RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Czcicielom makaronu wieczna chwała

Stany Zjednoczone są w sprawach religijnych popaprane jak żaden inny kraj świata. W końcu połowa Amerykanów to chrześcijańscy fanatycy.

Teraz można tam także spotkać wyznawców jednej z najszybciej rozwijających się religii świata – czcicieli makaronu. I akurat oni nie są popaprani…

Osiem rzeczy, których wolałbym, żebyś nie robił (skrót):
1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak świętoszkowaty dupek, kiedy opisujesz moje makaronowate bóstwo. Jeśli ktoś we mnie nie wierzy, to OK. Naprawdę, nie jestem taki próżny.
2. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał mojego istnienia jako środka do uciskania, osądzania, karania, patroszenia i bycia niemiłym dla innych. Nie wymagam poświęceń, a czystość jest dla wody pitnej, nie ludzi.
3. Naprawdę wolałbym, żebyś nie osądzał ludzi po tym, jak wyglądają albo jak się ubierają, albo po sposobie, w jaki mówią. Po prostu bądź miły. I wbij do swojej tępej głowy, że kobieta = człowiek, mężczyzna = człowiek.
4. Naprawdę wolałbym, żebyś nie prowadził się w sposób, który obraża ciebie albo twojego partnera. Najlepszym wyrażeniem dla każdego, kto się temu sprzeciwia, jest „idź, zrób sobie dobrze”.
5. Naprawdę wolałbym, żebyś z pustym żołądkiem nie walczył z bigotami, mizoginami i ludźmi pełnymi nienawistnych idei. Jedz, a później dojedź matołów.
6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował wartych miliony dolarów synagog, kościołów, świątyń, meczetów i kaplic dla mojej makaronowatej boskości. Te pieniądze można lepiej wydać na
(sam wybierz):
a) likwidację biedy,
b) leczenie chorób,
c) życie w pokoju, kochanie z namiętnością i obniżanie ceny kablówki.Może i jestem złożonym węglowodanowym i wszechmocnym istnieniem, ale doceniam w życiu proste radości.
7. Naprawdę wolałbym, żebyś nie opowiadał ludziom, że do ciebie mówiłem. Nie jesteś tak interesujący. Skończ z tym.
8. Naprawdę wolałbym, żebyś nie robił z innymi tego, co chciałbyś żeby oni robili z Tobą, gdybyś lubił rzeczy, które wymagają dużo skóry/smaru/wazeliny. Jednakże jeśli inna osoba to lubi (patrz punkt 4.), wtedy rób to, rób zdjęcia, i na miłość Mike’a, zakładaj KONDOM!

Pastafarianie, bo tak tytułują się owi czciciele, „wierzą” w to, że świat stworzył Latający Potwór Spaghetti.

Na dokładkę, jak twierdzą, ów potwór musiał w czasie dokonywania dzieła stworzenia być na niezłej bani. Inaczej nie stworzyłby tak nieudanej rzeczywistości. Zacznijmy jednak od początku, czyli od pojawienia się „proroka”.

Geneza

Był 2005 rok i Stanowa Rada Szkolnictwa w Kansas podjęła decyzję o nauczaniu w szkołach teorii inteligentnego projektu, który miał być traktowany na równi z teorią ewolucji. Wśród licznych głosów krytyki i protestu znalazł się list otwarty podpisany przez zatroskanego obywatela – Billy’ego Hendersona. W swoim liście przyszły prorok pastafarianizmu ogłosił istnienie kultu Latającego Potwora Spaghetti. Pisał: „Mamy dowody, że to Latający Potwór Spaghetti stworzył świat. Nikt z nas, oczywiście, nie był w pobliżu, by to zobaczyć, ale spisaliśmy nasze świadectwa. Mamy kilka opasłych tomów wyjaśniających szczegóły jego Mocy”. Powoływał się także na brak dowodów obalających jego przekonania oraz rosnącą grupę wyznawców. Na tej podstawie Henderson zażądał, by wyznawcy tej religii uzyskali równe prawa. Chciał dostępu do szkół. Zaoferował nawet, że pastafarianie wyszkolą własnych katechetów, którzy obowiązkowo będą ubrani w strój piracki. Takie przebranie jest bowiem obrzędowym strojem religii. Wiąże się to z wiarą – potwierdzoną naukowymi dowodami – w to, że wzrost liczby klęsk i problemów naszego świata wiąże się ze spadkiem liczby piratów. Podparty takimi dowodami Henderson pisał: „Myślę, że wszyscy możemy z niecierpliwością oczekiwać czasu, w którym wszystkie te trzy teorie otrzymają taki sam czas w klasach szkolnych w całym kraju, a być może nawet na świecie; 1/3 czasu dla inteligentnego projektu, 1/3 dla pastafarianizmu oraz 1/3 dla logicznych przypuszczeń opartych na przytłaczających obserwowalnych dowodach”.

Ewangelia

24-latek z Kansas nie wiedział wtedy, że stworzył niezwykle dynamiczny kult. Nie przypuszczał także, że jako prorok religijny będzie mógł dobrze zarobić. W zasadzie od początku pastafarianizm zdobywał sobie rzesze wiernych wyznawców. Już w rok po „objawieniu” Henderson – za 80 tys. dolarów plus udział w zyskach – napisał Ewangelię Latającego Potwora Spaghetti. Jej głównym bohaterem jest (jakżeby mogło być inaczej!) pirat Kapitan Mosey. Jego imię to oczywiście nawiązanie do Mojżesza, którego imię po angielsku brzmi Moses. Bohater Ewangelii błądzi wokół góry Salsa, gdzie szuka swojego pirackiego statku. Biedak nie może go jednak znaleźć. Na szczęście z pomocą przychodzi mu Latający Potwór Spaghetti, który dzieli się z nim dobrymi radami. Przekazuje mu kamienne tablice, na których zapisano „Osiem rzeczy, których wolałbym, żebyś nie robił” (ramka). Zresztą nie tylko Ewangelia zawiera zasady moralne i wierzenia pastafarian. Kanonicznym tekstem jest list otwarty do Rady Szkolnictwa w Kansas. Nie bez znaczenia są także liczne wypowiedzi „proroka”. O Latającym Potworze jako stwórcy wszechświata już wspomniałem. Warto jednak uzupełnić zestaw pastafariańskich przekonań o kilka innych. Tak więc, podobnie jak u kreacjonistów, świat jest młodszy niż jest, tylko że najwyższe bóstwo okłamywane jest przez węgiel C14. Oczywiście, pastafarianie mają też swoje piekło i niebo. I w jednym, i w drugim są striptizerki i wulkany strzelające piwem. Różnica jest taka, że w niebie striptizerki są ładne, a piwo świeże. Natomiast w piekle striptizerki mają „syfa”, a piwo jest zwietrzałe. Kluczową rolę w systemie przekonań odgrywają też piraci. Wyznawcy Makaronu obchodzą święto, które nazywa się „dniem mówienia jak pirat”. Pastafarianie mieli także reformację. Już w 2005 roku powstała frakcja SPAM (Spaghetti i Pulsarowo Aktywowane Mielone). Jej przedstawiciele stwierdzili, że to oni mają Jedyny Prawdziwy List do Rady Szkolnictwa Kansas. Ogłosili też Świętą Wojnę.

Ciągle rośnie

Wierni nie boją się ryzykować dla swoich przekonań. Ponad trzy lata temu wyznaczono nagrodę 250 tys. dolarów (teraz wynosi już 1 mln!) dla tego, kto przedstawi empiryczny dowód na to, że Jezus nie był synem Latającego Potwora Spaghetti. Jeden z wyznawców był prześladowany w szkole. Został zawieszony w prawach ucznia za to, że chodził w stroju pirata. Podobno chciał w ten sposób wyrazić swoje przekonania religijne. „Wolność wyznania i wolność wypowiedzi. To właśnie próbowałem robić i zostałem sprowadzony na ziemię” – powiedział pastafariański męczennik. Być może właśnie dzięki takim heroicznym postawom liczba wyznawców wciąż rośnie. Na kilku amerykańskich uniwersytetach powstały stowarzyszenia pastafarian. Latający Potwór podbija Internet i bez trudu zdobywa zwolenników w innych krajach. Także w Polsce funkcjonują czciciele makaronu. Żeby ich odnaleźć, wystarczy zajrzeć do sieci. Z drugiej strony, być może właśnie olbrzymia siła dowodów na to, że to Latający Potwór Spaghetti stworzył świat, przyciąga kolejnych wiernych. Parodystyczna religia sięgnęła wszak po wszystkie argumenty używane przez amerykańskich chrześcijańskich fanatyków. I trzeba przyznać, że są one niemal równie mocne. Tez Hendersona dowodzi na przykład to, że wzrostowi liczby piratów w Somalii towarzyszy niski poziom emisji dwutlenku węgla. A to oznacza – jego zdaniem – że wzrost liczby piratów równa się ograniczaniu efektu cieplarnianego.

Parodia

Kult Latającego Potwora Spaghetti to największa na świecie religia parodystyczna. Jej siła tkwi w wykorzystaniu argumentów używanych przez religijnych fanatyków. Dołączają do niej kolejni Amerykanie, zrażeni do kreacjonizmu lub teorii inteligentnego projektu. Dołączają do niej także zniechęceni do zaściankowości i fanatyzmu Europejczycy. Sam pastafarianizm nie został jednak pomyślany jako parodia religii w ogóle. Henderson nabija się jedynie z pewnego rodzaju jej pojmowania. Prorok mówi: „Nie mam problemu z religią. To, z czym mam problem, to religia udająca naukę. Jeżeli Bóg istnieje i jest inteligentny, to przypuszczam, że ma także poczucie humoru”. Bez grama wstydu dodaje także, że „jak może stara się unikać pracy”. Bycie prorokiem umożliwia mu taką sytuację. Zdaje się, że skądś to znamy…

BOREJSZA
Żródło: Fakty i Mity

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
wiater
Kim jesteś antyklerykale?

Nie jest niczym zaskakującym dla członków RACJI PL, że bardzo wielu ludzi, szczególnie w Polsce nie ma pojęcia czym właściwie...

Zamknij