RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Poezja polityczna

Wywiady

 

Tyle różnych wywiadów robi się wśród ludzi,

że to już nudzi!

I dlatego dziś metodę zastosuje świeżą:

- Wywiady u zwierząt

- Bardzo źle jest – rzekł mi baran – To przez koniunktury wszechświatowe.

Łbem się w murze nie wybije dziury. Trzeba z losem się godzić.

Zresztą to fakt znany,

że od początku świata na to są barany by je strzygli.

To konieczność!

To jest racja stanu.

I nie ma o czym gadać. Dowidzenia panu!

 

Świnia rzekła: – Na próżno wciąż wszyscy mnie winą,

że się pcham do koryta. Przecie jestem świnią!

Z dawien dawna już leży w mej świńskiej naturze pchać się do koryta w każdej koniunkturze.

Każda droga jest dobra, czy brudna, czy podła aby tylko do pełnego koryta zawiodła.

A reszta mnie nie wzrusza. Ja nabywam sadła. Niech świat cały głoduje, byle bym ja jadła!

 

Tchórz obejrzał się wokoło czy nikt nas nie słucha i szeptem mi powiedział do samego ucha:

- Obiecaj, że nie zdradzisz, bo to sekret duży… ale nic nie powiedział, bo jak zwykle stchórzył!

I uciekł ode mnie, ile siły w łapach, zostawiając po sobie tylko przykry zapach!

 

Osioł zadeklamował na ton bardzo wzniosły, uroczyście, a bez sensu, bo tak robią osły

 

Lis uśmiechnął się chytrze i powiedział: – Panie! Kto ma siłę ten ma racje! Takie moje zdanie. Zresztą grunt dyplomacja. Od tego są lisy

by zawsze umieć w porę iść na kompromisy.

 

Jeszcze potem rozmawiałem z kakadu papugą, ale choć gadała kwieciście i długo,

nie rzekła nic nowego, tylko w głupi sposób powtarzała bezmyślnie zdania wyższych osób.

 

Na końcu mi cielątko rzekło termin słowy:

- Jestem zawsze pokorne, a więc ssę dwie krowy.

To dziś system najlepszy! Szczerze wszystkim radzę

 

Z pokorą i uległością udobruchać władzę…

I na tym swoje rady przerwało niestety, bo je rzeźnik okrutny zabrał na kotlety…

 

 

 

 

Zgoda

 

Że ludzie nie umieją żyć zgodnie – każdy przyzna,

ale u zwierząt nie jest lepiej. Nawet taka nierogacizna, nawet świnie i wieprze

nie są lepsze. Mają różne sądy i poglądy.

Patrzą na sprawy chlewa jedne z prawa, drugie z lewa,

jedne by wszystko poryły, poprzewracały –

to radykały.

Krzyczą: – Idźmy zaraz w pole!

dzielić i ryć rolę!

Inne znów więcej w tłuszcz obrośnięte

Mówią: – Festina lente!

Powolutku. Opanujcie nerwy! Więcej rezerwy! To – przedstawiciele konserwy.

Są i marzyciele, idealiści

Świetlani, czyści…

 

- Nie dla strawy!

- Wszystko dla „Sprawy”! –

Słowem, najpewniej, że nawet w chlewni są kliki,

interesiki, podziemne akcje, klubiki, frakcje, przeróżne grupy, niemrawe kupy, że i tam mamy różne odłamy.

Wystarczy rzucić okiem,

By stwierdzić, że trzoda nie jest zwartym blokiem.

 

Raz patrzę i, zdziwiony, wiedzę: zgoda! Cała trzoda

jedna ławą pędzi żwawo. Tłuste kierdele i marzyciele,

i wywrotowce,

i mocarstwowce, stare statysty, konserwatysty

i radykały zgodnie leciały – knur obok knura,

chrząkając – „Hurra!”

- – - – - – - – - – - – - – - -

Czy mnie wzrok myli? – pytam.

Nie! Zgoda, bo pędzą do koryta!

 

KATEDRA

Katedra dzisiaj wszystkich was Gości
Bo mamy wiele znakomitości
Wita was skromnie wasz król tuskolud
Pełen humoru satyrofolud

Aborcji bardzo nisko się skłonił
Żeby nie walić nie polnych koni
W antykoncepcję wpadł naukową
Chce się połączyć z pisowska krową
W poglądach porad nihilistycznych

Tych bez oddechów pornofobicznych

Katedra;słowo trudne to dla mnie,

Chyba wykąpię wszystkich w brytfannie.

Pełen humoru mam dzisiaj piątek,

Bo nie pozbyłem się pewnych wziątek.

I oto one, wprost z pod stolika,

Czy coś mądrego z tego wynika?

 

Aborcja, bardzo nisko się kłania,

w seksie analnym jest dużo brania.

Antykoncepcja; grzech naturalny,

Lepszy od Bicia jest seks analny.

 

Bliźniaki – pełna to kumulacja,

Gdzie Kumulacja, tam pełna RACJA,

Błony dziewiczej pełne kościoły,

W nich z Cudzołóstwem łączą się pszczoły.

Członków i Wagin w roju dostatek,

Dzieci poczętych będzie naddatek.

Przez egzaltację i Bicie piany,

Erekcyjności jestem oddany.

Miłość Francuska, coś jak z Pół Tuska,

Bliższa dla ciała jest mokra bluzka.

Gwałtów na posłach u nas dostatek,

Ciężko wyciągnąć jest od nich datek.

Gra wstępna z niczym się nie kojarzy,

Bo jest to Horror dla tupeciarzy.

Hymen jest Hymnem części lewicy,

a Inkubator dzieckiem prawicy.

Kalendarz? Jakże wisi na ścianie,

Trzy zakonnice kąpią się w wannie.

Tak jak kobiety, mo – moherowe

Kutwy, przyjemne, to są dziś słowa,

Bo w polityce kutwy się chowa.

Kurwiki w oczach Eksterminacja,

Nie powie o tym pewnie dziś, polska RACJA.

Łechtaczka, orgazm, co to za słowa,

Pewnie powstanie formacja nowa.

A ja z Mężczyzną, moi kochani,

Poszedłem sobie do pewnej „pani”,

Gdzie produkt boski

ma wielkie wzięcie Niepokalane –Katokaczęcie.

Onanizator, Organizator, a może?

Jakiś mohe-aviator?

Całuję w czółko radyjowe Panie,

Wyjeżdżam sobie na grzybobranie.

Pocznę z Plemnikiem dziecko in vitro

i z IV RP wypiję cytro,

Po Postinorze, Prezerwatywa

co z rozwiązłością często się zżywa.

Sex, Uwiąd starczy, lekka przesada,

Brać Viagry dzisiaj mi nie wypada.

SZYN ja nie życzę Tirówce mojej,

Bo ja w SEN zmieniam swoje podboje.

Anna mi mówi, – dosyć tej gatki,

Bo nie unikniesz z Joanną wpadki.

RACJA z tą wpadką, ja tego chcę,

Unikam tortur z IV RP.

 

Roman L. Cupał

TOLERANCJA 

Może, ja, jestem za szczery,

że chcę pisać koladery?

Czuję więc, że żyję z NIKIE-m,

Jak z Kabowerdyjczykiem.

 

Jest nas dzisiaj niezbyt wielu,

ale wielu z „PRL-u”!

Posiedzimy, pogadamy

na zebranko znów czekamy.

 

Cienkie kreski, grube kreski,

Kłania wam się Dostojewski,

Coś napisał o podporze,

A ja żyję ciągle w norze,

Norze marzeń, wspomnień morze,

Nie Pisowi, wam dołożę!

 

Zmieńcie trochę styl działania

w czucie, a nie rozmyślania,

to nie pisał byle kto, podpisywał się

Rousseau (J.Rousseau).

 

Nie mówi wam tego „król”,

lecz sprawiacie mi dziś ból.

Środa staje się dziś męką

Słodką męką i udręką!

 

Monteverdi świetnie pisze,

lecz biodrami nie kołysze.

 

Zmieniam rytm, a serce pyka,

zamieniamy sen w Michnika;

 

Bbędę wkrótce na Riwierze,

Bbędę jeździł na rowerze,

Ttak to w życiu różnie bywa

RACJA to, lokomotywa.

 

Ciągnie się ciągnie, rozpala rozumy,

a rozum, wiadomo, ze stali

nie z gumy.

Ciężko oddycha, pracuje z mozołem,

Rękami nie czołem, rękami

nie czołem.

 

W górę jechała z jednym wagonem,

ale z personem, non grata

personem.

 

Byli w nim ludzie tak bardzo mali,

że już przed stacją powysiadali.

Gdy wagon drugi był doczepiony,

Zostało kilku nienasyconych!

Załadowali na nowo fuzję

na barokowe, krótkie dyskusje.

Surogat życia przekroczyć pragną

Żeby oczyścić tuskowe bagno.

 

Jest jeszcze wagon ludzi, ze stancji!

- Czy doczepiony?

- Z nietolerancji?
01.04.2006 Wrocław

Roman L. Cupał
P.S.
– że, ja nie przebieram w słówkach? 

- kłania wam się dereniówka!

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.