RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Przestępca czy polityk?

Człowiek wciąż dąży do dominacji. Wciąż stawia sobie wyzwania i wciąż pokonując je stara się zaistnieć na czele swojego gatunku. W ten sposób rodzą się liderzy. Nasuwa się pytanie, jacy ci liderzy będą. Czy po tej dobrej, czy po tej złej stronie buduje swój image? Ale tak czy inaczej, czy po tej czy po tamtej stronie obowiązują pewne ramy zobowiązań, których przekroczyć mu nie wolno, bo wówczas staje się przestępcą. Niestety, w życiu jest inaczej. Człowiek z natury przekorny i zachłanny nie dotrzymuje słowa. W ten sposób tworzą się wspólnoty lub organizacje, w których ci właśnie liderzy wprowadzają swoje prawa, stając się tyranami. Jak ich nazwać, przestępcy czy politycy? Jeśli przestępca to powinien być ścigany z mocy prawa, a jeśli polityk, to powinien to prawo egzekwować, jakie by ono nie było.

Jak to wygląda w polskiej polityce? Niestety, w polskiej polityce nie istnieje, ani uczciwość, ani skromność, ani sprawiedliwość. W polskiej polityce istnieje anarchia, korupcja i nepotyzm, w której prym wiedzie skrajna prawica, kler katolicki i narodowe chrześcijaństwo. Liderzy tych organizacji, jak Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro, czy liderzy liberalnej prawicy jak Donald Tusk i jego nepoci, czy przedstawiciele kościoła katolickiego i jego zaufani złodzieje, stworzyli politykę egoizmu i obojętności, politykę dezinformacji, głupoty i hipokryzji. Dla nich nie jest ważna przyszłość kraju, ani Polaków, dla nich jest ważna kasa, władza i własna kariera. Dlaczego tak się dzieje?
Zaczęło się od związków zawodowych, nowych, tak zwanych niezależnych, które miały bronić i chronić robotników i ich interesów. Które miały bronić godności, etosu pracy i uczciwości w podziale zysków, a także sprawiedliwości, w nakładaniu obowiązków wyrównywania strat. Miały, ale żadne tego nie zrobiły.

Zwabione w politykę, której nie rozumiały, sprzedały swoje ideały i cele. Z niezależnych stały się zależne, od tych, którzy zaczęli dyktować im warunki, wykorzystując ich niski poziom wiedzy i inteligencji. Do głosu doszli karierowicze ze środowisk kościelnych, sam kler katolicki, działacze opierający swoje ideały na dawnej targowicy i działacze ruchu monarchistycznego, tworząc nurt prawicowy pod hasłem polskiego patriotyzmu, o którym nie mieli bladego pojęcia. Nie byłoby to takie straszne, gdyby liderzy nowego ruchu związkowego nie dali się przekupić pieniędzmi i obietnicami. Gdyby nie dali się zastraszyć czarną wizją państwa pod ideą lewicową. Trudno się dziwić takiej postawie, skoro w tych związkach głupota, nepotyzm i korupcja wzięły górę nad uczciwością, rozsądkiem i rozumem. Robotnicy, to prości ludzie z niewielkimi potrzebami, ale z twardymi zasadami i uporem. Niestety, biurokraci stanowią już inny rodzaj społeczeństwa, bo poczuli, że mogą bardzo dużo zarobić przy niewielkim wysiłku i bez ryzyka. Taki system stworzył się w okresie tzw. totalitaryzmu. Wszelkiego rodzaju uprawnienia, ulgi i poszerzone przywileje dawały pracownikom biurowym moc decydowania, posiadania. Mieli moc wpływania na decyzję władz i to zaczęli skutecznie wykorzystywać, tworząc środowisko tzw. prawicy, choć właściwie z jej ideologią nie mieli nic wspólnego. Ponieważ z historią w wielu przypadkach byli na bakier, zaczęli ją wykorzystywać do swoich planów w wyrwanych z kontekstu fragmentach, potrzebnych do przekonywania społeczeństwa polskiego, które niezbyt chętnie ich popierało, albo było niezdecydowane, nie rozumiejąc wiele z tej prowadzonej polityki. Fragmenty te także służyły do prania mózgów polskiej młodzieży młodego pokolenia, a prym w tym wiódł kościół katolicki. Liderzy ruchu wolnościowego, czyli prawicy, jak siebie nazywali, każde swoje przestępstwo ubierali w polityczne piórka. W ten sposób Polska została rozdrobniona, i choć nazwa państwa została, to jej treść, razem z jej majątkiem, już nie. To stało się własnością obcych kapitalistów i kościoła katolickiego. Polakom pozostał tylko dług do spłacania, wciąż rosnący i wciąż obcy. Kto do tego doprowadził, polityk czy przestępca?

Lech Wałęsa, człowiek prosty o przeciętnym stopniu inteligencji, ale za to o bardzo rozbudowanym własnym ego i z szaleńczą wprost fobią zrobienia kariery. Historia zakpiła z niego i z Polaków stawiając go w nieodpowiednim miejscu i czasie przemian, jakie stanęły przed Polską. Takich przypadkowych władców i malowanych przywódców Polska miała wielu, szkoda tylko, że za ich wyczyny płacą prości i uczciwi Polacy i następne ich pokolenia.

Bracia Kaczyńscy, mściwi, bezwzględni, chciwi i zarozumiali, marzący wciąż o niepodzielnej władzy dzierżonej w ich rękach. W swoich oszustwach, nie tylko politycznych, stali się mistrzami. Zresztą, związkowcy wraz z klerem katolickim skutecznie im pomagali, tuszując ich oszustwa i nieudolność. Przykładem są niewyjaśnione długi, niespłacone przez partię Porozumienie Centrum, założoną przez braci Kaczyńskich, a wspieranej przez członków Solidarności. Oczywiście założenia tej partii nie przedstawiały potrzeb proletariatu, godności robotników i emerytów, ani wolności i swobody edukacji i wychowania dzieci i młodzieży w wolnej podobno, Ojczyźnie. Pieniądze wyłudzone od społeczeństwa, pieniądze przywłaszczone z FOZZ-u posłużyły tym osobom i jego poplecznikom na dokonanie rozbioru Polski pod pokrywką prywatyzacji. Kaczyńskim bardzo zależało, aby być w czołówce działaczy i na eksponowanych stanowiskach, bo wówczas mieli ułatwiony dostęp do tajnych archiwów państwa, z których mogli zrobić, potajemnie, kopie akt na swoich rywali, na osoby niewygodne dla nich samych, czy na inne, zagrażające ich karierze. Pieniądze FOZZ się rozpłynęły, długi PC spłaciło społeczeństwo, bo przecież partie są na budżecie państwa. Subwencje państwowe dalej wspierają i finansują potrzeby ich nowej partii, pod nazwą PiS, no i nobilitują Kaczyńskich do eksponowanych stanowisk w państwie, począwszy od Biura Prezydenta RP Lecha Wałęsy, poprzez instytucję NIK, poprzez funkcje Premiera RP, ministra sprawiedliwości, naczelnego prokuratora polski, aż do Prezydenta RP włącznie. Głównym filarem dla tych działaczy był największy przestępca i oszust w Polsce, chodzący w sutannie, którym jest Tadeusz Rydzyk. Oczywiście jego pieniądze zasilały działalność Kaczyńskich w osłabianiu polskiego państwa, ale nie bezinteresownie. W zamian za swoją pomoc zażądał od Kaczyńskich finansowania jego pomysłów i wspierania jego imperium, coraz bardziej się rozrastające i wynoszące ponad prawo.

Dopiero śmierć jednego z braci, Lecha, przerwała to bezprawie i sabotaż kraju i pokrzyżowała Jarosławowi jego plany oddania Polski w ręce kleru katolickiego i pod jurysdykcję Watykanu. Dziwne, że nikt z dziennikarzy, podobno nie zależnych, i z niezależnych mediów, nie ujawnili, ani dochodów, ani wydatków jego partii. Nikt nie ujawnił przekrętu jego fundacji, dzięki której przejął cały majątek po zlikwidowanym RSW – Prasa RUCH i po Kurierze Warszawskim za jedyne 100 złotych, fałszując dokumentację. No cóż, plebs za wszystko zapłaci, jak zawsze, ale kto poniesie odpowiedzialność za destrukcję państwa?

Marian Krzaklewski, inteligentny, wykształcony, cyniczny i bezczelny karierowicz. Jeden z tych biurokratów, żądnych władzy i pieniędzy. Ruch związkowy był dla niego idealnym czasem wybicia się z szarości biurokracji i sposobem na zrobienie kariery. Głównym sprzymierzeńcem był oczywiście kler katolicki, który umiejętnie manipulował społeczeństwem, pchając go na skraj zapaści politycznej i gospodarczej. Kler katolicki najszybciej wyczuwa gdzie są duże pieniądze do wzięcia, ma już w tym do-świadczenie od prawie 2000 lat. I znowu pojawił się w pierwszym szeregu, tym razem z Marianem Krzaklewskim, Tadeusz Rydzyk, wyczuwając sposób na finansowanie swoich wizji. Jako zakonnik jest bardzo ubogi, ale jako osoba prywatna jest najbogatszym i najpotężniejszym człowiekiem w Polsce. Osobą, z którą liczy się nawet Watykan, tolerując jego przestępstwa i niesubordynację. Ale nie tylko Watykan ustępuje temu człowiekowi. Władze Polski, to jest Prezydent RP i Premier polskiego rządu także ustępują mu z drogi, godząc się nawet na jego bezprawne poczynania, publiczne ubliżanie i krytykowanie najwyższych w państwie przedstawicieli władzy. Nikomu innemu to nie uszło na sucho, ale jemu tak, bo jest poza prawem, a poza tym, wszystkich karierowiczów z prawicy i Solidarności ma w kieszeni. Marian Krzaklewski, wchodząc w układ z tym człowiekiem zdawał sobie sprawę z tego, że wchodzi na drogę łamania prawa. To mu się widać podobało, bo stał się jeszcze bardziej zarozumiały i pewny siebie.

Biskupi, czując w nim swoją szansę na przejęcie władzy w kraju i na bezkarność świeckiego prawa, chętnie podjęli wspierania jego działalności. Wzmocnili i poszerzyli indoktrynację polskiego społeczeństwa, uzyskując zgodę rządu na wprowadzenie religii do przedszkoli i na wprowadzenie swoich kapelanów w każdą dziedzinę życia politycznego i gospodarczego, oczywiście finansowanych przez budżet państwa. Ma-china prawicowego pozyskiwania elektoratu ruszyła, wchłaniając wszystko, co najlepsze, przejmując wszystko, co najkorzystniejsze, i sprzedając wszystko, co najdroższe. Polskie społeczeństwo zostało po-zbawione całego swojego dorobku z wielu pokoleń. Złodziejstwo, nazywane prywatyzacją, pod kierownictwem prawicowego specjalisty Janusza Lewandowskiego, zaufanego człowieka Mariana Krzaklewskiego i Jerzego Buzka stało się faktem.

Janusz Lewandowski zaopatrzony we wszelkie przywileje i upoważnienia rządowe bez prze-szkód realizował sprzedaż polskiego majątku narodowego. Był poza wszelką kontrolą, jak Komisja Majątkowa rozdająca cudzą własność polskiego majątku klerowi katolickiemu, nawet, kiedy mu się nie należał. A więc, polityk to czy przestępca?

Zachodzi dziwna prawidłowość w prawicowych dokonywaniach oszustw. Zreasumujmy:

- Lech Wałęsa, były tajny agent bezpieki (donosiciel). Swego czasu, kiedy został Prezydentem R.P. przejął pałacyk od pewnej wdowy na swoją siedzibę, miało to być tymczasowo, dopóki nie wyremontują Belwederu. Oczywiście nigdy go już nie oddał właścicielce i nigdy nie zapłacił jej ani grosza za utraconą własność. Za wzbogacenie się od napisanej książki biograficznej również nie zapłacił ani grosza, zrobili to członkowie Solidarności, ze wstydu za swojego przywódcę.

Wałęsa nigdy im za to nie podziękował. Za przestępstwa popełniane po pijanemu przez swojego synalka Przemysława, uniewinniał go uważając to za błędy młodości, które nikomu innemu obywatelowi tego kraju nie przyznawano. Bronił go jego prawnik A. Falandysz, słynne falandyzowanie polskiego prawa.

- Marian Krzaklewski, umoczony w aferę prywatyzacji PZU, na których zarówno Polacy jak i firma poniosłaby olbrzymie straty. Sprawa została wstrzymana, Polska zapłaciła jakiejś holenderskiej spółeczce, której nikt nie znał, olbrzymie odszkodowanie, a Krzaklewski nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Afera dała mu olbrzymie pieniądze na zagranicznych kontach. Pieniądze na ratowanie Polskiej Stoczni Gdańskiej, zbierane wspólnie z Tadeuszem Rydzykiem, kolejnym oszustem wielkiej klasy, chodzącym w sutannie, również nie dotarły do adresata. Stocznia padła, tereny sprzedano w ramach prywatyzacji, majątek stoczni rozpłynął się w powietrzu, tak jak pieniądze. Marian Krzaklewski, ani Tadeusz Rydzyk nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności, choć znikły miliony. Ale skoro rozdaje się cudze pieniądze, cudze miliony na potrzeby kleru katolickiego, to można spać spokojnie, szczególnie, kiedy przy władzy jest opcja nawiedzona. Parafia w Kolbuszowej doczekała się bogatego sponsora, albo cwanego złodzieja, który bez zmrużenia oka okradł polskie społeczeństwo.

- Bracia Kaczyńscy, przejęli milionowy majątek po zlikwidowanym przedsiębiorstwie prasowym RSW-RUCH i Kurierze Warszawskim za symboliczne 100 złotych, słownie sto złotych. Szwindel udał się je-dynie dzięki tchórzostwu ówczesnej lewicy, która będąc jeszcze przy władzy zgadzała się na każde żądanie opozycji, nawet te przestępcze. Nie sprawdzając prawdziwości dokumentów, ani możliwości finansowych pozwoliła na przejęcie całego majątku pod fikcyjne dokumenty, które Kaczyńscy wówczas złoży-li. Oczywiście, żeby utrwalić swoją zdobycz Kaczyński założył fundację „Solidarność” i tygodnik pod tą samą nazwą, odbierając Gazecie Wyborczej Adama Michnika logo i nazwę „Solidarność,” który znacznie bardziej przyczynił się do wolności, niż Kaczyńscy ze swoimi kolesiami przez całe swoje życie. Pamiętam tą aferę jak, bracia Kaczyńscy opluwali Adama Michnika, jak prowadzili na niego nagonkę, że jest zdrajcą, żydem, sprzedawczykiem, itp. epitety. Już wówczas budowali sobie powoli platformę do przejęcia władzy w kraju. Popłynęły miliony na ich konta, których do dzisiaj nikt nie widzi. Pieniądze z FOZZ przejęte przez Kaczyńskich, zadysponowane w partię polityczną, którą założył Jarosław pod nazwą Porozumienie Centrum, a którą prowadził Adam Glapiński, były minister budownictwa w rządzie Bieleckiego. Pieniądze pojawiały się i znikały, a prywatyzacja zaczęła nabierać rozpędu.

Kto mógł i kogo dopuścili Bielecki, Krzaklewski, Buzek i inni premierzy z tej opcji ten się uwłaszczał i natychmiast spieniężał swoją własność czekającemu już bogatemu finansiście czy kapitaliście z zachodu. Zresztą Bielecki także się załapał na ten tort, przejmując zakłady produkcji żarówek „POLAM” wraz z całym zapasem wyprodukowanych żarówek. Oczywiście zarobił na tym miliony sprzedając cały ten majątek zachodnioniemieckiej firmie FILIPS. Jako premier miał czas i możliwość zatuszowania tej afery i wyjścia z niej czysty. Można by wyliczać w nieskończoność prominentów związkowych typu Wrzodaka, który zniszczył cały przemysł produkcyjny polskich traktorów URSUS, oczywiście nie za darmo, za wszystko działacze i politycy mieli zapłacone. Częścią tych zysków podzielili się z klerem katolickim, pośrednio lub bezpośrednio, a polskim robotnikom pozostawili pustkę, bezrobocie, brak mieszkań, butę i dziurę budżetową. Wszyscy oni wraz z politykami organizacji politycznych jak: Samoobrona, Liga Polskich Rodzin, AWS, PiS, PO i Kościół Katolicki, są ściśle powiązani z upadkiem polskiej gospodarki, z przejęciem polskiego majątku, roztrwonienia go i rozdaniem w obce ręce cudzej własności, więc politycy to czy przestępcy???

Ryszard Kaden

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
pazernosc_kosciola
Nowa fabryka pieniędzy

W Siedlcach powstało duże bezrobocie (około 10%) po zlikwidowaniu kilku państwowych zakładów pracy, ale pewni zaufani ludzie miejskiej władzy nie...

Zamknij