RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Farbowane lisy

Tytuł tego artykułu odnosi się do ludzi, którzy pod obcą postacią, pod kłamliwą przykrywką starają się uchodzić za zupełnie innych niż są. Jest to w pewnym sensie oficjalne oskarżenie.

Zacznę od ruchu związkowego, od tak zwanych bohaterów stanu wojennego, którzy na kapitale niepo-trzebnych ofiar zrobili zawrotne kariery, nie mówiąc już o ogromnych majątkach zdobytych także metodą oszukiwania społeczeństwa. Przeanalizujmy w kalejdoskopowym skrócie historię liderów prawicy. Wszystko zaczęło się od tworzenia niezależnych związków zawodowych, ale czy tak naprawdę niezależ-nych, tego nie jestem pewien. Bo, co to znaczy niezależny? Czy nie – zależny od kleru, czy nie – zależny od polityków, czy nie – zależny od biznesmenów, albo, co gorsza nie – zależny od obcych wpływowych tuzów decydujących o naszej strukturze państwa, jak było w okresie totalitaryzmu.

Tak, więc wracając do tej niezależności okazało się, że tak wcale nie jest, bo nowy związek Solidarność okazał się bardzo zależny od kleru i jego laickiego środowiska, a nie – zależny od polskiego prawa i pol-skich przepisów regulujących życie międzyludzkie i jego prawa.

- Lech Wałęsa, człowiek, o którym mówią, że obalił komunizm. On sam też tak sądzi będąc z natury za-rozumiałym bubkiem.

Ale prawda jest trochę inna, to nie on obalił komunizm, ani żaden z Polaków, bo takiego ustroju w Polsce nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Jest utopijne wyobrażenie współżycia międzyludzkiego, nagradzania i karania, a także przyznawania środków do istnienia i rozwijania się. Oczywiście nie jest możliwe każdemu równo, bo mamy ten przykład w Korei Północnej, mieliśmy podobny przykład w Chinach za czasów Mao Dze-Donga, mamy przykład tego ustroju na Kubie czy w byłym ZSRR. Jakie są tego skutki i jaki osiąga efekt mówić nie trzeba, komentarz sam się ujawnia i pokazuje nagą prawdę. Ale także pokazuje referencje przywódców, którzy jak się okazuje wcale nie są bojownikami o prawa człowieka, o jego godność, czy wolność, ale dążą do jak największego podporządkowania sobie, jak największej liczby ludzi, różnymi metodami. Jednym słowem są to ludzie dążący tylko i wyłącznie do przejęcia władzy i zdobycia jak naj-większego bogactwa, czyli chcą dorównać wymyślonemu Bogu i tak się zachowują.

Towarzyszy im przy tych działaniach rzesza nieudaczników, licząca na okruchy z pańskich stołów, czyli na zrobienie kariery i zdobycia trochę niezależności prawnej i władzy nad swoim środowiskiem czy grupą. Takim właśnie człowiekiem jest Lech Wałęsa. Skorzystał z okazji i przy pomocy tajnych współpra-cowników, obojętnie, jakich formacji, doprowadził do buntu społecznego, który by i tak wybuchł. Społe-czeństwo samo się organizuje, jeżeli poczuje, że jest dyskryminowane i poniżane, a owoce jego pracy marnowane przez oszustów. Lech Wałęsa był i jest zarozumiałym bufonem, narzędziem w rękach kleru i niektórych esbeków, którzy umiejętnie go wykorzystali do swoich celów uniezależniając się z kolei od swoich poprzednich przełożonych. Wykorzystanie gniewu robotniczego, jego naiwności i zaufania było mistrzowskim posunięciem kleru i cwaniaków politycznych, którzy doprowadzili do zmian w Polsce. Ale to dzięki społeczeństwu, jego determinacji, i poprzez jego oszukanie zaczęły się w Polsce przemiany. Lech Wałęsa chciał być wodzem, chciał rządzić, dlatego poddawał się różnym presjom, a najbardziej presji kościoła katolickiego. Z nieodłączną miniaturką Matki Boskiej – Częstochowskiej w klapie stał się orędownikiem kleru, a nie świata pracy. No i dlatego został tym, kim jest, a robotnicy zostali przez niego totalnie oszukani w swoich naiwnych oczekiwaniach na lepsze jutro.

Kolejnym takim farbowanym lisem jest Marian Krzaklewski, który jako jedyny pretendent przejął prze-wodnictwo nad Solidarnością. Dziwi mnie to, że był on jedynym kandydatem na przewodniczącego po Lechu Wałęsie, bo przecież w związkach nie brakowało ludzi mądrych, a szczególnie ze struktur pod-ziemnych stanu wojennego, którzy tworzyli te związki. Oni najlepiej się nadawali do tej roli, a nie żaden Krzaklewski, który pojawił się nagle jako jedyny i bezkonkurencyjny spadochroniarz. Jako człowiek nie-wiele się od Wałęsy różnił, tak samo był zarozumiały i zadufany w sobie, tak samo był uległy klerowi i tak samo podatny na tak zwane prezenty, pochwały, wyróżnienia, oczywiście niezasłużone, ale to już inna kwestia. Ten człowiek doprowadził do całkowitego chaosu w związkach, przerzucając się na działalność polityczną. Stworzył organizację polityczno związkową AWS. Była to hybryda, która tak naprawdę nie starała się o prawa dla robotników, nie broniła spraw pracowniczych, ale skutecznie przejęła majątek go-spodarczy i pod płaszczykiem prywatyzacji i reformowania systemów gospodarczych sprzedała większość, a część znaczną podarowała klerowi jako zadośćuczynienie za rzekomo poniesione szkody. Trudno wyliczyć, jakie szkody, bo kler katolicki nigdy nie był prawdomówny i często posługiwał się fałszywymi dokumentami (zresztą oszustwa które skutecznie przedstawiały zapędy kleru i jego chciwość ma on zako-dowane już od czasów cesarza Konstantyna). Ale to nie przeszkadzało, ani Krzaklewskiemu, ani jego rzą-dowi pod przewodnictwem Jerzego Buzka, ani żadnemu innemu politykowi tej organizacji tworzącej pra-wicę, jeszcze wówczas nie skrajną. Majątek Polaków został przez AWS sprzeniewierzony, pieniądze roz-dysponowane, a ludzie pracy zostali z dnia na dzień pozbawieni środków do życia. Dlaczego? Bo na-gminnie zaczęto zamykać zakłady pracy w Polsce jako nierentowne i nieopłacalne, ale nikt z AWS-u ani z polityków czy rządu nie wystąpił z propozycją stworzenia systemu ochronnego polskiego pracownika przed pozbawieniem go pracy i środków do życia. Tym się nikt nie zajmował. Ważniejsza była prywaty-zacja pod kierunkiem Janusza Lewandowskiego. Mamy, więc kolejnego farbowanego lisa, któremu ma-rzyła się władza i pieniądze, sława i kariera polityka, męża stanu czy trybuna ludowego. Oczywiście nie był żadnym z nich, był zwykłym hochsztaplerem, który doprowadził kraj do zapaści i olbrzymiego zadłu-żenia. Tak zwana dziura budżetowa nie wzięła się z niczego, prywatyzacja polskiego PZU także do dzisiaj nie został wyjaśniona. Dziwne jest tylko to, że każde przedsięwzięcie prywatyzacyjne bogatych polskich firm, czy zakładów było związane z jakąś nikomu nie znaną prywatną spółką kapitalistyczną, z niewia-domym wkładem własnym, jak się później okazywało najczęściej, zadłużoną, która sobie kosztem pol-skiego majątku czyściła własne długi. Podobnie działo się z byłym premierem Janem Krzysztofem Bie-leckim, który za grosze przejął całą fabrykę żarówek w Polsce razem z jej zapasami i sprzedał za odpo-wiednią cenę firmie Philips. Interes życia, jaki Bielecki wówczas zrobił postawił go w rzędzie najbogat-szych ludzi w Polsce. W okresie rządów prawicowych Polska wciąż popadała w coraz to większe zadłu-żenia czy to z powodów pożyczek branych bez umiaru i na niekorzystnych warunkach, czy to z powodu płacenia kar finansowych wynikających z nie wywiązywania się z podpisanych umów. Najgorszą umową i najbardziej szkodliwą, jaką dla Polski przygotowano była umowa konkordatowa z Watykanem, podpisana przez Hannę Suchocką i Krzysztofa Skubiszewskiego, z udziałem Jana Marii Rokity, wicepremiera w rzą-dzie Suchockiej. Ci ludzie sprzedali Polskę za marne srebrniki, które i tak nie przyniosły im splendoru, ale Polskę pogrążyły w niemocy, nie wiadomo na jak długi czas. Tak, więc wyraźnie widać jak związkowcy powojennej Solidarności wzięli się za przemiany w kraju. Kto przejął i zatracił polski majątek wy-pracowywany przez pokolenia dla przyszłych pokoleń.

Działacze związkowi zajęci polityką stali się łatwym celem dla wytrawnych lisów z zachodu, którzy nie omieszkali wykorzystać sytuacji, żeby stworzyć sobie przyczółek wpływów w centrum Europy.

Nie żałowali także i pieniędzy, bo warto było, chociażby z przyczyn militarnych, politycznych i gospodar-czych mieć w tej części świata coś do powiedzenia. A jak można mieć bardziej coś do powiedzenia, jak nie poprzez uzależnienie finansowe? W ten sposób Polska została uwikłana i zmuszona nie tylko do popierania polityki wielkomocarstwowej USA, ale także bezpośrednio zaangażowana w nią. Dziwnie się składa, że kiedyś Polacy walczyli na wszystkich frontach świata, żeby ochronić swoją ojczyznę od takich właśnie zapędów. Teraz Polacy walczą na frontach świata umacniając, tę samą ojczyznę, w systemie, którego tak nienawidzili. A może było inaczej, może się mylę, tylko dlaczego wciąż jesteśmy uzależnieni, a rządzą nami farbowane lisy?

Kolejni uzurpatorzy władzy jak bracia Kaczyńscy, czy następcy „powojennej” Solidarności, nie zważając na inne dążenia pierwszych działaczy doprowadzili do takiej zmiany polskiej konstytucji, że prawo stało się po prostu narzędziem walki politycznej między obozami partyjnymi prawicowej opcji. Nie liczy się już człowiek, ten zwykły, szary, pracujący i wychowujący dzieci. Nie liczy się normalna rodzina, nieważne czy jedno, czy wielodzietna, liczy się klasa rządząca, klasa panująca i reszta podatna na zdrady i na fałszywe poczynania w polskim prawodawstwie. Liczy się kasa, która ułatwia życie jednostkom, ale niszczy życie całemu społeczeństwu. W Polsce jak widać farbowane lisy, jako jednostki mają się dobrze, podczas gdy całe społeczeństwo coraz bardziej ubożeje. Niszczy się pomoc państwa dla tych, którzy poprzez swoją nieudolność czy strach są wyalienowani z polskiego społeczeństwa. Pomoc państwa, tam gdzie powinna być zagwarantowana jest likwidowana, ale wciąż dyskryminuje się ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, bo nie są w stanie zabezpieczyć im bezpiecznej przyszłości i startu w dorosłe życie. I to także nie obchodzi naszych farbowanych lisów, bo są uzależnieni od kleru i od finansów zachodnich kapitalistów. Niestety kler decyduje o tym jak sprowadzać dzieci na świat, kler decyduje o tym, jaką zagwarantować im przyszłość i kler decyduje o kierunku edukacji i dalszych rozwiązań polityczno-gospodarczych, oczywiście pod osłoną działalności polskich polityków, farbowanych lisów.

Jak długo ten stan rzeczy się utrzyma? Tak długo jak długo polskie społeczeństwo nie zrozumie ile zła i nienawiści wnosi kler katolicki w środowisko społeczne, ile zakłamania i zawiści wpaja w swoich naukach młodemu pokoleniu, tak długo, jak długo politycy polscy, spolegliwi i uzależnieni od kleru i zachodniego kapitału będą bezprawnie i bez przeszkód dysponować polskim majątkiem, którego nie wyprodukowali i za który do dzisiaj nikt z nich nie zapłacił. Ten stan będzie trwał dopóty, dopóki polskie społeczeństwo nie przejrzy na oczy nie pogoni tych wszystkich oszustów, frustratów ze swoimi fobiami i nieudolnych, zastraszonych działaczy związkowych dążących tylko do jednego, mieć święty spokój i pieniądze.

Nie wyliczałem z nazwisk wszystkich farbowanych lisów winnych za taki stan rzeczy, bo brakłoby papie-ru, a artykuł urósłby do rozmiarów księgi. Działacze prawicy usadowieni na państwowych synekurach w większości sprawiają wrażenie wygłodzonych oszustów, którzy dorwali się po stanie wojennym do pań-stwowego koryta. Widać jak mało jest polityków z prawdziwego zdarzenia, którzy, choć nie są na topie, to jednak są aktywni w życiu politycznym i znani w społeczeństwie. Ale na takich nie ma, co liczyć, bo są szczelnie izolowani od wpływu na polskie społeczeństwo, szczególnie przez media, które jako pierwsze zostały sprzedane zachodnim biznesmenom. Nie mając medialnej tuby, ani wsparcia politycznego trudno się jest przebić z programem do społeczeństwa, a tego właśnie pilnują nie tylko polscy obecni politycy, tego szczególnie pilnuje kler katolicki, mający wpływ na polskie prawo i prawników, czyli sądownictwo. No i się sprawa zamyka. Byliśmy, jesteśmy i będziemy uzależnieni, cokolwiek by nie mówił którykolwiek z polityków czy księży. Dopóki przedstawiciele całego społeczeństwa nie będą mieli równego dojścia do mediów, nigdy prawda nie wyjdzie na światło dzienne, a my jako naród nigdy nie będziemy wolni.

Pozwalajmy zatem nadal farbowanym lisom bezkarnie się rozmnażać i pożerać najlepsze kąski polskiego dorobku, albo raz na zawsze odsuńmy ich od koryta.

Ryszard Pawłowski

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
racja
List otwarty do wszystkich mediów od członków RACJA PL

Stanęliśmy na krawędzi swojego bytu, swojej wolności. Marzenia, jakie mieliśmy dla siebie, dla swoich dzieci rozwiały się jak mgła, odsłaniając...

Zamknij