RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Polityczna obłuda

Gdyby tak obietnice polityków, rządzących i działaczy związkowych zamieniały się w rzeczywistość, to albo żylibyśmy w kraju najbogatszym na świecie, albo bylibyśmy pustką, jak po bombie atomowej. Wszystko zależałoby od opcji politycznej będącej przy władzy, od agresji, determinacji i wiedzy polityków, od ich mentalności, egoizmu i chciwości, a przede wszystkim od stopnia ich przekonań ideologicznych. Ideologie organizacji partyjnych, choć partie są niby różne, to jakoś dziwnie do siebie są podobne, jakby z jednego źródła pochodziły. Politycy różnych partii, od skrajnej prawicy, poprzez liberałów, do centrolewicy, prześcigają się w pomysłach degradowania przeciwnika, szkalowania, oskarżania, obrzucania błotem, a wszystko po, to, żeby obniżyć jak najwięcej jego notowania.

Jak do tej pory żadna z partii nie ujawniła swoich rzetelnie opracowanych, prawdziwych programów, projektów ustaw, pomysłów prawnych, swoim wyborcom, ograniczając się jedynie do krytyki przeciwnika i jego sposobu rządzenia? Wbrew temu, o czym dyskutują, do społeczeństwa wychodzą z obłudną obietnicą, nie mówiąc nic, co byłoby warte zainteresowania i poparcia społecznego.

Wszyscy opierają się na społeczeństwie, udając, że występują w imieniu wszystkich Polaków, że stają w obronie wszystkich polskich dzieci, że działają w obronie polskich emerytów i ich godności, ale wciąż ci beneficjenci nie czują żadnej poprawy swojego bytu, a wręcz przeciwnie.

Politycy głośno się przechwalają i zastrzegają, że są reprezentantami polskiego narodu, jakoś ten naród wciąż ma do nich pretensje, żal i wciąż im nie ufa, co widać po udziale w czasie głosowania, po każdej kampanii wyborczej, która nie przekracza granic 50%. Nasuwa się, więc pytanie, czy politycy mają prawo występować publicznie, w imieniu wszystkich Polaków, czy tylko w imieniu swojego środowiska, lub swojej partii? A jeśli występują w imieniu wszystkich Polaków, bez ich legitymizacji, to czy popełniają przestępstwo oszustwa, naruszając bezprawnie dobra osobiste człowieka, a tym samym, czy podlegają pod paragraf Kodeksu Karnego? Występując w imieniu wszystkich obywateli kraju, jako ich reprezentanci, i niedotrzymujący obietnic przedwyborczych, w okresie swojej kadencji, każdy z tych polityków stoi w szeregu przestępców recydywistów, niedający się zresocjalizować, a więc powinni być pozbawieni immunitetu poselskiego i odpowiadać za wielokrotne oszustwa. Ale tak się nie dzieje, i dlatego politycy czują się bezkarni i są coraz bardziej bezczelni! Politycy traktują społeczeństwo jak zbiorowisko idiotów, niczego nierozumiejących, a więc, których można, a nawet trzeba ubezwłasnowolnić, żeby móc za nie podejmować decyzje, wygodne dla swoich planów i dla swoich celów.

Prawda jest zupełnie inna. To politycy są ograniczeni umysłowo i nierozumiejący potrzeb Polaków, a także, niemający zielonego pojęcia o polityce, o gospodarce i o bezpieczeństwie kraju.

Obserwując polityków PiS, wypowiedzi Mariusza Błaszczyka, jako rzecznika prasowego partii, czy działacza tej partii Hofmana, lub wypowiedzi liderów tej skrajnej prawicy, jak Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza, prawników skrajnej prawicy, Zbigniewa Ziobrę, czy Mularczyka, to mam wrażenie, że ich ego rozrosło się aż do księżyca, tak jest przerośnięte, a przynajmniej nie mieści się w kraju, w którym społeczeństwo ma dość odgrywania tła dla fikcji przerośniętych ambicją wybrańców.     W PiS-ie i innych organizacjach partyjnych ma panować demokracja, przynajmniej padają takie deklaracje liderów, ale jest to kompletną nieprawdą, bo panuje tam feudalizm, hierarchia poddaństwa i władzy absolutnej wodza politycznej organizacji. Istnieje także system nagradzania, oparty na bezwzględnym posłuszeństwie, żeby móc awansować i robić karierę. Trudno nazwać takie postępowanie demokracją, a szczególnie, kiedy wypowiedzi członków, niedających się zindoktrynować lub całkiem podporządkować poddawane są ocenzurowaniu. Jeszcze trudniej nazwać wolnością chęć zaistnienia w organizacji, jako aktywista, skoro tacy członkowie muszą przechodzić specyficzne egzaminy podkreślające lojalność i jednomyślność z liderem partii, szczerość i krytyka jest niewskazana, a w niektórych przypadkach zabroniona. Bardziej to wygląda na system niewolniczy, w którym są wybierani odpowiedni członkowie do odpowiednich ról, i uczy się ich wypowiedzi takich, które będą zadowalały swojego przywódcę, swojego wodza, niczym za czasów Mao, w Chinach lub, w byłym ZSRR. Własne zdanie jest tu niemile widziane, a jeśli jest jeszcze sprzeczne z założeniami Jarosława Kaczyńskiego, czy Donalda Tuska, jest po prostu karane omijaniem w rozdawaniu synekur czy czołowych funkcji. Tylko zniewolone umysły ludzi, którym bardziej zależy na własnym rozgłosie, na własnej sławie, niż na rzeczywistej prawdzie, mogą pozwolić tak się poniżać. No, ale jest to ich własny wybór. Szkoda tylko, że w swoim zaślepieniu nienawiścią, zaciętością i rządzą władzy idą po trupach, doprowadzając kraj do upadku. Ale takie właśnie postawy są normalnością w środowiskach prawicowych, w których ważne są tylko sprawy własne i partykularny interes organizacji. Widać zresztą wyraźnie, jak liderzy PiS-u czy PO cieszą się z nieudanych wystąpień przeciwnika, czy odrzuconych, choćby korzystnych dla społeczeństwa, rozwiązań prawnych. Lewica także w tym skeczu uczestniczy, w osobie Leszka Millera, który robi dobrą minę do złej gry.

Liderzy PiS-u nie znają się, ani na gospodarce, ani na polityce, a swoje programy, zresztą zerżnięte z programów lewicy, wprowadzają według własnych zasad, zmieniając je w system zakazów i ograniczeń polskiemu społeczeństwu. Starają się wyszukiwać tematy zastępcze, które by były dla tej organizacji areną działania bez jakichkolwiek opozycji, a tylko z bezmyślnymi widzami. Innymi słowy, Polacy mają słuchać i wykonywać polecenia, bo tak widzi ich przyszłość skrajna prawica i kler katolicki. Podobne działania i postawy reprezentowała polska szlachta i magnateria średniowiecznej Europy, odpowiednik obecnej prawicy pod szczególną opieką Kościoła rzymskiego katolickiego.

Polityczna obłuda zawsze dominowała w środowiskach szlacheckich i kościelnych, w których działalność, zresztą fałszywa, niszczyła zdrową tkankę zwykłego społeczeństwa, zabezpieczając sobie, w sposób brutalny, wygodne życie, ciągły napływ dużych pieniędzy i rozbudowy własnych majątków, odizolowanych od społeczności, którą niby mieli chronić i bronić. Hipokryzja po mistrzowsku uzależnia nieświadome społeczeństwo, od dążeń do swoich celów, bezwzględnych środowisk, izolujących się od prawdy i prostoty. Taką politykę preferują tylko takie środowiska jak: skrajna prawica i kler katolicki. Obydwa te kierunki mają wspólną wypadkową, pochodzącą ze środowiska bogatej szlachty i fałszywego kleru. Podobną postawę kreują liberałowie. Prawica o stępionych ostrzach moralnych i obyczajowych, ale za cenę pewnych ustąpień i przyznania pewnych zysków.

Głównie odnosi się ta obłuda do środowisk biznesu, polityków o niesprecyzowanych poglądach, a chcących robić duże interesy i do ludzi, którzy dla własnej kariery i dużych korzyści zrobią wszystko.

Jest to środowisko, które uważa, że pieniądz załatwi wszystko, że pieniądz rządzi światem i da im wszystko. Ta grupa społeczna od początku izolująca się od społeczeństwa proletariackiego i od środowiska rolniczego, uważając je tylko za narzędzia do rozwijania swoich planów i zdobywania majątków. Oczywiście korzysta także, i to często, w zależności od swoich potrzeb, z usług kościelnego środowiska przedstawiając mu odpowiednią cenę. Wiedzą doskonale, że to środowisko było i jest sprzedajne.

Tak, więc pieniądze, które mają, które otrzymują od wystraszonej i chciwej władzy z budżetów, obojętnie, jakiego szczebla, są wystarczającym instrumentem do kupowania lojalności, do przekonywania.

Obłuda liberałów nie różni się prawie niczym od obłudy fanatyków prawicowych.

Dzieli ich tylko drobny niuans, jedni mają pieniądze, drudzy nie. Ale łączy ich wspólny „klej”, czyli kler katolicki, który nie gardzi żadnymi pieniędzmi, ani nadaną mu władzą, którą posiada dzięki chciwości i głupocie polityków obydwu opcji politycznych. Powoli kształtuje się obraz polityczny, jaki tworzą polscy politycy prawicy. Pokazuje on, że społeczeństwo, choć służy im za parawan, to jest tylko przedmiotem potrzebnym w pewnym okresie czasu, mam na myśli okresy kampanii wyborczych.

Instrumenty prawne, czy moralne, które by służyły całemu społeczeństwu nie wchodzą w rachubę, nie są brane pod uwagę, dlatego, że społeczeństwa biednego jest dużo więcej i mogłoby zdominować rządzących i posiadaczy, odcinając ich od dużych i łatwych pieniędzy, a także i od władzy i bezkarności.

Tego nie dadzą sobie odebrać politycy żadnej opcji, nawet ci z lewicy i wszyscy starają się zapewnić sobie dobrobyt, tylko nie mówią o tym, komu i jakim kosztem?

Polityczną obłudę stosuje także środowisko lewicowe, szczególnie partia nazywająca się tylko z nazwy lewicową SLD, która wciąż się dzieli, wciąż tkwi w odwrocie i wciąż twierdzi, że tylko ona jest w stanie obronić i ochronić polskiego robotnika, polskiego rolnika, polskich emerytów czy rencistów.

Tylko jak to powiedzieć społeczeństwu, które straciło zaufanie do polityków tej organizacji?

Jak przekonać elektorat do partii, która zatraciła swoją wyrazistość, swoją odwagę i konsekwencję?

Jak bronić interesy pracującego społeczeństwa, skoro za cenę spokoju i pewnej gwarancji dopuszczenia do działalności politycznej, żeby nie zniknąć całkiem z pola politycznego, pozwoliła na banicję własnych działaczy i liderów? Czyżby, nie tylko strach był powodem odejścia i opuszczania swoich wyborców, pozwalając na podzielenie się organizacji wewnątrz i z zewnątrz?

Polityczna obłuda ze strony jedynej prawdziwej lewicy boli, tym bardziej, że ideologia tej partii była okupiona krwią wielu robotników, prostych ludzi, w imię sprawiedliwości, a nie w imię posiadania czy utrzymania władzy! Dorobek lewicy na przestrzeni wielu pokoleń został zniszczony i częściowo zapomniany. Majątek narodowy, wspólnie wypracowany przez wiele pokoleń, kolejny raz został przejęty przez osoby fizyczne, w sposób podejrzany, pozbawiając robotników tego, co sami wytworzyli.

Kolejny raz cwaniacy pod pustymi hasłami boga, wolności i demokracji pozbawili własności tych, którzy te dobra tworzyli. Kolejny raz Polacy zostali oszukani, i to przez tych samych oszustów, którzy występują w imieniu wszystkich Polaków, mianując siebie obrońcami interesów polskiego robotnika.

Tylko, dlaczego coraz więcej jest bezdomnych, głodujących, bezrobotnych i biednych, skoro wszyscy tak mocno bronią godności robotnika, jego interesów, wolności i demokracji, a przede wszystkim sprawiedliwości? Czy bezdomny i bezrobotny, chory i głodny będzie się interesował tematami zastępczymi ludźmi, którzy doprowadzili właśnie do takiej sytuacji, w jakiej się robotnicy znaleźli?

Czy będzie go interesować temat katastrofy smoleńskiej, skoro jego życie, to cała wielka katastrofa, dokonana rękami nieudolnych polityków prawicy, lewicy i kleru katolickiego, którzy także tam się znaleźli? Biedaków w Polsce jest kilka milionów, którzy gdzieś po cichu na śmietniku szukają okruchów z pańskich stołów. Jest ich parę milionów, którzy na ogródkach działkowych lub w opuszczonych ruderach, albo w kanałach ciepłowniczych, jak szczury, umierają z zimna i głodu, jako NN.

Chorych i głodnych dzieci jest około miliona, one także umierają po cichu, bez pomocy, bo nie są ubezpieczone, bo ich rodzice szukają na śmietnikach pożywienia.

Ich tragedia wciąż trwa, a politycy kłócą się, kto jest pochowany w trumnie „x” czy „y”, jak by miało to jakieś znaczenie i wywalają publiczne pieniądze na szukanie miejsca dla zmarłych, na ekshumacje, bo pomylono ludzkie szczątki, jakby to było najważniejsze dla społeczeństwa.

A kto się z nich zastanawia nad ludzkimi szczątkami biedaków? PiS wciąż oskarża i obraża, bo nic innego nie potrafi! PO wciąż udaje reformatora, choć tak naprawdę, to bardziej jest sprzedawczykiem, który cudzą własność rozdał nie zastanawiając się ani chwili nad tym ile z tej prywatyzacji należy się polskiemu robotnikowi? Lewica, skłócona i podzielona, dalej zastanawia się nad podziałem majątku i nad udziałem w jego uwłaszczeniu, żeby zdobyć dla siebie nie tylko materialne zyski, ale także i wpływy, zapominając o potrzebach swojego elektoratu, którego kiedyś była obrońcą i darczyńcą, dając mu dach nad głową, pracę, edukację, bezpieczeństwo, wypoczynek, a przede wszystkim godność!

Wszyscy w pogoni za dobrobytem, zapomnieli o tych, którzy go wytwarzali, a którzy teraz zostali z niczym, i jeszcze im się ogranicza możliwości leczenia, edukacji, odebrawszy im prawie wszystkie środki do życia!

P a n o w i e  p o s ł o w i e, zejdźcie na ziemię, między maluczkich, dzięki którym żyjecie ponad stan i wynieśliście się ponad prawo, zmieniając je bez przerwy na własną korzyść.

Zacznijcie myśleć o Polakach i o Polsce, nie jak o własnym folwarku i taniej sile roboczej.

Skończcie te kłótnie, które nie przysparzają wam szacunku, a tylko ośmieszają w oczach Europy, świata i samych polskich biedaków. Zacznijcie służyć społeczeństwu i Polsce, jak przysięgaliście po wyborach odbierając immunitet i patent posła czy senatora. Nie traktujcie misję polityka, jako zawód i własne źródło dochodu, żądając różnego rodzaju przywilejów finansowych, których w swoich zawodach byście nigdy nie otrzymali, a zwłaszcza za spartoloną pracę! Nie jesteście zawodowymi politykami, jesteście, pożal się Boże politykierami, żądającymi za swoje usługi horrendalnych wynagrodzeń.

Jest to zwykłe brudne oszustwo i przestępstwo, za które powinniście ponieść konsekwencje karne, szczególnie ci politycy przedstawiający nadgorliwość kościelną, która z wiarą niema nic wspólnego.

Obłuda polityczna nigdy nikomu nie wyszła na dobre, przekonali się o tym wasi historyczni poprzednicy, Endecja, Targowica, Narodowcy i tem podobni działacze prawicy czy lewicy, którzy z kościołem chcieli uprawiać politykę i powiększać jego majątki. Niechlubne przykłady waszej działalności jeszcze historia nie zatarła i nie próbujcie mówić, że to nie wasza wina, bo historia własnego kraju i narodu dotyczy każdego, bez względu na czas i na miejsce, obywatela. Kościołowi także nie zapomni się ludobójstwa, brutalnej przemocy, zdrady własnego kraju i ludzi za cenę nietykalności, za cenę złota,  luksusów i władzy. Każdy zbrodniarz i przestępca poniesie karę, wcześniej czy później, tak samo jak każdy uczciwy człowiek musi stanąć po stronie słabszego, po stronie dobra i sprawiedliwości.

Każdy następujący polityk i działacz jest zobligowany najpierw naprawiać krzywdy poprzedników, a nie pogłębiać je. Chyba, że chcecie doprowadzić do zrywu społecznego, co zazwyczaj dla rządzących i dla polityków ignorantów kończyło się tragicznie. Czy tego chcecie? Czy do tego zmierzacie, żeby wywołać wojnę domową? Jeśli tak, to żal mi waszej przyszłości, bo czarno to widzę.

 

Ryszard Kaden

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
czaszka
Aluminium powszechnie stosowany w szczepionkach zabija komórki mózgowe

Jeśli pośmiertny głos dwóch tuzinów roztrzęsionych nerwowo myszy z Uniwersytetu Brytyjskiej Kolumbii mówi prawdę, rządy na całym świecie mogą wkrótce...

Zamknij