RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Majowe demonstracje liberalnych inżynierów postępu

Pierwszomajowe demonstracje i pochody zawsze były dobrym przyczynkiem, aby zastanowić się nad stanem lewicy. W tym roku wbrew optymistycznym zapowiedziom niektórych komentatorów o nadchodzącym przełomie, widać niestety, że jest źle. Wiele środowisk dało sobie narzucić zasady, wedle których będąc na lewicy trzeba opowiedzieć się po stronie SLD lub Ruchu Palikota, a niestety nie są to lewicowe formacje. Liczni działacze i działaczki nie uczą się na swoich wcześniejszych błędach. RACJA PL organizowała obchody we własnym gronie, delegując swoich przedstawicieli na wspólne pochody z lewicą i organizacjami lewicującymi, wysyłaliśmy swoich reprezentantów na Kongres „Korekta Kapitalizmu”, który okazał się początkiem kampanii prezydenckiej Janusza Palikota.

Przewodniczący RACJI PL odmówił w nim udziału z uwagi na brak możliwości prezentacji stanowiska RACJI PL i jej dokonań na tym polu, które opisała nasza korespondentka. RACJA PL nie odmawia współpracy z wszystkim organizacjami stojącymi na straży zmian prospołecznych i ograniczenia samowoli rządzących. Forma obchodów zaproponowana przez Janusza Palikota osobiście mi nie odpowiada mówi przewodniczący RACJI PL. Środowiska, które powinny brać udział w protestach i manifestacjach, wspierane przez Rację PL, która walczy samotnie od 9 lat, odmawiają z nią wspólnego udziału w nich. Związki zawodowe stroniące od ideowej lewicy i obrony bezrobotnych i pracowników przed wyzyskiem są orientacji prawicowej jak Solidarność, Sierpień 80 oraz wiele innych związków branżowych na czele których stoją ludzie o poglądach prawicowo–narodowych, uniemożliwiają oni organizacje skutecznego protest. Niepokojącym przykładem jest to, że w protestach i manifestacjach bierze udział więcej członków i sympatyków RACJI PL niż samych bezrobotnych i zwalnianych pracowników, zamykanych zakładów pracy. Oni zachęcani przez swoich liderów idą się modlić do kościoła w intencji, pełnego zatrudnienia, godziwej płacy tak jakby to Bóg był winien że są bezrobotni lub wyrzucani na bruk i pozbawieni perspektyw na jutro. To lewica wywalczyła ośmiogodzinny dzień pracy, doprowadziła do reformy oświaty i uwłaszczyła bezrolnych chłopów, którzy okazali swoja niewdzięczność i po uwłaszczeniu poczołgali się w stronę swoich niedawnych ciemiężycieli. Ogłupieni przez media i Kościół zagubili swoją lewicową tożsamość szukają winnych swojej sytuacji, wśród rządzących, z których ku swojemu utrapieniu wybierają na swoich reprezentantów na swoje uciemiężenie, nie rozumiejąc mechanizmu manipulacji rządzącego, każdymi następnymi wyborami. Wybierają spośród czterech głównych partii politycznych, które od dwudziestu lat popisują się swoją nieudolnością w rządzeniu krajem, działając na ich szkodę, reprezentujących oligarchię finansową i Kościół.



Największe rozczarowanie to obecność Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Tradycja pierwszomajowej demonstracji ideowej lewicy organizowanej lub współorganizowanej przez Piotra Ikonowicza oraz KSS została w tym roku zakończona. Zatryumfowała ponownie „poważna” polityka. 1 Maja Ikonowicz pokazał w jakim kierunku zmierza. Niestety jest to strategia powiązania dotychczasowego ruchu społecznego, który mozolnie tworzył, z politycznymi interesami „wielkiego” politycznego gracza, czyli Janusza Palikota. Trudno oprzeć się wrażeniu déjà vu – to nic innego jak powrót do koncepcji tworzenia lewicowego skrzydła w sojuszu z KSS i RACJĄ PL w ramach partii czy koalicji, która lewicowa nie jest. Strategia ta została wypróbowana z dosyć opłakanym skutkiem przez Piotra Ikonowicza jeszcze w czasach jego liderowania PPS, a wyrażała się w sojuszu z SLD. Wówczas socjaliści mając o wiele lepszą pozycję przetargową, dysponując własnymi parlamentarzystami i zapleczem, przegrali w rozgrywce z SLD-owskimi baronami, a następnie ulegli marginalizacji. Oczywiście nie trzeba przypominać, że nie miał miejsce żaden „zwrot na lewo” w SLD.

 Dziś Piotr Ikonowicz 1 Maja powiódł działaczy i działaczki KSS na kongres Ruchu Palikota, wygłosił płomienne, bardzo dobre wystąpienie i… został całkowicie zignorowany przez media.

Kierowanie ugrupowania stworzonego przez rzekomego milionera, neoliberała na lewo to mrzonka. Palikot oczywiście zapowiedział na kongresie korektę kapitalizmu, skończenie z pazernością i większą społeczną wrażliwość, a nawet „budowę fabryk”. Są to jednak tylko puste hasła dla odwrócenia uwagi od prawdziwych problemów nurtujących społeczeństwo. Za jego ugrupowaniem stoją lokalni przedsiębiorcy, a posłowie i posłanki to często osoby powiązane z biznesem. Trudno uwierzyć, aby ludzie ci działali na niekorzyść klasy, którą reprezentują. Palikot może zapowiadać prospołeczny kierunek, gdyż nic go to nie kosztuje, bez konsekwencji oraz odpowiedzialności. Prowadzi grę, w ramach której stara się zgarnąć pod swoje skrzydła różne środowiska – od skrajnego neoliberała, byłego posła PO Łukasza Gibały po Piotra Ikonowicza i KSS, antyklerykałów oraz ideową lewicę spod znaku RACJI PL. Debata nad podniesieniem wieku emerytalnego pokazała, jaka jest rzeczywista „wrażliwość społeczna” Ruchu Palikota, który poparł rządowe, antyspołeczne propozycje. Palikot w czasie debaty pokazał natomiast w czym jest najlepszy – w kierowaniu dyskusji na tematy zastępcze, czyli jak zwykle katastrofę smoleńską, obiecanki chwytliwe medialnie ale bez pokrycia. Pracuje nieustannie i wyłącznie na swój wizerunek nie dopuszczając do głosu swoich liderów.

Drugi Jan Paweł II, jego oczywiście w ględzeniu i wypalaniu paliwa lotniczego nie przebije.

Niestety kurs przyjęty przez KSS może także zniweczyć efekty bardzo pożytecznej działalności na rzecz lokatorów, ludzi biednych i wykluczonych. Takie zagrożenie niesie wplecenie słusznych haseł w cyniczną wyborczą grę polityków Ruchu Palikota, bardzo dalekich od jakiejkolwiek lewicowości. Uważam, że dla działalności społecznej najlepiej jest, aby toczyła się obok „wielkiej” wyborczej polityki, tak aby nikt nie mógł zarzucić społecznikom, że stanowią zaplecze tej czy innej partii. Dyskusję nad sensem zaangażowania w działalność partyjną można by zacząć dopiero gdyby powstało jakieś rzeczywiście prospołeczne, sprawne ugrupowanie.

1 Maja 2012 roku zakończyła się tradycja antysystemowej demonstracji pierwszomajowej w Warszawie zmierzającej na Plac Grzybowski. Piotr Ikonowicz, co znamienne, zaprosił w to miejsce uczestników kongresu partii milionera z Biłgoraju. Jak później można było się dowiedzieć z mediów, na Placu Grzybowskim „demonstrowali zwolennicy Palikota”. Pewnym znakiem zmian był również brak wielu osób, które w tym roku, ze względu na jej polityczny wydźwięk, zdecydowały się zbojkotować demonstrację KSS. Znaczący był brak obecności przewodniczącego RACJI PL Ryszarda Dąbrowskiego, który odmówił swego udziału zarówno w Kongresie Palikota jak i w organizowanych przez SLD i OPZZ obchodach, uznawszy za dyskredytujące prawdziwą, ideową lewicę spod znaku RACJI PL, świętowanie w towarzystwie byłego premiera, podejrzanego o przekroczenie uprawnień i złamanie Międzynarodowych Konwencji oraz skompromitowanego jako szefa rządu lewicowego, podarkami dla Krk. W SLD widać kryzys, jeżeli ta z nazwy lewicową partią nie może ze swego grona wybrać lidera, a sięga po kandydata do Sejmu z listy Samoobrony to nie wróżymy jej przyszłości.

Widać to po minach i braku wiary wśród samych sympatyków i członków SLD.

Sam prospołeczny przekaz również został zignorowany przez media. Od lat różni działacze twierdzą, że współpraca z „poważnymi” politykami daje dostęp do mediów. Pokaz owego „dostępu” mieliśmy 1 maja tego roku. Gwiazdą był oczywiście Palikot. Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej? Wykluczeni? O tym co najwyżej możemy przeczytać w jednym, dwóch zdaniach na końcu doniesień prasowych. Nie można też mówić o jakimś spektakularnym wzroście ruchu dzięki pomocy polityków Ruchu Palikota. Gdzie zapowiadane nowe biura? Gdzie dodatkowe porady prawne i pieniądze na ich prowadzenie?

Nie chce mi się również wierzyć w prospołeczną ofensywę legislacyjną partii milionera z Biłgoraju. Dotychczas jedynie zapowiadała ona liczne projekty, ale tylko jeden, tak zwane „prawo ostatniej koszuli”, trafił pod obrady. Pomysłów nowelizacji ustaw poprawiających sytuację na przykład lokatorów niestety wciąż brak. Pozostaje również pytanie czy pojawiłyby się, gdyby Palikot i jego posłowie weszli do koalicji rządzącej, czy raczej „lewicowość” tych parlamentarzystów wyparowała by tak samo jak lewicowość SLD, gdy obejmował władzę.


Pierwszomajowy „zwrot w lewo” SLD nie powinien już nikogo dziwić. Było ich tyle, że trzeba naprawdę poważnej amnezji, aby uwierzyć w szczerość przemiany Sojuszu. Leszek Miller jest jedną z ostatnich osób mających prawo występować w obronie praw pracowniczych czy lewicy. Bardziej kuriozalne byłoby przyprowadzenie na pochód chyba tylko Balcerowicza, ale wszystko przed nami w naszym kraju dzieją się przecież równie dziwne rzeczy.

Celowo pisząc o zgromadzeniu zorganizowanym przez SLD i OPZZ piszę pochód, nie demonstracja. Zebranie kilkunastu tysięcy ludzi na 1 Maja może robić wrażenie. Jest ono jednak już mniejsze gdy zauważy się, że w tym celu SLD i OPZZ sponsorowały przejazdy osób z całego kraju i mobilizowały lokalne struktury. W innych miastach SLD-owskie obchody zostały ograniczone do minimum. Sam pochód był z kolei smętną procesją z punktu A do B, w niczym nie przypominającą demonstracji walczącej o prawa pracownicze. Po przemarszu SLD-owsko OPZZ-owski aparat partyjno-związkowy przemaszerował zresztą na jakże związany z tradycją walki pracowniczej „piknik europejski”, aby delektować się „rewolucyjną” muzyką w wykonaniu Majki Jeżowskiej.

Leszek Miller zadowolony z frekwencji ogłosił swoje zwycięstwo nad Palikotem i twierdzi, że podczas gdy on prowadził demonstrację ludzie milionera spotykali się w Sali Kongresowej. Ma w tym wiele racji. Podobnie trafna jest jednak krytyka lidera SLD zaprezentowana przez Palikota. Miller faktycznie nie rozliczył się z przeszłością. Nawet nie przeprosił za zwasalizowanie Polski wobec USA, które swoje apogeum osiągnęło właśnie za jego rządów. Co więcej brnie w retorykę „wojny z terroryzmem”. W różnych wywiadach sugeruje nawet, że nie widzi nic nagannego w stosowaniu tortur i w tajnych więzieniach CIA.

Trzeba również ogromnej naiwności, aby uwierzyć, iż zapewnienia Leszka Millera o chęci wprowadzenia 50% podatku dla najbogatszych, to coś więcej niż pusty slogan.

Ten człowiek jeszcze niedawno zapowiadał przecież, że należy się zastanowić nad wprowadzaniem podatku liniowego, a także propagował mit o zbawiennym wpływie bogacenia się elit na zasobność społeczeństwa. Do tej pory nie rozliczył się z prezentowanymi wcześniej poglądami. Nie padło z jego ust nawet słowo przeprosin.

Media dostrzegają tylko dwa „lewicowe” obozy, o RACJI PL ani słowa. Nie oznacza to jednak, że musimy przyjąć ich optykę i deklarować się po którejś ze stron. Tegoroczny pierwszy maja pokazał, że istnieją pewne przyczółki, inicjatywy mogące dobrze rokować na przyszłość. Społeczna, antysystemowa demonstracja organizowana przez Związek Syndykalistów Polski oraz środowiska lokatorskie odbyła się w Warszawie. We Wrocławiu ideowa lewica demonstrowała głównie przeciwko umowom śmieciowym i pogarszającym się warunkom zatrudnienia. Co wyróżnia te inicjatywy? Nie były one sztucznymi faktami medialnymi mającymi promować tego czy innego lidera, ale częścią oddolnej, społecznej działalności prowadzonej na co dzień. Nie widać tego w mediach, ani nie staje się to obiektem zażartych debat dyżurnych komentatorów, ale w różnych regionach kraju tlą się walki społeczne, pracownicze, lokatorskie. Bez powiązania z nimi pierwszomajowa demonstracja to tylko doroczny zlot hobbystów „rewolucji” lub okazja do zaprezentowania się różnych polityków, nic więcej.

W Warszawie obecnie toczą się negocjacje dotyczące kształtowania polityki mieszkaniowej, miało również miejsce kilka spektakularnych blokad eksmisji. W innych miejscach kraju narasta sprzeciw pracowników. Trudno mówić o sytuacji rewolucyjnej lub przedrewolucyjnej, ale nie można składać broni. Kierowcy i taksówkarze szykują się do blokad dróg dojazdowych na EURO. Oszukano podwykonawców na budowie autostrad, dziwnym wydaje się, że nie ujawnia się nazwisk osób odpowiedzialnych za te oszustwa. Permanentnie odmawia się zapłaty za wykonane usługi przez rzemieślników i drobną wytwórczość, która balansuje na granicy bankructwa . W sądach zalegają tysiącami sprawy o zapłatę. A jak już zapadają wyroki to ich uzasadnienie powalić może każdego rozsądnego obywatela, gdzie poszkodowany staje się przestępcą. I śmie sądowi zawracać głowę duperelami. Niezadowolenie społeczeństwa rośnie z każdym dniem wobec nieudolności administracji i rządów PO, PSL oraz zawodu jakie doznało ono ze strony Ruchu Palikota po głosowaniu za podniesieniem wieku emerytalnego. Szykuje się gorący okres nie tylko ze względu na porę roku.

Źródło: Napisane na podstawie informacji znalezionych w sieci obserwacji własnych i nie zawsze trzeźwych, wasza „Gandzia”

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
dlaczego
Piotr Szumlewicz: Warto rozmawiać o socjalizmie

Żyjąc w Polsce, przyzwyczailiśmy się do wielu zjawisk, które przeczą elementarnym intuicjom dotyczącym sprawiedliwości. Przykładowo, trudno uzasadnić kilkusetkrotne różnice w...

Zamknij