RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Paradygmaty służby zdrowia

Narodowy Fundusz Zdrowia dla jakiego Narodu został przewidziany ?

Pytamy bo w Ustawie nie zapisano kto jest adresatem.

lekarze

Pisząc o służbie zdrowia wylano może atramentu. W omawianym artykule rynkowzdrowia.pl , nie podaje się żadnych danych odnośnie zachorowań w Polsce na nowotwory szyi i głowy!!! A przecież program rusza w Wielkopolsce, a to jeszcze Polska a nie np. Księstwo Poznańskie. I kolejna dezinformacja, cyt: “co prawda chorują młodzi i wykształceni, ale to głównie z powodu wirusa HPV, ponieważ młodzi i wykształceni uprawiają głownie seks oralny? sic!!”

pieniadze

A na jakiej podstawie autor to wie? Jeżeli uprawiają natomiast seks oralny to raczej trudno zajść w ciążę. Dlaczego więc kolejny artykuł mówi o konieczności profilaktyki antykoncepcyjnej i o sztucznym zapłodnieniu? Wydatki na samą reklamę farmaceutyczną w USA to ponad 60 miliardów dolarów. Prawie 2 razy więcej aniżeli na poszukiwania nowych leków. Dodatkowo firmy farmaceutyczne organizują tzw. proszone obiadki dla lekarzy. Liczba takich imprez wzrosła w latach 1998 – 2004 ze 120 000 do 371 000 rocznie, co oznacza wydatek na statystycznego lekarza ponad 60 000 dolarów !!! Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że na “wycieczki” jedzie co najwyżej co dziesiąty koryfeusz. Tak więc statystycznie kwota na jednego “eksperta” zwiększy się do 600 000 dolarów. A jak to jest w Polsce? GW podała, że jeden tylko onkolog w Gdańsku zarobił w ten sposób, w okresie 2 lat 40 milionów złotych. Takie dane dotyczące wydatkowania marketingowego, można uzyskać tylko w USA. W innych krajach są chronione tajemnicą handlową? Tak twierdzą przynajmniej pracownicy instytucji państwowych zobowiązani do kontroli tych koncernów. W sytuacji uprawiania seksu oralnego przez młodzież wypada bardzo szybko ocenić wprowadzony przed laty program wychowania seksualnego w szkołach. Czego te nauczycielki uczą młodzież na lekcjach o seksie, jeżeli młodzi i wykształceni z dużych miast i w dodatku nie palący, nie wiedzą jak się “robi” dzieci? Teraz zamiast naturalnego działania musi być sztuczne zapładnianie kobiet? Czyżby młodzi ludzie nie wiedzieli jak to się robi? To tak jak odpowiedź dziecka na pytanie skąd się biorą pieniądze : “z bankomatu”. Dawniej żadnych lekcji nie było, a dzieci się rodziły. CHYBA, że wcale nie chodzi o wykrywanie raka tylko straszenie HPV i wymuszenie poprzez strach dodatkowych szczepień? Wiadomo, że szczepienia przeciwko HPV to nie tylko fikcja literacka, ale wręcz kryminalna sprawa z powodu wielkiej liczby powikłań. Tylko w pierwszych kilku latach po wprowadzeniu tej szczepionki powikłania stwierdzono w USA u ponad 20 000 dzieci. Następne zagadnienie związane z tym paradygmatem. Profilaktyka raka głowy i szyi jest stosunkowo łatwa. Wystarczy zwrócić uwagę lekarzom pierwszego kontaktu to na zagadnienie i konieczność zwracania uwagi podczas zwykłego badania palpacyjnego.

Paradygmat antykoncepcji.

Międzynarodowa Agencja d/s Badań nad Rakiem – IARC, Światowej Organizacji Zdrowia uznała antykoncepcyjną pigułkę dwuskładnikową za wysoce rakotwórczą. Zwiększa ona występowanie nowotworów złośliwych np. raka piersi wg Mayo Clinik od 30% do nawet 72% przy zażywaniu przez okres 4 lat przed urodzeniem pierwszego dziecka oraz raka szyjki macicy i uszkodzeń wątroby. Winien temu jest etylen estradiolu 1000 razy silniejszy od naturalnego występującego u kobiet.

Wg Royal College of General Practitioners antykoncepcja pięciokrotnie zwiększa ryzyko śmierci z powodu zaburzeń sercowo naczyniowych. British Journal of Obstetrics and Gynecology opublikował pracę wykazującą, że tabletki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko niepłodności o 26% a spirale o 29%. Dodatkowo często występują przewlekłe stany zapalne dróg rodnych będące prawdziwą epidemią dolegliwości u kobiet po 50 roku życia. British Journal of Cancer [103.pp755. 23 nov.2010] opublikował wyniki badań 337.800 kobiet stosujących środki antykoncepcyjne. U 1878 z pośród nich stwierdzono raka jelita grubego. W porównaniu z kobietami niestosującymi środków antykoncepcyjnych jest to istotny wzrost. Szczególnie wyraźna jest różnica u kobiet po menopauzie. Pytanie: dlaczego ginekolodzy w Polsce nie informują o tym młodych kobiet przed przepisaniem im tabletek? Dlaczego w poradniach ginekologicznych brak odpowiednich ulotek czy informatorów? Czy ten przemysł paramedyczny nie jest powiązany? To znaczy: najpierw robi się wszystko aby młode kobiety uczynić bezpłodnymi poprzez mówienie im o nieszkodliwości antykoncepcji i stosownie przymusowych szczepień z przeciwciałami HCG, a potem robi się szum i żąda dofinansowań do sztucznego zapładniania? Jest jeszcze jeden wątek tego tematu. Producenci szczepionek wykorzystują ludzkie płody do pasażowania wirusów przygotowywanych do szczepionek. Oczywiście można to robić na zwierzętach, ale za małpy trzeba płacić, a za aborcyjne płody nie. Przecież to robią ci sami ludzie. Z jednej strony nakręcają liczbę bezpłodnych kobiet, z drugiej podstawiają propozycje zabiegów. Może się mylę, ale brak jakichkolwiek prac w biuletynach medycznych pokazujących negatywne skutki antykoncepcji wyraźnie wskazuje na przedstawioną przeze mnie logikę wydarzeń.

Paradygmat czerniaka i słońca.

Od około 20 lat rozmaitej maści eksperci prasowi i ministerialni lub odwrotnie, dermatolodzy i onkolodzy straszą społeczeństwo szkodliwością wystawiania się na działanie promieni elektromagnetycznych emitowanych przez słońce z powodu powstawania nowotworu zwanego czerniakiem. Jak podają w/w eksperci słońce jest główną przyczyną czerniaka, a “wiadomo” czerniak to śmierć. Po rzekomych przemianach społecznych w latach 1990-tych pojawiła się w Polsce grupa “zasłużonych dezinformatorów” straszących, [szczególnie kobiety- matki], dziurą ozonową, a właściwie jej skutkami tj. szkodliwością promieniowania UV , które rzekomo powoduje czerniaka. Od razu pojawili się specjaliści Zdrowia Publicznego sprzedający rozmaitego rodzaj kremy i kremiki rzekomo zapobiegającymi temu złemu promieniowaniu słonecznemu. W kilka lat później wprowadzono mleko w kartonikach będące tak naprawdę zabielanym płynem. Skutki takiej przemyślanej akcji mogliśmy obserwować po następnych kilku latach w postaci m.in. osteoporozy i szerokiej nagonki innych specjalistów namawiających nas do wykonywania badań gęstości kości i brania odpowiednich leków. Akcja była bardzo dobrze przemyślana i skorelowana w czasie. Większośc kobiet młodych i wykształconych, z wielkich miast, szczególnie nowobogackich, dała się na to skutecznie nabrać. A to kupując swoim dzieciom okulary ze specjalnymi filtrami, zapominając, że promieniowanie UV nie przechodzi przez zwykłe szkło. A to kupując mniej lub bardziej drogie kremy. Takie są właśnie skutki upadku oświaty.

A jak wygląda prawda. Poniżej przedstawiono wyniki pracy wykazującej, że najwięcej osób choruje na czerniaka w Norwegii i Szwecji. Wiadomo, że właśnie tam słońce najbardziej operuje i ludzie jeżdżą do Skandynawii się opalać. A najmniej osób choruje na czerniaka w Albanii, Bułgarii czy Grecji, ponieważ powszechnie wiadomo, że w Grecji słońce nie świeci, a niebo jest całodobowo zachmurzone.

wykres

I pomimo, że dane te są znane [lub powinny być] specjalistom zarówno z dermatologii czy też onkologii to nie słyszałem, aby chociaż jeden profesor medycyny zakwestionował ten paradygmat. Natomiast widziałem wielu użytecznych idiotów [Lenin] ostrzegających w TV potencjalnych wczasowiczów przed opalaniem się i oczywiście uzasadniało szeroko, odpowiednie do wielkości kieszeni słuchaczy zakupy kremów. Całe to środowisko, wszelkiej maści towarzystwa “naukowe” Zdrowia Publicznego ani razu nawet nie próbowały sprostować tej dezinformacji i ordynarnego kłamstwa. Jak to udowodniono przyczyną czerniak jest używanie kosmetyków rożnego rodzaju. Osobami najbardziej narażonymi są ludzie wolnych zawodów, aktorzy, prawnicy itd. czyli ludzie, którym wmówiono pewne tezy i mający odpowiedniej grubości portfele. Bardo rzadko natomiast czerniak atakuje ludzi prostych i ubogich.

Paradygmat mammografii jako metody wykrywania raka.

“The Lancet” w numerze z 30 października 2012 roku zaprezentował pracę analizującą celowość wykonywania tzw. badań przesiewowych czyli wczesnego wykrywania raka piesi za pomocą mammografii. W metaanalizie 11 badań randomizowanych, uwzględniono ryzyko śmierci z powodu raka piersi. Autorzy doszli do zaskakującego wniosku. Na każde 10 000 kobiet wykonujących mammografię u 43 uda się rozpoznać wczesnego raka i zapobiec chorobie, ale aż u 129 rozpozna się raka, którego ta kobieta nie ma. Ta nadrozpoznawalność powoduje tragiczne konsekwencje w postaci np. niepotrzebnej amputacji czy też chemioterapii, której powikłania mogą doprowadzić do zgonu, Czyli stwierdza się aż 30% nadrozpoznawalność raka piersi i włącza niepotrzebne leczenie. Jeszcze prościej można to przedstawić podając, że na każde 2000 badań mammograficznych, można jednej kobiecie przedłużyć życie, ale 10 kobiet przejdzie niepotrzebnie ciężkie i okaleczające leczenie. Lekarze stwierdzili, że 99% pacjentek z tak rozpoznanym rakiem, przejdzie operację najczęściej usuwania piersi. Aż 70% z pośród nich będzie leczonych dodatkowo radioterapią, która sama w sobie jest rakotwórcza. Dodatkowo ok.70% chorych przejdzie hormonoterapię, ze wszelkimi negatywnymi skutkami, a u 25% zostanie zastosowana bardzo toksyczna chemioterapia. Stwierdzono także, że kobiety posiadające szczególną mutację genów BRCA 1/2 po diagnostycznej dawce promieniowania jonizującego przed 30 rokiem życia są o 200% bardziej narażone na zachorowanie na raka w porównaniu z tych, które tego genu nie mają. A czy kiedykolwiek przed mammografią wykonywano badania genetyczne? Nie słyszałem o tym. Reasumując; jak podaje Cochrane Database nadrozpoznawalność przyczynia się do bezwzględnego wzrostu ryzyka o 0.5%, a ewentualne zmniejszenie po mammografii jest równe 5 setnym procenta. Czyli skórka za wyprawkę w żaden sposób się nie opłaca.

W innym artykule pt: Wpływ trzech dekad mammografii na częstość występowania raka piersi; [N.Engl.J.Med 2012,367, 22 listopada 2012] autorzy stwierdzili na podstawie analizy badań mammograficznych przeprowadzonych w latach 1976 – 2005, że badania przesiewowe mają co najwyżej niewielki wpływ na zmniejszenie liczby zgonów z powodu raka piersi. Wniosek z cytowanej pracy: badanie przesiewowe robi więcej złego aniżeli dobrego. Tytuł innej pracy: “Ponad milion kobiet okaleczanych niepotrzebnie z powodu mammografii”. W okresie 10 lat okaleczono ponad 1.300.000 kobiet w USA, z powodu nadrozpoznawalności raka piersi. W 93% przypadków wczesne wykrywanie nie przynosi żadnych korzyści pacjentce. Dr Welch wyjaśnia w swoim artykule New York Times: …„Żaden inny medyczny test nie jest tak agresywnie promowany jak mammografia – marketing sprowadza się do przymusu, a nawet poczucie winy u kobiet, które nie wykonują mammografii”. W innej pracy znajdujemy twierdzenie: c.d.n.

1. Wczesne narażenie życia z promieniowa. P.Rajarama et ell.BMJ2011.10 luty,342,d471
2. www.mwdscape.com Brest cancer
3. http://Wprost.pl/ar/145442/rak-piersi
4. http://Bibula.com/?p=11857
5. rynekzdrowia.pl15.10.2012.14.02
6. LifeNews.com.AS 15.04.2011.12:07
7. HLI-Polska(2011/4/14)Antykoncepcja hormonalna a rak jelit.
8. RAND Corporation-Chirurgia Plastyczna i Rekonstrukcyjna
9. Polonia Christiana nr 13.2010 Joanna Najfield. Antykoncepcja: biznes kosztem kobiet 10. J.C.Oncology.2008.26:703 S.Orel.
11. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/11/20/deadly-melanoma-not-due- vitamin-d-deficiency.aspx 
12. Br J Dermatol 2009 września, 161 (3) :630-4. doi: 10.1111/j.1365-2133.2009.09299.x. Epub 2009 9 czerwca. 
13. Morgellons Research Foundations

Jak wskazuje obserwacja tego co się dzieje w “nauce” polskiej, wyraźnie uwidacznia się celowość działania, którego zasady opisano w tej pracy:

1. Likwidacja piśmiennictwa naukowego polskiego. Obecnie na rynku polskim funkcjonują tylko zagraniczni wydawcy. Wydatki na naukę spadły z ok. 2.47% PKB w Stanie Wojennym do 0.27% za rządów Jerzego Buzka vel Docenta alias Karol [Niepoprawni.pl].

2. Młodzi lekarze nie mają możliwości brania udziału w wymianie spostrzeżeń z powodu likwidacji czasopism.
3. Istniejące biuletyny są zapełniane przedrukami bliżej nieznanych, najczęściej zagranicznych autorów, czasami zupełnie luźno związanych z medycyną.

4. Za kilka lat zabraknie lekarzy znających zasady przygotowywania artykułów naukowych.
5. Organizowane “konferencje” naukowe przestały być miejscem wymiany informacji pomiędzy lekarzami-praktykami, a stały się posiedzeniami indoktrynacji Big Farmy.

6. Przykładem są konferencje organizowane przez wydawnictwo Termedia; Pediatria Update 2013. -“to nowoczesne specjalistyczne wykłady!” Zdrowe Kości - “to główne hasło konferencji skierowane do lekarzy
praktyków”
. Trendy w Reumatologii - “uczestnicy poznają….” Kontrowersje w Pulmonologi -“uczestnicy konferencji będą mogli uzyskać odpowiedź….”

Czyli lekarzy traktuje się tylko i wyłącznie jako odbiorców określonego produktu, a nie ludzi mających leczyć. Mają kupić produkt i z zyskiem go sprzedać zarabiając dla pośredników i producentów. I jeszcze za udział w takich konferencjach muszą słono płacić obecnie powyżej 1000 zł. Najciekawsze jest to, że Izby Lekarskie zatwierdzają to! Przypuszczam, że po kilku latach takiej tresury system będzie funkcjonował doskonale.

Nie znalazłem w polskim piśmiennictwie informacji o tym, że np. rak piersi może się cofać samoistnie. Per- Henrik Zahl z Norweskiego Instytutu Zdrowia z Oslo po przebadaniu 120 000 kobiet u których wykonano badania mammograficzne w latach 1996-2000 odkrył, że u 32 kobiet rak cofnął sie samotnie. Niestety u większości wykonano okaleczające zabiegi. Autorzy stwierdzają, że“nowotworom tym rzadko kiedy pozwala się na naturalne zachowanie”. Niewiele wiadomo o losach kobiet, które nie poddały się, przemysłowi raka.

Czy rakowi piersi można zapobiegać, czyli czy istnieje prawdziwa profilaktyka raka piersi?
Oczywiście, że istnieje, tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nie jest ona nagłaśniana w czasopismach uchodzących za medyczne. Okazuje się, że przemysł raka nie nagłaśnia prac naukowych mogących pozbawić go źródła dochodów. Pamiętam doskonale akcje jaką rozpoczęliśmy w roku 1994 przeciwko zdjęciom małoobrazkowym płuc, bezmyślnie wykonywanym co roku u pracowników, jako przymusowe badanie profilaktyczne. Wiadomo było, że Idea takich badań powstała po wojnie, w trakcie walki z gruźlicą. Gruźlica była plagą okresu powojennego związana z olbrzymim niedożywieniem milionów ludzi. Wtedy stosowanie przewoźnych, małoobrazkowych aparatów rentgnowskich miało sens. Ale czasy się zmieniły i szkodliwość tego rodzaju profilaktyki była coraz bardziej widoczna już w latach 70-tych, ubiegłego wieku. Wprowadzenie stanu wojennego uniemożliwiało wszelkie oddolne działania. Wydawało się, że po 1990 roku będzie można zlikwidować absurdalny przepis konieczności wykonywania badań małoobrazkowych.
Oczywiście wszelkiego typu Instytuty Medycyny Pracy nie ruszały problemu. Jako kierownik Poradni Medycyny Środowiskowej WOMP w Gdańsku wystąpiłem do Ministerstwa Zdrowia o skreślenie przymusu egzekwowania badan małoobrazkowych płuc co roku. Długo nie otrzymywałem odpowiedzi. A nieoficjalnie wyjaśniono mi, że Foton produkujący te filmy by zbankrutował, ponieważ 30% produkcji to właśnie filmy małoobrazkowe na potrzeby medyczne.

Lepiej było narażać zdrowie ludzi, aniżeli zamknąć i tak bankrutujący zakład. Dawka promieniowania rentgenowskiego jaką otrzymywał pacjent przy zdjęciu małoobrazkowym była 10 krotnie większa aniżeli otrzymywana przy dużym zdjęciu płuc. Dodatkowo dokładność badania była zdecydowanie mniejsza. Nie przeszkadzało to użytecznym idiotom z Ministertwa Zdrowia nadal narażać życie ludzi. Szanowni Czytelnicy muszą się sami domyśleć jakimi drogami utrzymywał się ten przymus robienia zdjęć małoobrazkowych.

Jak wiadomo z licznych prac naukowych, rak piersi jest pierwszym nowotworem w którym udowodniono ochronną rolę witaminy D, podobnie jak w cukrzycy. W okresie ostatnich 25 lat zajmowania się tzw. stopą cukrzycową nie spotkałem ani jednego chorego na cukrzycę (leczonego w specjalistycznych poradniach diabetologicznych) u którego wykonano by, chociaż jedno, badanie 25 OH D. Badanie 25 0HD jest podstawowym badaniem określającym poziom witaminy D w organizmie. Tzw. prawidłowy poziom u dorosłego człowieka to ok. 50-70 ng. Jak to jest możliwe, że żaden specjalista diabetolog o tym nie wie?

Nie spotkałem także ani jednego chorego, który otrzymywałby witaminę K-2, o której wiadomo, że bardzo pomaga w cukrzycy typu 2. Te dwa podstawowe suplementy pozwalają w wybranych przypadkach wyleczyć cukrzycę i przerwać błędny łańcuch insulinoterapii.

No tak, ale przemysł na tym by stracił. Zniknęliby przewlekle chorzy, czyli dobrowolni podatnicy na rzecz przemysłu farmaceutycznego tzw. Big Farmy. Zdziwienie budzi także fakt nierefundowania tych preparatów i badań 25 OH D przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak widać woli on utrzymywać stałe źródło dochodu Big Farmy aniżeli leczyć ludzi.

Jak podało Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem niedobór witaminy D jest związany z występowaniem raka piersi, jelita grubego, jajników, prostaty oraz nowotworów non Hodgkin. Dodatkowo stwierdzono, że śmiertelność z powodu kolejnych ośmiu nowotworów ma odwrotną korelację z nasłonecznieniem. Tak więc im większe nasłonecznienie [opalanie się za darmo] tym mniejsze prawdopodobieństwo zgonu z powodu: raka pęcherza moczowego, raka przełyku, nerek, płuc, trzustki, odbytnicy, żołądka i trzonu macicy. Roczna liczba niepotrzebnych zgonów w USA, spowodowanych brakiem słońca to ponad 22 000 przypadków. Powyższe dane tłumaczą dlaczego przed 15-18 laty zorganizowano w Polsce dużym kosztem, kampanię na rzecz zaprzestania opalania się.

Znając powyższe fakty zupełnie inaczej należy patrzeć na działania kardiologów. Od ok. 15 lat ta grupa specjalistów wmawia wszystkim pacjentom, że główną przyczyną ich choroby jest cholesterol. W związku z tym nagminnie przepisuje im leki zwane statynami, obniżające poziom tego podstawowego budulca komórek.

W żadnym znanym mi przypadku, także sprawdzanym w laboratoriach np. GUMED-u, nie znalazłem informacji, że jakikolwiek kardiolog w Polsce zlecił wykonanie u chorego badanie 25 OH D, nie mówiąc o konieczności uzupełniania niedoboru witaminy D tranem, czy badanie koenzymu Q. Stosowanie statyn powoduje obniżenie poziomu tej witaminy w znacznym stopniu. W konsekwencji kardiolodzy produkują następnych chorych, przepraszam dobrowolnych podatników Big Farmy. To było m.in.celem powoływania bardzo wąskich specjalizacji i zerwania kontaktów pomiędzy lekarzami.

Jak wykazały badania przeprowadzone na całym świecie najlepszym środkiem wczesnego rozpoznania nowotworu piersi jest samokontrola prowadzona przez uświadomione i nauczone kobiety, z angielska zwana Breast Self Examination- BSE, czyli samokontrola sutków to jest piersi. Niestety metoda ta jest powszechnie zapominana czy wręcz nieznana w Polsce. Na lekcjach biologii czy nauki o człowieku nie uczy się dziewcząt tej techniki. A w związku ze świadomym obniżaniem poziomu edukacji w Polsce dziewczynki kończą ją ok. 16 roku życia. A potem jest już tylko dezinformacja telewizyjna i “różowe wstążeczki” plus mammografia.

Takich bzdurnych działań pod płaszczykiem Zdrowia Publicznego jest bardzo dużo. Ostatnio Ministerstwo Zdrowia wydało okólnik, że materiały medyczne- odpady muszą być utylizowane w specjalny sposób. Każdy stomatolog prowadzący gabinet musi mieć podpisaną umowę ze specjalistyczną firmą uprawnioną do usuwania takich odpadów. Problem polega na tym, że jedynie w specjalistycznych, chirurgicznych gabinetach lekarskich ilość zakrwawionych odpadów jest znaczna. Ale wg instrukcji firma musi codziennie odbierać odpady medyczne ponieważ wg twórcy tego idiotyzmu mogą stać się źródlę zakażenia i epidemii. Pomyślmy. Po wyrwaniu zęba może pozostają dwa gaziki zabrudzone krwią, zużyta strzykawka z igłą i ampułka po środku znieczulającym. Z tego tylko ewentualnie igła może stanowić zagrożenie. Gdyby lekarz nie podpisał codziennego odbioru odpadów to musiałby mieć specjalna lodówkę zamykaną na kłódkę.

Co to ma wspólnego z higieną i zabezpieczeniem sanitarnym nie wiem, pomimo 40 lat pracy na chirurgii. Przykładowo w Gdańsku zbudowano tzw. falowce, czyli bloki zamieszkiwane przez ok. 8 000 ludzi. Szacunkowo mieszka w nich ok. 2000 kobiet mających menstruację. Krwawienia menstruacyjne trwają średnio 3-5 dni. Kobieta zużywa ok 3-5 wkładek dziennie. Ok. 10% pośród tych kobiet ma zakażenia pochwy grzybicą lub bakteriami. Innymi słowy wg okólnika powinny podpisać specjalne umowy z firmami zajmującymi się usuwaniem odpadów medycznych, albo przechowywać wkładki w specjalnych lodówkach, albo osobiście odnosić do wyznaczonych punktów odbioru najlepiej bezpośrednio do twórcy tego idiotyzmu. Wszystkie te podpaski zakrwawione są wyrzucane na publiczne śmietniki i leżą tak średnio 7 dni, a koty i psy się nimi zajmują.

Opisana wyżej sytuacja wskazuje bezpośrednio na dwa problemy. Dlaczego Izby Lekarskie zgodziły się na wprowadzenie takiego przepisu? Przecież należy on do tej samej grupy dyrektyw co osławione proste ogórki Unii Europejskiej! Po drugie: czy nie należałoby zbadać, kto otrzymał koncesje na odbiór tych odpadów. Wieść gminna głosi, że byli to znajomi króliczka.

Czy miała to być forma walki z bezrobociem w Polsce? Czy też dodatkowe opodatkowanie ludzi? Wiadomo, że stomatolodzy będą musieli opłaty te przerzucić na i tak biedne społeczeństwo. Tak więc instytucja Zdrowie Publiczne jest typową agendą urzędniczą utrzymywania stada baranów, czyli społeczeństwa w ryzach z możliwością dodatkowego opodatkowania poza wiedzą sejmu. Instytucja ta nie ponosi żadnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Przejada lub przepija pieniądze społeczne. I najbardziej dziwne uważa, że ludzie niczym się nie różnią i wszyscy są jednakowi. Tak jak to twierdzili komuniści-wszyscy mają takie same żołądki. Proponowałbym jednak przedtem chociażby popytać gastrologów jak to jest naprawdę. W dotychczasowej historii rozwoju medycyny uczono, że każdy chory jest indywidualnością, a nie zbiorowiskiem baranów do “naciągania”.

Zdrowie Publiczne w ogóle nie porusza takich tematów jak:


1. Liczba amerykańskich dzieci zabitych każdego roku jest równa liczbie żołnierzy amerykańskich jacy zginęli we wszystkich wojnach prowadzonych przez USA.

2. Każdego dnia ponad 3000 amerykańskich dzieci zostaje zmordowanych przez aborcję.
3. Aż 86% tych zabiegów wykonywanych jest ze względu na “wygodę” matek.
4. Aż 41% wszystkich ciąż w USA kończy się mordowaniem płodu [ 52% u kolorowych obywateli].
5. Organizacja Planned Parenthood - Margaret Sanger- każdego roku dokonuje ok. 300 000 aborcji.
6. Kierownictwo Parenthood zarabia powyżej 200 000 dolarów rocznie, a kilkoro spośród nich nawet ok. 300 000 dolarów rocznie?

7.Rząd USA dofinansowuje organizację kwotą 487 milionów dolarów rocznie.
8. Zamiast podanych wyżej informacji słyszymy w mediach o np. zastrzeleniu kilku ludzi gdzieś tam. Jak widać przemysł śmierci może sobie doskonale działać na całym świecie. W Polsce co najmniej kilka fundacji współpracuje z Parenthood. I nikt nie protestuje w katolickim Kraju?

Tylko co to jeszcze ma wspólnego z medycyną? Jedna pocieszająca wiadomość dla Pań. Kobiety, które mają często migreny rzadziej zapadają na raka piersi. Wniosek: Jak starałem się to udowodnić, w powyższym 7 częściowym artykule, stopień zniewolenia społeczeństwa jest bardzo duży. Kilku-Kilkunastu tzw. agentów wpływów, przy pomocy usłużnych idiotów [Lenin-Goldman] może skutecznie prowadzić całe stado baranów.

PS.1. Drzewiej lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.

PS. 2. Dlaczego od ok. 15 lat GUS nie publikuje danych dotyczących zachorowań w rozbiciu na poszczególne powiaty? Przecież GUS utrzymuje się ze społecznych, naszych pieniędzy.? Podział na powiaty jest oficjalnym, administracyjnym podziałem jeszcze istniejącym kraju. Ktoś mu zakazał?

PS. 3. Od maja 2012 roku ginie w Internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!?

PS. 4. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi z walką z rzekomymi zmianami klimatu. Od 20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby MORGELLONS. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i w grupie wszelkiej maści specjalistów od Zdrowia Publicznego panuje cisza?

Dr Jerzy Jaśkowski

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
RACJA SŁOWIAŃSKA

Szanowni Państwo, koleżanki i koledzy. Po wielu trudach oddajemy do państwa dyspozycji nasz Biuletyn, „RACJA SŁOWIAŃSKA”, który będzie wydawany, co...

Zamknij