rejonowemu w Dębicy do ponownego rozpoznania sprawę rozpoznaje sędzia Beata Stój, a mgr Krystyna Kupczyńska weszła w rolę narratora.

W wersji „narrator świadek”. Opowiada mi, o tym, o czym… ja informuję Rzecznika Praw Obywatelskich Irenę Lipowicz, prosząc ją o interwencję.

Po tym, gdy:

1. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał wyrok wznowieniowy z dnia 15 września 2015 r., którym zarzucił sędziemu rażące naruszenie prawa materialnego określonego w art. 226 § 1 k.k., tj. że mnie wyrokiem z dnia 18 grudnia 2007 r. skazał z tego artykułu zakresie, z którego ściganie jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r. z mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 r.,

2. Sąd Najwyższy wydał wyrok wznowieniowy w dniu 26 stycznia 2012 r., którym zarzucił sędziemu T. Kuczmie, że mnie skazał będąc w posiadaniu wyłącznie dowodów – dostarczonych mu… przed wydaniem wyroku, w sierpniu i październiku 2007 r. przez operatorów internetowych Wirtualną Polskę S.A. i Interię.PL S.A. – mojej niewinności

sprawę rozpoznaje sędzia Sądu w Dębicy – od dnia 15 czerwca 2012 r. prezes tego Sądu – Beata Stój.

Zaraz po tym, gdy jej przekazano sprawę do rozpoznania nabrała, wątpliwości co do mojej poczytalności i w dniu 15 marca 2011 r. wydała pierwsze postanowienie o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym.

Potem wydawała kolejne. Ponieważ w.w. Sądy odwoławcze nie dlatego uchyliły skazujący mnie wyrok sędziego T. Kuczmy, że nabrały we wrześniu 2011 r. i styczniu 2012 r. wątpliwości co do tego, czy ja byłem poczytalny w okresie od stycznia 2003 r. do września 2005 r., lecz z powodu rażącego i mającego wpływ na treść wyroku naruszenia przez sędziego T. Kuczmę prawa materialnego i procesowego, nie stawiałem się na doręczane mi wezwania do stawiennictwa na badania Szpitalu Specjalistycznym im. dr. J. Babińskiego w Krakowie.

Wtedy sędzia Beata Stój zaczęła wydawać Policji nakazy zatrzymania mnie i przymusowego doprowadzenia na badania.

Uznawszy, że posiada uzasadnione wątpliwości co do mojej poczytalności wyznaczyła mi obrońcę z urzędu, adw. Jarosława Bryka.

W dniu 6 stycznia 2013 r. – niedziela, jedno z największych Świąt kościelnych, Trzech Króli – dwukrotnie, ok. godz. 08:00 i 14:00 mieszkanie mojej prawie 80-letniej matki naszli poszukujący mnie policjanci.

Nie byłem wtedy u matki.

Natychmiast po poszukiwaniu mnie w niedzielę 6 stycznia 2013 r. przez Policję, pismem z dnia 10 stycznia 2013 r. skierowałem wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o podjęcie interwencji. Podałem – oparte o przepisy ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o RPO – podstawy prawne mojej prośby.

Poinformowałem Rzecznika, że mnie sędzia Beata Stój kieruje na badania psychiatryczne nie dość, że 10 lat po upływie okresu, w którym popełniono czyny przypisane mi przez prokurator R. Ridan, to także po tym, gdy pierwszy skazujący mnie wyrok został uchylony z powodu rażącego naruszenia prawa przez sędziego. T. Kuczmę, który go wdfał.

W odpowiedzi otrzymałem pismo narratorki mgr K. Kupczyńskiej, którym ta poświadczyła… tak Panie Kękuś, jest Pan kierowany na badania psychiatryczne.

Zakończyła tradycyjnym: „na obecnym etapie Rzecznik Praw Obywatelskich nie podejmie dalszych działań w przedstawionej sprawie. Mgr Krystyna Kupczyńska Główny Specjalista”

Kilka miesięcy później, w kwietniu i maju 2013 r. sędzia Beata Stój groziła mi dwukrotnie, że mnie umieści w areszcie. Po pierwszej z gróźb skierowałem wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o podjęcie interwencji. W odpowiedzi otrzymałem pismo z dnia 24 maja 2013 r. narratorki mgr Krystyny Kupczyńskiej, którym ta poświadczyła … tak Panie Kękuś, Sąd zamierza Pana umieścić w areszcie, a jeśli o tym zdecyduje, Rzecznik Praw Obywatelskich pana o tym poinformuje.

Co doskonale ilustruje kwalifikacje moralne mgr. K. Kupczyńskiej, to że:

1. ona sama, w osobiście przez nią sporządzonym piśmie z dnia 7 stycznia 2010 r. poinformowała mnie, że od dnia 19 października 2006 r. jest niedopuszczalne ściganie mnie z art. 226 § 1 k.k. w zakresie, który przypisała mi prokurator R. Ridan. Ponad trzy lata później, w styczniu 2013 r. nie miała nic przeciwko temu, żeby ścigając mnie – po raz drugi – za te czyny, Sąd Rejonowy w Dębicy, tj. sędzia Beata Stój groził mi umieszczeniem mnie w areszcie.

2. sędzia Beata Stój wydała przed miesiącem, w dniu 14 kwietnia 2015 r. postanowienie, w którym poświadczyła, że w sprawie, którą przeciwko mnie rozpoznaje nie zachodzi określona w art. 259 § 2 k.p.k. przesłanka zezwalająca jej na orzeknięcie o poddaniu mnie obserwacji psychiatrycznej, a zatem, z mocy tego samego przepisu nie zachodzi przesłanka zezwalająca jej na orzeknięcie o pozbawieniu mnie wolności w jakikolwiek sposób, w tym przez aresztowanie mnie.

Po uchyleniu w sierpniu 2011 r. i styczniu 2012 r. skazującego mnie wyroku sędziego T. Kuczmy, gdy drugi raz jestem ścigany za czyny, które przypisała mi prokurator R. Ridan, mgr Krystyna Kupczyńska wróciła – jakkolwiek wyrok uchylono na moją korzyść – do roli pani „nicniemogącej” i pismem z dnia 17 stycznia 2013 r. poinformowała mnietak samo, jak w 2007 roku: „Nadmieniam, iż Rzecznik nie może ingerować w tok postępowania, dokonywać oceny zasadności dopuszczenia dowodu, a także nie dysponuje środkami procesowymi zmierzającymi do uchylenia lub zmiany takich postanowień.

W związku z powyższym uprzejmie informuję, iż na obecnym etapie Rzecznik Praw Obywatelskich nie podejmie dalszych działań w przedstawionej sprawie. Mgr Krystyna Kupczyńska Główny Specjalista”

Ostatecznie sędzia Beata Stój i mgr Krystyna Kupczyńska osiągnęły ich cel. Sędzia B. Stój wydała w kwietniu 2014 r. kolejny nakaz Policji zatrzymania mnie i przymusowego doprowadzenia na badania psychiatryczne. Wysiadając z nałożonymi na ręce kajdankami samochodu, którym mnie konwojowano potknąłem się i upadłem na jednego z trzech konwojujących mnie policjantów. Skończyło się zarzutem dla mnie… próby samouwolnienia się i spowodowania przy tym obrażeń ciała dwóch policjantów.

Prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Krowodrza Bartłomiej Legutko, który z tego powodu prowadzi postępowanie przeciwko mnie niedopełnił ustawowego obowiązku wyznaczenia mi obrońcy z urzędu i pozbawił mnie podczas pierwszej po przedstawieniu mi zarzutów czynności procesowej, moich badań psychiatrycznych, określonego w art. 42.2 Konstytucji prawa do obrony.

Ostatecznie z pomocą kilku sędzin Sądów z Krakowa postanowił, że mnie na etapie postępowania przygotowawczego – tj. niedopuściwszy do przewodu sądowego, w tym do postępowania dowodowego – podda obserwacji w szpitalu psychiatrycznym, tj. Szpitalu im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie.

Gdy o tym poinformowałem pismem z dnia 13 kwietnia 2015 r. Rzecznika Praw Obywatelskich Irenę Lipowicz, to mnie mgr Krystyna Kupczyńska poinformowała pismem z dnia 23 kwietnia 2015 r.: „Treść nadesłanych dokumentów nie wskazuje również, aby zostały naruszone Pana prawo do obrony lub prawa obywatelskie.”

A przecież fakt niedopełnienia przez prokuratora B. Legutkę obowiązków i pozbawienia mnie możności skorzystania z konstytucyjnego prawa do obrony poświadcza nie tylko chronologia dokumentów wydanych przez niego i przez przewodniczącego Wydziału II Karnego Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy SSR Sebastiana Mazurka – jakkolwiek mgr K. Kupczyńska twierdzi, że jest inaczej, to przecież dawno już ustalono, że dzień 12 maja następuje po dniu 5 maja … – ale nawet bezpośrednia przełożona prokuratora B. Legutko poświadczyła słuszność mojego stanowiska, podając w piśmie do mnie z dnia 2 grudnia 2014 r.: „W szczególności – prokurator Bartłomiej Legutko niezwłocznie po ujawnieniu okoliczności określonych w art. 79 § 1 pkt 3 wystąpił do Sądu o wyznaczenia Panu obrońcy z urzędu. Sąd Rejonowy dla Krakowa Krowodrzy zarządzeniem z dnia 12.05.2014r ustanowił dla Pana obrońcę z urzędu w osobie adw. Jarosława Piekar. W tym stanie rzeczy w dniu badania, które miało miejsce 7.05.2014r w/w obrońca nie był jeszcze ustanowiony. (…) Prokurator Rejonowy Agata Chmielarczyk-Skiba”

Gdybyście się Państwo zastanawiali skąd się wzięła mgr Krystyna Kupczyńska w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, pragnę wyjaśnić, że według mej wiedzy sprowadził ją tam prof. Andrzej Zoll, gdy on był Rzecznikiem. Według mej wiedzy mgr Krystyna Kupczyńska była jego studentką.

Słusznie mówią. Że: „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Prof. Andrzej Zoll to ignorant, tuman mściwy, który po kilku latach pozbawienia – jako solidarny z sędziowską dziczą z Krakowie Rzecznik Praw Obywatelskich – mojego wtedy małoletniego syna do ochrony zdrowia, narażając go na kalectwo… uczynił mnie przestępcą w.w. wyrokiem sędziego T. Kuczmy z dnia 18.12.2007 r.

Prof. dr hab. Andrzej Zoll jest z całą pewnością jedynym na świecie Rzecznikiem Praw Obywatelskich, który uczynił obywatela przestępcą za słowa. Co więcej, uczynił to w moim przypadku wbrew prawu, którego sam naucza od kilkunastu lat. Obciążył mnie dwukrotnie zeznaniami w sprawie, w której prokurator R. Ridan przypisała mi z art. 226 § 3 k.k. czyn, opisany przez nią jako „znieważenie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznika Praw Obywatelskich, w osobie piastującego ten urząd prof. Andrzeja Zolla.”

A przecież on sam naucza z kolejnych edycji wydawanego od kilkunastu lat pod jego redakcją naukową „Komentarza do kodeksu karnego”, że Rzecznik Praw Obywatelskich będąc organem konstytucyjnym, nie jest konstytucyjnym organem Rzeczypospolitej Polskiej. A zatem czyn, który przypisała mi prokurator R. Ridan z art.226 § 3 k.k…. nie wypełnia znamion czynu określonego jako przestępstwo w art. 226 § 3 k.k., który stanowi: „Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Rozgoryczony, że skazujący mnie wyrok sędziego T. Kuczmy został uchylony z powodu rażącego przez sędziego naruszenia prawa, nie mogąc się doczekać od życzliwej mu sędzi Beaty Stój następnego skazującego mnie wyroku, prof. A. Zoll złożył we wrześniu 2013 r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód ustne zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstw jego znieważenia i zniesławienia. Takie samo, tego samego dnia złożyła jego małżonka adw. Wiesława Zoll.

Jakkolwiek zniesławienie i znieważenie to czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, państwo Zoll znaleźli sprzymierzeńca w prokuraturze Dariuszu Furdziku, który świadczy im usługę ścigania mnie za nie z oskarżenia publicznego.

Ściga mnie z takim zapamiętaniem, że nawet wtedy, gdy był wyłączony wydał Policji polecenie zatrzymania mnie, co tym skutkowało, że w dniu 6 marca 2014 r. zaraz po godz. 06:00 w mieszkaniach mojej matki i moich dzieci stawili się poszukujący mnie policjanci. Byłem u matki. Policjanci nałożyli mi w jej obecności na ręce kajdanki i zawieźli na przesłuchanie, a następnie na zarządzone przez prokuratora D. Furdzika badania psychiatryczne.

Prof. Andrzej Zoll to bydlę: „BYDLĘ”  «osoba o niskiej wartości moralnej»; Słownik Języka Polskiego.Takim samym bydłem jest mgr Krystyna Kupczyńska.

Pragnę wyjaśnić, że używanie wobec człowieka określenia bydlę nie jest – jak długo myślałem – przejawem zdziczenia obyczajów. Bydłem nazwał przecież Władysław Bartoszewski m.in. Jarosława Kaczyńskiego:

„Są sytuacje, w których milczeć po prostu nie wolno. W kraju za rządów braci Kaczyńskich działo się coraz gorzej. Koszmarna koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin przynosiła skandal za skandalem. Polityczne wiarołomstwo stało się normą. Kolejne obietnice wyborcze Jarosława Kaczyńskiego rozwiewały się w pył. Stało się dla mnie jasne, że jego wizja budowy lepszej Polski, której zaufały miliony Polaków, okazała się jednym wielkim oszustwem. Dlatego też postanowiłem nazwać rzeczy po imieniu i – jak to ujął jeden z przedwojennych satyryków „przestać uważać bydło za niebydło.”

Źródło: blog Władysława Bartoszewskiego (profesor bez matury), 22 października 2007

Ja bym nie nazwał Jarosława Kaczyńskiego bydłem. Prezes Prawo i Sprawiedliwość oraz promotor podobnego mu osobowościowo Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta Polski to według mnie Żyd ortodoks o mentalności typowej dla – jak także W. Bartoszewski zwrócił kiedyś uwagę – hodowcy zwierząt futerkowych. Z całą pewnością więcej serca ma dla swojego kota niż dla dzieci Polaka nie-Żyda krzywdzonych przez Żyda. I to Żyda, o którym sam ma najgorsze z możliwych zdanie. Nazwał przecież mojego przeciwnika Andrzeja Zolla w 2006 r. tchórzem i obrzydliwym oportunistą. W konflikcie tego okrutnego tchórza ze mną stanął jednak po jego stronie, robiąc mi przez półtora roku nadzieję, że mi udzieli mieszczącej się w ramach jego, posła, uprawnień.

Co wszak najważniejsze, to że W. Bartoszewski i jego zwolennicy dokonali przewartościowania w mojej ocenie posługiwania się wobec człowieka określeniem bydlę. Myślałem, że ten, kto go używa to – po prostu – cham.

Tymczasem okazał się, że nie tylko sam W. Bartoszewski uważał się za człowieka przyzwoitego – o czym sam często mówił i pisał – ale za takowego uznało go jego środowisko. Ba, portal Newsweek.pl opublikował w dniu 24 kwietnia 2015 r. artykuł anonimowego autora, który nazwał W. Bartoszewskiego „gigantem przyzwoitości”:

„Prof. Władysław Bartoszewski – gigant przyzwoitości” ( profesor bez matury)

Źródło: http://polska.newsweek.pl/wladyslaw-bartoszewski-biografia-sylwetka-bartoszewskiego,artykuly,361828,1.html,

ŁR/PAP, 24-04-2015

Skoro gigantowi przyzwoitości wolno nazywać ludzi bydłem, ja, także przyzwoity, choć nie gigantycznie, też mam do tego prawo. Czerpię z najlepszych.

Pod redakcją: RACJA Słowiańska

Źródło: http://kekusz.pl/2015/05/rzady-zydow-w-polsce-krystyna-kupczynska-glowny-specjalista-zespolu-prawa-karnego-biura-rpo-byla-studentka-zyda-prof-andrzeja-zolla-bydle/

 
Przeczytaj poprzedni wpis:
balcerowicz
Niedoszły topielec wypłynął na powierzchnię

Cudotwórca z importu A. Bucholtz bardziej znany pod polsko brzmiącym pseudonimem Leszek Balcerowicz syjonistyczny agent. Najśmieszniejsze jest to, że Balcerowicz rozkręcił mechanizmy...

Zamknij