RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

„Divide et impera”

Podzielenie ludzkości na różne ideologie, jakie dokonało się w XIX i głównie w XX wieku, to wręcz majstersztyk zarówno psychologii jak i czystej czarnej magii. Prawdę uniwersalną podzielono na kilka, kilkanaście części, zamknięto w szczelnych klatkach i nazwano różnymi nazwami, stawiając te części od lewa, po centrum, aż po prawo.

Korwin Mikke

Na prezydenta

Nie, to nie jest fake! Prawa autorskie powyższej grafiki, zgodnie z regulaminem wrzucania wszelkich treści do FB, ma facebook

Zapraszam na szokujący w swej wymowie felieton o szeroko komentowanym zjawisku korwinizmu i samej religii wolnego rynku. Postaram się tutaj omówić to jakże wdzięczne zagadnienie posługując się wiedzą z dziedziny psychologii, zahaczając oczywiście o ezoterykę. Cóż, nie byłym sobą, gdybym we wszystkim nie doszukiwał się głębi, lub chociaż drugiego dna.

Właściwie od zawsze się zastanawiałem nad procesem, w wyniku którego człowiek zmienia poglądy, w wyniku którego przestaje być fanatykiem, a zaczyna myśleć. Można powiedzieć, że przez te lata dokopałem się prawie że do samego „rdzenia”. Rozgryzłem mechanizm programowania (prania) umysłów za pomocą różnych ideologii, religii, schematów, systemów wierzeń. Teraz to, do czego udało mi się dotrzeć, mogą przekazać Wam, korzystając z jakże wdzięcznych boskich darów, takich jak umiejętność pisania i perswazji.

Zaczynamy. Ideologie i religie, czyli globalna, syntetyczna wieża Babel

O czym mówi judaistyczny, starożytny mit o wieży Babel? Można go interpretować różnie. Jednak i z biblią, i z innymi pismami, jak i nawet z współczesnymi dziełami pop-kultury, bywa różnie. Można interpretować je dosłownie, i tak robi większość. Można też starać się dostrzegać tam drugie, trzecie, czwarte, a czasami i dziesiąte dno.

Tak to już jest, że jeden oglądając film „Truman show” z końcówki lat 90-tych, będzie widział pokazanie problematycznej roli telewizji i reality show’ów w życiu publicznym. Inny będzie widział tam głęboki przekaz. Jeden czytając Nowy Testament utwierdzi się w swoich konserwatywnych przekonaniach, inny zobaczy w Jezusie socjalistę, uzdrowiciela i maga w jednej osobie.

Tak samo mit o wieży Babel. Ja odniosłem go do konfliktu pomiędzy różnymi ludzkimi „wiernościami”. Dla jednych będzie to konflikt, który „bóg” jest tym prawdziwym. Dla drugich, będzie to konflikt pomiędzy ideologiami. Dla innych zaś, będzie to konflikt pomiędzy tym, który „guru” duchowy lepiej mówi, i która szkoła ezoteryczna jest lepsza.

Co kryje się za kulisami programowania ludzkich umysłów poprzez ideologie, religie, systemy wierzeń? Kluczem tutaj jest stara jak świat maksyma: „divide et impera” – tłumaczenie: „dziel, byś łatwiej rządził”. Podzielenie ludzkości na różne ideologie, jakie dokonało się w XIX i głównie w XX wieku, to wręcz majstersztyk zarówno psychologii jak i czystej czarnej magii. Prawdę uniwersalną podzielono na kilka, kilkanaście części, zamknięto w szczelnych klatkach i nazwano różnymi nazwami, stawiając te części od lewa, po centrum, aż po prawo.

Każda ideologia jakąś tam część prawdy zawiera, stąd jest to taki „wabik”. Człowiek nagle zdaje sobie sprawę: „O! Ten człowiek dobrze gada!”. Ma on rację w 20%, może 50%, ale dalsze 80% lub odpowiednio 50%, to totalne bzdury, przyszyte w naturalny sposób do ideologii. W istocie natura ideologii sprowadza się do małej cząstki prawdy z przyłączoną całą masą bzdur. Cząstka prawdy w ideologii ma za zadanie przyciągać jej wyznawców, zaś bzdury mają za zadanie zniechęcać i wkurzać przeciwników, generując podziały i kłótnie.

Poprzez to, że ludzkość jest podzielona pomiędzy różne „wierności”, nie udaje się złączyć prawdy w jedną całość. Nie ma synkretyzmu – a ów synkretyzm jest bardzo ważny. Zarówno w odczytywaniu mitologii i religijnych pism, w ideologiach, polityce jak i w interpretacji przepowiedni. Umysł człowieka pragnie emocjonalnej prawdy, a emocjonalna prawda to widzenie całej złożoności, wielowymiarowości i skomplikowania świata.

Ideologie i religie zaś próbują robić coś zgoła innego. Tłumaczą one świat w prosty, liniowy, tunelowy sposób. Tłumaczą one podróż przez życie jako drogę prostym tunelem od punktu A do punktu B. Tymczasem rzeczywistą podróż przez życie można opisać symbolicznie jako podróż całą siecią wzajemnie łączących się a potem rozwidlających tuneli, z rozległą strukturą przestrzenną, z punktami od A do Z i jeszcze liczbami.

Dają one w ten sposób złudne poczucie bezpieczeństwa, poczucie tego, że chaos i przytłaczającą nieprzewidywalność życia, można zamknąć w zaledwie kilkuset słowach pana z muszką, wypowiadanych w telewizyjnym studio. Życia nie da się zrozumieć tylko na logikę (logika = myślenie lewą półkulą mózgu. Jeśli nie używa się obu półkul równomiernie, to prawa zanika, bo organ nieużywany zanika). Stąd się bierze nagląca potrzeba jego redukcji do kilku sloganów, regułek, jego kontroli. Zauważcie że najwięcej wiernych ideologiom i religiom, szczególnie tym konserwatywnym, jest wśród tzw. umysłów ścisłych.

Jest jeden wytrych. Żelazną, konserwatywną logikę można obejść!

Co to za wytrych? Otóż wszyscy jesteśmy uczeni na ślepo następującego schematu. Siada lewak obok prawaka lub odwrotnie. Jeden stara się rzeczowo argumentować, przekonywać. Jest merytoryczny, sypie argumentami jak z karabinu, jego logika pracuje na najwyższych obrotach. I wtedy ta druga strona, pod wpływem tak przytłaczających, mądrych i logicznych argumentów, wspaniałomyślnie przyjmuje to, co chcieliśmy jej przekazać, za pewnik.

Niestety, to tak nie działa! Jeśli już, to w filmach albo w encyklopedycznych regułkach. Prawdopodobieństwo, że używając tej metody uda Ci się, jest niezmiernie małe. Dlaczego? Gdyż każda ideologia czy inna „wierność”, to nie tylko czysta logika, którą to logiką lubią sobie wycierać buzie zwolennicy Korwina na wszystkich forach. Otóż każda „wierność” to także, a może przede wszystkim – emocje. Bez programowania i wpływu na emocje, żadna oderwana od życia utopia (ideologia, religia itp.) nie utrzymałaby się długo.

Są to różnego rodzaju mechanizmy obronne, blokady, czy reakcje typu odruchu psa Pawłowa. Są one absolutnie poza kontrolą logiki, i posługując się tylko logiką i argumentami, trafiasz na taki oto mur. Tak, Ci wszyscy korwiniści i inni wyznawcy rozmaitych „wierności” są przede wszystkim kontrolowani przez emocje, tutaj jest naprawdę niewiele racjonalnej, zimnej logiki. O ironio! Emocje są zawsze dużo silniejsze niż logika i racjonalny umysł, i to one najczęściej podejmują decyzję z poziomu podświadomości. A logika jest ich pieskiem na posyłki, która potem racjonalizuje, mniej lub bardziej nieudolnie, decyzje podświadomości.

Chcąc zmienić tych ludzi, należy znaleźć taki sposób, który by omijał blokady założone na poziomie umysłu, i bezpośrednio docierał do ich emocji. Wiedzą o tym wszelkiej maści politycy, marketingowcy i inni wyśmienici inżynierowie ludzkich emocji. Granie na smoleńskich trupach by podburzać lud do nienawiści do Rosji, to przecież emocje. „Cud gospodarczy” Tuska z kampanii w 2007 roku to także granie na emocjach.

To, co robi Korwin-Mikke, jest również graniem na emocjach i instynktach, z tym, że jeszcze niższych. Janusz Korwin Mikke wykorzystuje zakorzeniony w podświadomości przeciętnego Janka Kowalskiego pogląd, że on jest najlepszy, a wszyscy wokół niego to frajerzy.

Każdy byt typu ideologia, religia, a nawet grupa skupiona wokół duchowego guru, ma swoją „świadomość zbiorową”. Owa zbiorowa świadomość ma wpływ na każdego wyznawcę. Zaś każdy wyznawca z osobna również ma wpływ na świadomość zbiorową, tylko w znacznie, znacznie mniejszym stopniu. Osoba „podczepiona” pod taką zbiorową świadomość, jest kreatorem i dostarczycielem nowych informacji dla tych świadomości.

Rozwój Universum to właśnie ciągłe dostarczanie i kreowanie nowych informacji, i jest to jedno z najważniejszych, ponadczasowych jej praw. Poprzez ten mechanizm owe świadomości zbiorowe „uczą się” i ewoluują, a za nimi – w minimalnym stopniu ulega ewolucji całe Universum. Ja jednak nie chcę pośrednika w postaci takiej „zbiorowej świadomości” stworzonej przez kogokolwiek, bo to nic innego, jak pasożyt. Wolę „pracować” dla siebie.

Zauważcie, iż świadomość zbiorowa korwinizmu jest świadomością pierwotną, agresywną, typowo męską. Wręcz barbarzyńską. Zwolennicy Janusza Korwina Mikke to w większości typowe umysły ścisłe, niewiele wiedzący o ludzkich emocjach, mający braki w empatii. Sam Korwin Mikke mówił przecież, cytuję: „ale ja nie mam empatii”. Korwiniści w rozumieniu i odczuwaniu emocji są jeszcze niżej niż filmowa kreacja o nazwie Forrest Gump. Filmowy bohater nie był zbyt rozgarnięty, ale miał niezłe wyczucie emocji – kompas emocjonalny.

Zwolennicy Janusza Korwina Mikke emocji nie rozumieją. Nie tylko nie biorą oni czynników typowo psychologicznych i ludzkich przy formułowaniu swoich opinii. Wolą strzelać regułkami jak z karabinu. Ale również ma to przełożenie u nich na inne obszary życia. Są tymi umysłami ścisłymi, lubują się w informatyce, matematyce. Korwin naobiecał im, że jak pokończą te ich Politechniki, to czeka na nich nie tylko gruba forsa, ale też uwielbienie i pisk kobiet. A właśnie tego korwinistom brak, ze względu na niedorozwiniętą i niezrozumiałą dla nich sferę emocji. Brak im relacji z kobietami!

Czy już widzicie, jak zręczny jest to psychomanipulacyjny trick? Wmawia się dużej grupie osób, którym brak zarówno kasy (bo mamine kanapeczki i kieszonkowe to nie kasa..) jak i kobiet, że gdy poprą ideologię wolnego rynku, gdy będą w pocie czoła pracować ku chwale i potędze kapitalizmu, to dorobią się fortuny i dobrych relacji z kobietami. Tymczasem życie realne tu i teraz pokazuje, że nic takiego się nie dzieje. Korwinista po ukończeniu swojej uczelni technicznej pracuje 2, 5, 10 lat, i obiecanych podwyżek i „hajsenbergu” ani widu ani słychu.

Tak samo z kobietami: nie tylko nie ma kasy, ale aby zdobyć kobietę, choćby na jedną noc, sama kasa nie wystarczy. Trzeba do niej umieć zagadać, umieć zdać jej podświadome „testy”, umieć odpowiednio, psychologicznie, reagować na jej celowe fochy, ominąć blokady w jej umyśle. Zaś aby zatrzymać kobietę na dłużej.. Trzeba wiedzieć jeszcze więcej. Należy umieć identyfikować emocje i ich źródło w podświadomości (umieć psychoanalizować), wiedzieć jak sobie z nimi radzić. To cała nauka i naprawdę trudno opowiedzieć o tym w tak krótkim felietonie.

Mówi się, że najlepszym lekiem na korwinizm jest 5 zł brutto w wymarzonej pracy świeżo upieczonego absolwenta uczelni technicznej, i podobne stawki w kolejnej, kolejnej i kolejnej pracy. Tak samo ja wymyśliłem niedawno pewien sposób. Otóż by zmienić konserwatystę, trzeba go po prostu.. zepsuć. Czyli np. skłonić do poznawania tajników psychiki kobiecej, tajników uwodzenia. Taki człowiek, gdy będzie już znał wiedzę niedostępną dla większości mężczyzn, gdy będzie miał wiele kobiet i zauważy pewne zaskakujące podobieństwa, zbieżności – zacznie myśleć. Coś nowego pojawi się w jego życiu, na dodatek coś związanego z najsilniejszą emocją – seksem – i wymusi na nim samodzielne myślenie, i być może zmianę światopoglądu.

Autor: Jarek Kefir

 
Przeczytaj poprzedni wpis:
Łamanie prawa
SĘDZIOWIE I PROKURATORZY ŁAMALI PRAWO nie tylko w sprawie parabanków typu Amber Gold czy Geting banku !

Parafrazując Słonimskiego – „Sytuacja w Wymiarze Sprawiedliwości nie jest tak zła, jak by się pozornie wydawało, jest znacznie gorsza.” Czytam...

Zamknij