RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Skłamana historia, nierówna miara

Jeżeli w autorytarnej Europie reżim Piłsudskiego był dla Polski wyjściem optymalnym, to czy w Europie sowieckiej takim wyjściem nie był reżim Jaruzelskiego? Są to podobno antykomuniści. Więc co ich w puczu Jaruzelskiego tak zaskoczyło? Wszak mieścił się on w logice ówczesnego systemu, w słowach Władysława Gomułki: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”, we frazie Leonida Breżniewa: „Socjalistycznej Polski, bratniej Polski, nie opuścimy w biedzie i nie damy jej skrzywdzić”. Jeżeli dla obecnych antykomunistów stan wojenny był aż takim wstrząsem, jeżeli aż tak bardzo muszą udowadniać jego nielegalność, to – jak widać – PRL była dla nich państwem legalnym i praworządnym.

Ci organizatorzy to w dodatku niepodległościowcy. Ale jeżeli przesądzają, że w 1981 r. Sowieci by do Polski nie weszli, jeżeli cytują jako dowód kolejne dokumenty, to zdają się uważać PRL za państwo suwerennie rozstrzygające swe problemy. Czyli: niepodległe. Niechęć do myślenia, niezdolność logicznego rozumowania – oto co od lat niszczy polską wspólnotę.

I są to też „piłsudczycy”. Dziś – zarzucają Jaruzelskiemu przyczynienie się do śmierci blisko 100 ludzi (w ciągu ośmiu lat). Wczoraj – nie pamiętają, że zamach majowy Piłsudskiego pochłonął 379 ofiar (w ciągu trzech dni). Dziś – mówią o dziewięciu ofiarach szturrmu na kopalnię Wujek. Wczoraj – zapominają o wiośnie 1936 r., gdy policja strzelała do tłumu robotników w Krakowie (osiem ofiar) i Lwowie (14) w Poznaniu (9 kolejarzy) . Albo  ponad 40 zabitych przez policję w czasie strajku chłopskiego w sierpniu 1937 r.

Tak, śmierć dziewięciu górników z Wujka to tragedia. O dziewięciu zabitych za dużo. Ale trudno nie zauważyć, że w idealizowanym nierzadko międzywojniu bywało gorzej.

W stanie wojennym w ciągu roku internowano ponad 10 tys. osób. W II RP przed wyborami „brzeskimi” uwięziono około 5 tys. Potem przez obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej przeszło przez pięć lat 3 tys., a trzeba do tego dodać nieznaną liczbę więźniów politycznych. II Rzeczpospolita – zwraca uwagę prof. Andrzej Leon Sowa, autor wydanej niedawno historii Polski – ewoluowała w stronę coraz silniejszego autorytaryzmu; Polska Ludowa – w stronę coraz większej demokracji.

Brześć i Bereza – powie jednak nasz niepodległościowiec – to były suwerenne decyzje Polski Niepodległej. Ale jeżeli usłyszymy taki argument – to po raz kolejny pogratulujmy logiki. Bo czy nie powinien to być powód do tym większego wstydu?

A czy ludziom internowanym w stanie wojennym kazano gołymi rękami czyścić ustępy? Czy na wielką skalę stosowano terror psychiczny, symulowano egzekucje? A tak właśnie w 1930 r. postępowano z byłymi posłami uwięzionymi w Brześciu. W porównaniu zaś z reżimem panującym w Berezie warunki w części obozów internowanych w stanie wojennym były nieledwie komfortowe. Choć zgoda, np. w Kwidzynie w sierpniu 1982 r. służba więzienna, milicja i zomowcy pobili dotkliwie kilkudziesięciu z internowanych, a rok później w Barczewie strażnicy pobili uwięzionego tam Władysława Frasyniuka.

Zgoda też – w stanie wojennym nurzały nas w błocie konferencje Jerzego Urbana. Ale czy przeciwników politycznych Piłsudskiego nie nurzały w błocie jego wywiady z przełomu lat 20. i 30.? Jeżeli w autorytarnej bądź totalitarnej Europie reżim Piłsudskiego był dla Polski wyjściem optymalnym, to czy w Europie sowieckiej takim wyjściem nie był przypadkiem reżim Jaruzelskiego? Nie porównuję – pytam. I – uwzględniając kontekst historyczny – proszę o stosowanie w miarę jednakowych miar.

Oburza nas – i słusznie – brutalność stanu wojennego. Lecz przecież była ona nikła w porównaniu z poczynaniami gen. Pinocheta, skądinąd idola części przynajmniej polskiej prawicy. A przecież Chile Pinocheta nie miało u swych granic bratnich państw; mogło decydować suwerennie, odpowiedzialność tamtejszych władz była większa. „Oni – mówi dziś o Jaruzelskim i jego generałach Lech Wałęsa – byli przekonani, że są rakiety wycelowane w polskie miasta. Oni widzieli te mapy uderzenia na Polskę. Nikt na świecie nie wierzył, że jest szansa uciec Sowietom, to czemu oni mieli wierzyć”. Bogdana Borusewicza szokuje drukowanie obwieszczeń o stanie wojennym w ZSRR. A niby gdzie je miała władza drukować? W Polsce, aby nastąpiła dekonspiracja, za nią społeczny protest i nieuchronny wtedy rozlew krwi?

Ale gdy tak już potępiamy stan wojenny, to mówmy też o liberalizacji lat 80.: poluzowaniu czynnika ideologicznego, stopniowym łagodnieniu cenzury, masowym budownictwie sakralnym, zakonserwowaniu zdobyczy jeszcze z Października ’56. Rozumiem – i nawet podzielam ten pogląd – że dekada lat 80. została pod względem politycznym i gospodarczym stracona, ba! że nawet pierwsze podmuchy Gorbaczowowskiej odwilży nie wywołały w Warszawie żywszej reakcji. Gdy jednak będziemy pamiętać, z jak wielką podejrzliwością traktował przez lata Kreml polską gorączkę reformatorską, zrozumiemy przyczyny stagnacji. Pierestrojka ledwie się zaczynała – trudno, by Jaruzelski, nawet gdyby chciał, zaczął od razu eksperymentować, natychmiast wiązał się z Gorbaczowem.

A czy chciał? Dobre pytanie! Myślę, że nie chciał. Ale gdy zaczął – poszedł na całość. 17 stycznia 1989 r., na X Plenum KC PZPR, zgłosił gotowość ustąpienia ze wszystkich stanowisk, byle tylko złamać opór partyjnego betonu i doprowadzić do relegalizacji „Solidarności”. To z jego decyzji – decyzji I sekretarza partii komunistycznej – Polska zafundowała sobie Okrągły Stół, a w najdalszej konsekwencji odzyskała niepodległość. Przeciw komu więc dziś demonstrujecie i happeningujecie, panowie?

Podobno jesteście chrześcijanami. A w chrześcijaństwie istnieje idea zadośćuczynienia. Zdawałoby się, że Jaruzelski narodowi zadośćuczynił, skoro przeprowadził go od autorytaryzmu do demokracji, skoro jako prezydent nie przeszkadzał Tadeuszowi Mazowieckiemu rozmontowywać polski komunizm. W stanie wojennym porównywałem Jaruzelskiego do Teodora Berga tłumiącego powstanie styczniowe. Dziś, od 20 już z górą lat, powtarzam jak mantrę: to nasz Imre Nagy, o tyle jeszcze większy, że mu się udało. O fundamentalnej roli Jaruzelskiego w odzyskaniu niepodległości wolimy jednak nie pamiętać. W tak skomplikowaną materię mózg naszych happeningowców nie jest w stanie wniknąć.

Dziś Wojciech Jaruzelski ma skończone 88 lat. Od wielu miesięcy ciężko choruje. Od 20 lat przeprasza. Kiedyś, jeszcze w 1982 r., przepraszał w Nowej Hucie rodziców zastrzelonego Bogdana Włosika („Niechciana wizyta” – komentuje dziś „Tygodnik Powszechny”). Potem przepraszał ofiary kopalni Wujek – nawet pojednał się z uczestnikiem strajku w tej kopalni w grudniu 1981 r. Jerzym Wartakiem. Wcześniej przepraszał wszystkich poszkodowanych w stanie wojennym. To samo po raz kolejny uczynił w ostatnich dniach.

Czy to wszystko coś zmienia? Nic nie zmienia. To raczej rozjusza. W 1994 r. pewien działacz chłopski zranił Jaruzelskiego zawiniętym w gazetę kamieniem (generał zamachowcowi przebaczył i zwrócił się do sądu o odstąpienie od kary). Pod jego domem odbywają się od lat seanse nienawiści. Kilkakrotnie grożono mu degradacją do stopnia szeregowca. Przed trzema laty wytoczono mu proces traktujący go jak bossa gangu. Nikogo nie ruszyło, że jest to pierwszy proces głowy państwa w tysiącletniej historii Polski. Odwrotnie: poseł PiS-u (prof. dr hab. historii!) dziś jeszcze deklamuje, że Jaruzelski zasługuje na najwyższy wymiar kary. Diagnoza Tadeusza Mazowieckiego, „Polacy nie znają miłosierdzia”, wciąż nie straciła aktualności.

I nie tak prosto jest ze społeczną oceną stanu wojennego, jak chcieliby różni PiS-owscy i nie tylko propagandyści. Duża część z nas – w niektórych sondażach większość – uważa, że był on jednak uzasadniony. Czy świadomość tę zechcą przyjąć – tak zawsze skorzy do potępiania – pryncypialni publicyści, politycy, media?

Autor: Profesor Andrzej Romanowski

Źródło: Gazeta Wyborcza

-Andrzej Romanowski, profesor na Wydziale Polonistyki UJ i w Instytucie Historii PAN, publicysta. Ostatnio wydał „Wielkość i upadek Tygodnika Powszechnego”.

Bardzo dziękujemy panu za tak wnikliwą i odważą analizę w pełni się  z tym utożsamiamy. Pragniemy tylko dodać że cała pańska analiza jest odbiciem naszych od dawna głoszonych poglądów. Jesteśmy też pod wrażenie że ukazało się to na łamach Gazety Wyborczej z którą nie zawsze się zgadzaliśmy, podnosząc jej tendencyjne i nie wyważone oceny w zamieszczanych artykułach.
Zarząd Krajowy Racji PL.

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
Dariusz_Lekki
Spotkanie integracyjne lewicy na Śląsku

14 stycznia w Bytomiu Rada Wojewódzka Śląskiej RACJI Polskiej Lewicy pod przewodnictwem Dariusza Lekkiego zorganizowała "Noworoczne Spotkanie" środowisk lewicowych tego...

Zamknij