RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Emerytura czy zasiłek? Zadzwoń do swojego biskupa

Kiedy tworzyła się cywilizacja etosu pracy, walczono o to, żeby robotnik pracował 8 godzin i w tym czasie zarobił tyle, żeby mógł żyć godnie. Za czasów feudalnych, czy w okresie rozwoju kapitalizmu, jego dniówka trwała od 14 do 18 godzin, a zarobki nie pokrywały nawet najprostszych potrzeb, by mógł wegetować. Dzień pracy dziecka 10 latka trwał od 10 do 14 godzin, oczywiście za głodową stawkę i w nieludzkich warunkach. Ani szlachta, w okresie swojej prosperity, ani właściciele manufaktur, czy zamożni mieszczanie, nigdy nie dbali o tych, którzy pracowali na wzrost ich majątków. Tym bardziej nie dbał o to kler katolicki, nie przejmował się pracownikami na ich latyfundiach za głodowe wynagrodzenie. Klasa robotnicza, która wyrastała z biedoty, czyli ze społeczeństwa drugiej kategorii musiała nie tylko pracować za głodowe stawki, ale jeszcze musiała płacić ze swoich zarobków za absencję chorobową, co w tamtych czasach było nadzwyczaj częstym zjawiskiem z powodu braku opieki lekarskiej, żywności i braku narzędzi. Robotnicy pracowali na właścicieli swoich fabryk, właściwie dopłacając do tego interesu.

Gniew robotnika narastał, szczególnie, kiedy pracodawcy, w oficjalny i bezczelny sposób, wraz z klerem katolickim, poniżali ich i traktowali jak niewolników. Panowie wciąż wymieniali między sobą doświadczenia i zawierali umowy, w których robotnik niemiał żadnych praw, co doprowadziło w końcu do wybuchu i gniewu, jak w San Francisco, w roku 1886 i nie pomogły, ani siły porządkowe, ani żandarmeria, ani żadna inna straż, czy wojsko, nie pomogły także naciski psychiczne i zwalnianie z pracy! Robotnicy zrozumieli, że tylko razem zjednoczeni mogą wygrać, że tylko razem mogą pokazać właścicielom, ile mogą stracić. Robotnicy stworzyli własną kasę chorych i stworzyli własny fundusz, który pozwalał na przetrwanie w okresie strajków, czy plajty właściciela. Robotnicy stworzyli sobie także własną reprezentację, która występowała w ich imieniu i prowadziła negocjacje z właścicielami fabryk, czy innych zakładów pracy. Nazywało się to związkami zawodowymi, które walczyły o prawa pracownika i jego godność, a także stawiała warunki, w imieniu robotników, przedstawiając ich warunki w okresach sporów. Początki świata pracy były tragiczne. Ludzie przypłacali wielokrotnie własnym życiem, walcząc o swoje podstawowe prawa. Szkoda tylko, że inni wybrańcy, postawieni na czołowych funkcjach jako reprezentanci robotników, zaczęli, poprzez oszustwa i zdrady, wykorzystywać swoje stanowiska robiąc duże pieniądze. Po wielu latach przemian, rozmów i porozumień, po wielu przyrzeczeniach i obietnicach, los robotnika zaczął powoli się zmieniać na lepsze. W Polsce jednak niewiele się zmienił. Wciąż robotnicy byli i są oszukiwani i okradani przez tych, którzy mieli ich bronić.

Związki zawodowe stały się organizacją, a właściwie instytucją wspierającą pracodawców i ludzi z dozoru, pilnujących bardziej efektywności pracy robotnika fizycznego, niż warunki pracy i jego bezpieczeństwa, nie mówiąc już o godności człowieka, czy etosie pracy i godziwych zarobkach. Po prawie 200 latach wróciliśmy do punktu wyjścia, czyli panowie bogacze radzą w Warszawie jak kiedyś, a robotnicy, pozbawieni pracy i swoich praw zaczynają się buntować przeciwko oszustom. Panowie tuczą się na wychudzonych i zgiętych od wysiłku grzbietach robotników, budując coraz większą przepaść między sobą i coraz większe kominy płacowe w swoich firmach. Zabezpieczenie przyszłości robotników, szczególnie tych przechodzących na emerytury stało się fikcją. Pieniądze, jakie pracownicy płacili na swoje emerytury także stały się fikcją. Pieniądze, jakie robotnicy płacili przez cały swój okres zatrudnienia do puli państwa licząc na to, że państwo odpowiednio je zainwestuje, i że te pieniądze zaczną pracować na ich przyszłość również stały się fikcją. Niestety państwo z nich zakpiło, urzędnicy ich pieniądze przepuścili przez swoje prywatne kieszenie, korzystając z nich w pełni, całymi garściami, bez ich zgody. Posłowie, liderzy partyjni i związkowi, ministrowie, zachowali się jak lichwiarze, podnosząc podatki i różnego rodzaju opłaty, zmuszając robotnika do płacenia coraz to większego procentu na rzecz państwa, po to, żeby ta grupa wybrańców miała z czego układać sobie wygodne życie. Robotnikom zostaje coraz mniej do życia, mają coraz mniej na utrzymanie swoich rodzin i mają coraz mniej pieniędzy na zabezpieczenie swojej emerytury. Jeśli robotnik umrze przed terminem, czyli przed emeryturą, to państwo przywłaszcza sobie jego składki, które są, a przynajmniej powinny być własnością spadkobierców. Gdyby te pieniądze, które rząd polski odbiera robotnikom w formie składek emerytalnych, składek zdrowotnych i innych podobnych, zbieranych na ten cel wpłacano na indywidualne konta robotnika, to z samych procentów mógłby żyć jak pan, nie martwiąc się, ani o zdrowie, ani o przyszłość. Stać by ich było na leczenie, na wypoczynek i na godne życie. Urzędnicy państwowi, w tym także działacze związkowi, dopuścili się oszustw na niebotyczną skalę, przywłaszczając sobie pieniądze robotników! Z tych pieniędzy nie tylko, że pobudowali niepotrzebne luksusowe gmachy na swoje siedziby, które bardziej odstraszają petenta, niż go przyciągają, to jeszcze za te pieniądze przyznawali sobie olbrzymie premie i nagrody za „ciężką i wydajną pracę”. Organizują sobie także luksusowy wypoczynek w drogich kurortach zagranicznych, jak pracownicy ZUS, no, bo muszą się zrelaksować po tak wyczerpującej pracy. W czasie wyborczych okresów, nie jeden z polityków miał finansowaną swoją kampanię, właśnie z tych pieniędzy składkowych. Nikt z urzędników nie przyczynił się do zainwestowania tych pieniędzy tak, żeby pracowały i przynosiły zyski, powiększając kapitał na pokrycie i podwyższanie rent i emerytur. ZUS woli brać kredyty w bankach komercyjnych, wiedząc, że spłacać będą te zadłużenia pracownicy coraz to większymi składkami. Na ten temat może najwięcej powiedzieć Stanisław Alot, były prezes ZUS, pretendent AWS-u z poręki Mariana Krzaklewskiego, który narobił największych strat finansowych nie tylko w chybionych inwestycjach, czy finansowaniu kampanii wyborczych swoich przyjaciół z AWS-u (Mariana Krzaklewskiego), ale także właśnie przez te pożyczki. Albo przez użyczanie pożyczek rządowi w celu załatania dziurawego budżetu. Dużo może powiedzieć także pani Lewicka, wprowadzająca do ZUS-u system komputerowy na starych urządzeniach, który jakoś do dzisiaj nie chce się zmodernizować. Ile to już było wymienionych monitorów, komputerów i modemów i jak na złość nic nie pasuje system wciąż się zapycha, wciąż się psuje. Ale to pasuje panu Waldemarowi Pawlakowi, który na przestarzałych komputerach bardzo dobrze prosperuje przy współpracy z firmą czeską do dzisiaj. Myślę, że nie jedna firma z układów politycznych zarobiła na ZUS-ie ciężkie miliony i jeszcze zarobi, a robotnicy będą tracić, bo wciąż ubezpieczenia wzrastają, nie wiedzieć czemu tak wysoko, że nie stać na nie już nawet tych, co prowadzą działalność gospodarczą, a powinno. Ciągły wzrost składek na ZUS jest czystym przykładem oszustwa przez państwo polskich robotników. Winę za to ponoszą Marian Krzaklewski, Jerzy Buzek, Stefan Olszewski, Czesław Bielecki, Jarosław Kaczyński i wszyscy ministrowie finansów wywodzący się z prawicy. Żaden z prawicowych rządów nie zastanawiał się nad tym, dlaczego składki społeczne rosną tak wysoko. Wręcz przeciwnie, wszystkie rządy, w tym i lewicowe, szukały pieniędzy na załatanie swoich budżetów, właśnie w ZUS-ie!

Teraz stoimy na rozdrożu, co będziemy w przyszłości łaskawie otrzymywać od państwa, emerytury, na które niema pieniędzy z powodu zaciąganych kredytów przez ZUS w bankach komercyjnych na bardzo wysoki procent, czy na udzielane pożyczki dla rządów prawicowych, które musiały przecież łatać swoje budżety. Czy będziemy otrzymywać zasiłek o znacznie niższej kwocie niż wypracowana emerytura, za karę, że byliśmy uczciwi i płacili solennie składki na potrzeby nieudolnych wybrańców i na przyszłe emerytury kleru, bo został wciągnięty na państwowy garnuszek.

Dlatego śmieszy mnie postawa przewodniczącego Piotra Dudy z NSZZ Solidarność, który organizuje pikiety i udaje, że walczy o przyszłość robotników, których już dawno sprzedał i zdradził, zresztą jak i poprzednicy, Śniadek i Krzaklewski! Zdradził, bo kiedy trzeba było wcześniej zaprotestować przeciwko bezprawnemu wykorzystywaniu pieniędzy z ZUS-u, przeciwko fikcyjnym filarom ubezpieczeniowym, w których młodzi ludzie stracili prawie wszystkie składki, kiedy trzeba było zainterweniować jak ZUS szalał za pieniądze pracowników, wówczas kolega Duda, ani Śniadek, ani Krzaklewski nie widzieli potrzeby protestu i walki z korupcją i malwersacją! Można by tak wyliczać setki przykładów, w których to właśnie Solidarność doprowadziła system emerytalny do ruiny, a teraz udaje, że staje w obronie! Czyjej obronie, panowie związkowcy, czyjej? Bo na pewno nie w obronie robotnika! To przecież biznesmeni wywodzący się z AWS, czyli Solidarności, doprowadzili do takiego stanu rzeczy. Zapomnieli o aferach z udziałem związkowców z Solidarności, zapomnieli o rozdawnictwie majątku narodowego oszustom w sutannach, zapomnieli o dziurze budżetowej (9 miliardów złotych), którą zrobił Jerzy Buzek ze swoim rządem! Gdzie jest teraz Stocznia Gdańska, którą budowali nasi ojcowie, robotnicy lat powojennych, którzy niejednokrotnie pracowali za głodowe racje. Przymierali głodem, bo chcieli odbudować swój kraj, żeby zostawić go następnym pokoleniom, w jak najlepszej formie! Gdzie są zakłady Cegielskiego, ze swoją historią i ze swoimi tradycjami, należące wówczas do najlepszych w Europie zakładów produkujących części do wielkich okrętów różnych typów, produkujący wielkie silniki okrętowe, śruby i wały okrętowe i części potrzebne do przemysłu zbrojeniowego? Gdzie są zakłady wrocławskiego PAFAWAGU, które należały do czołowych zakładów polskiego kolejnictwa, produkujące nie tylko najnowocześniejsze wagony specjalistyczne i osobowe, ale także i ciągniki kolejowe o dużej mocy dostosowane do wielkich zestawów wagonowych? Gdzie podziały się zakłady krawieckie bytomskiej mody, konkurujące z najnowocześniejszym zakładami w Europie? Bytomskie zakłady były zagrożeniem dla europejskich potentatów mody, dlatego działacze prawicy i związkowcy Solidarności je zniszczyły! Gdzie podziały się najlepsze zakłady spirytusowe, polskiego POLMOSU, produkujące najlepszy alkohol w Europie, a nawet w świecie? Liderzy rządów prawicowych natychmiast sprzedali, nie tylko sposoby produkcji, czyli tajemnice produkcji dobrej wódki, ale także nazwy, które związane były z Polską ideowo i historycznie, reprezentując Polskę w świecie znakomitym wyprodukowanym towarem polskim! Znikły zakłady metalurgiczne, polskie huty, które wcale nie były przestarzałe, ale na pewno były by konkurencyjne dla biznesmenów z zachodu i USA! Znikły polskie kopalnie, znikły zakłady energetyczne powiązane z kopalniami tworzące kompleksy enerogo-cieplne i produkujące nie tylko tani prąd, ale także i tanie ciepło?

Solidarność rozwaliła polskie kolejnictwo, doprowadzając je do ruiny i niszcząc jego całą infrastrukturę, a powodem była tylko chciwość i głupota! I tak można by mnożyć dowody głupoty i chciwości działaczy Solidarności reaktywowanej po stanie wojennym, w nieskończoność! Solidarność, którą tworzyli, nie ideowi działacze, ale sprzedajni cwaniacy, współpracujący z byłymi sprzedajnymi aparatczykami starego systemu politycznego. Niema dziedziny, ani branży, ani specjalności rzemieślniczej, która nie zostałaby zniszczona, właśnie przez działaczy Solidarności, powstałej po stanie wojennym!!! Teraz już niema, kto uczyć rzemiosła, bo mistrzowie wyjechali za granicę za chlebem, albo poumierali, nie zostawiając po sobie żadnego następcy. Politycy uznali, że polskie rzemiosło jest niepotrzebne i dlatego zlikwidowali jego finansowanie, bo w swej głupocie nie przewidzieli tego, że polskie rzemiosło, to serce polskich tradycji i obyczajów, serce polskiej historii! Polscy politycy uznali, że potrzebne są szkoły idiotów, prowadzone przez oszustów i przestępców, jak wybudowana szkoła wyższa w Sosnowcu, której właścicielem jest podejrzany o powiązania ze śląską mafią szlaku narkotykowego, czy uczelnia Tadeusza Rydzyka w Toruniu, która produkuje nawiedzonych i ograniczonych umysłowo ludzi z wypranym mózgiem, takich polskich Talibów, potrzebnych klerowi do prowadzenia wojny z polskim społeczeństwem i polskim rządem! Taką szkołą jest także lubelski KUL, produkujący nawiedzonych strażników ludzkich dusz, albo inaczej, produkujących cwaniaków do pilnowania i powiększania watykańskiego skarbu, poprzez wyłudzanie od państwa różnego rodzaju subwencji, dotacji i datków, nie mówiąc już o zwolnieniu z obowiązku podatkowego, jakim jest zobligowany każdy obywatel kraju i nie tylko.

No cóż, nie będzie bogate, ani szczęśliwe społeczeństwo, które czeka, żeby za nie, ktoś inny pracował, ktoś inny mu dawał, ktoś inny dzielił i rządził. Zły to rząd, który nie reaguje na łamanie prawa stanowionego, który pozwala na wzrost bezprawia i jeszcze ten wzrost finansuje i chroni!
Zła to władza, która bardziej dba o wygody własne i o wygody oszustów, niż o wygody i bezpieczeństwo społeczeństwa. Ale czego się domagać od dewotów z ograniczonymi horyzontami umysłowymi? Skoro do władzy dorwali się ludzie, którym praca nigdy rąk nie skaleczyła, a umysł nigdy nie musiał się bardziej wysilać jak tylko do tego, ile wpłynie na prywatne konto i jak długo to ELDORADO jeszcze potrwa? Młodzież nie szuka szkół z zawodem, bo wiele ich zostało zlikwidowanych przez niedouczonych polityków i takich samych samorządowców. Młodzież w ogóle nie szuka szkół przyszłości, po co, skoro jako matoł też może zostać ministrem, prezydentem, czy posłem. Prestiż tych funkcji i stanowisk został tak zdegradowany, że liczy się teraz mniej niż zero, jak śpiewa zespół Lady Pank . Politycy prawicy, działacze związków zawodowych i kler katolicki doprowadzili do tego, że ludzie żyjący z oszustwa mają jeszcze wysokie pensje, jak księża, biskupi, kapelani, jako nagrodę za swoje poczynania. Z powołania zrobiono zawód i wprowadzono go do polskiego budżetu, jako nieodłączny atrybut polskiego rządu i polskiej edukacji, nie mówiąc już o polskim życiu. Więc, po co się uczyć, po co szukać wiedzy, skoro za głupotę i zakłamanie można dużo więcej zarobić, niż za wiedzę i wykształcenie! Za gusła i kościelne brednie można żyć jak król i robić karierę, nie martwiąc się o przyszłość! A z wykształceniem, polski student ma ogromne trudności znaleźć nawet prostą pracę fizyczną! Ale, rząd się tym nie interesuje, bo, po co! Kościół wszystkich przyjmie do pracy, zresztą już to robi, otwierając tak zwane parafialne urzędy zatrudnienia. Politycy zatracili poziom przyzwoitości, stracili honor, czyli zrównali się z klerem i na równi z nim próbują budować sobie przyszłość, niszcząc ją polskiemu społeczeństwu. Myślę, że w takich przypadkach małpa by lepiej zdawała egzamin, jako polityk czy inne zwierzę. Nie damo cezar Kaligula zrobił senatorem swojego konia, bo oprócz lojalności mógł liczyć na uczciwość i zrozumienie.

To zwierzę miało więcej rozumu niż wszyscy karierowicze w Rzymie, no i nie było chciwe. Religia chrześcijańska powstała właśnie w Rzymie, coś w tym jest na rzeczy, że tam ją stworzono? Że od początku oparta jest na przemocy zdradzie i kłamstwie. Rzym podbił cały ówczesny świat, a i teraz także trzyma nad nim nie małą władzę. To nie jest żadna religia, jest to zwykła okupacja, ale ludzie tego nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć, albo boją się zrozumieć. Dlatego nasuwa się pytanie, dla kogo emerytura, a dla kogo zasiłek? Pytanie odnosi się do kleru i do ludzi niewierzących. Choć społeczeństwo tego nie widzi kler dalej rządzi i dzieli rękami chciwych polityków, którzy uważają, że robią wielką karierę. Takich Dulskich i Dyzmów rośnie nam coraz większa rzesza i to właśnie w szeregach ludzi wierzących katolików, bo w tej grupie wierzących najłatwiej jest manipulować społeczeństwem. W ten sposób niepostrzeżenie kler tworzy społeczeństwo poddane kościołowi, które musi pracować na pasożytów w sutannach za marne pieniądze, jak kiedyś niewolnicy. Tworzy się społeczeństwo spolegliwe, lojalne i słuchające bez zastrzeżeń oszustów ze środowiska katolickiego kleru. To społeczeństwo zasługuje na godną emeryturę, ale jej nie otrzyma, bo jest zniewolone i będzie otrzymywać zasiłek, który będzie uzależniony od tego, czy przyjmie wiarę katolicką czy nie! Związkowcy nie zmienią tego, bo już od dawna są na usługach kleru i finansowani według zaleceń kleru. Przykładem jest Piotr Duda i Solidarność, Oni nie protestują żeby poprawić warunki życiowe pracowników, oni protestują, żeby kler miał bezwzględny wpływ na decyzje tworzenia ustaw. Tak, więc pytanie emerytura czy zasiłek, zależy tylko od decyzji urzędników Watykanu, którzy wprowadzają odpowiednie regulacje premiujące Polaków do tych przywilejów. Co zostało z marzeń Polaków, co zostało z zamierzonych celów, pozostaje tylko w sferze pytań bez odpowiedzi.
Ryszard Kaden

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
Filipowicz_Urszula
Koniec świata! RACJA PL w Wadowicach

I po raz kolejny prawie cały dzień spędziłam w samochodzie i… nic! Hura!!! To kolejny dowód na to, że moja...

Zamknij