RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Bohater czy ofiara?

W Polsce zapanowała, bohaterofobia. Nagle znalazło się tylu bohaterów, że można by nimi obdzielić całą Europę. Tylko nie rozumiem, dlaczego ci bohaterowie postrzegani są przez społeczeństwo, jako krętacze, kłamcy, niekompetentni, nieudolni, działający na szkodę naszych interesów, a stawiani nam za wzór i wychwalani przez media głównego nurtu należące do obcego kapitału, kreujące nachalnie te miernoty polityczne?

Weźmy na przykład ruch społeczny Solidarność, wyrosło z niego tylu bohaterów, że aż dziw bierze, że Polska tak zbiedniała.  Popatrzmy na Lecha Wałęsę, przywódcę ruchu solidarnościowego. Nikt nie wie skąd się wziął na terenie stoczni. Mówi się, że skoczył przez płot, ale nikt nie wie, w którym miejscu, zresztą on sam nie wie, gdzie przeskakiwał płot. Jeśli go ktoś z SB przewiózł przez kanał, to, kto go do tego namówił i w ogóle jest wiele pytań bez wyjaśnienia? Solidarność pod jego przywództwem niestety upadła, i to z jego winy. Ludzie trafili do kryminałów i obozów internowania, dlaczego? A może on wcale nie jest bohaterem, tylko ofiarą wypaczonego komunistycznego systemu, któremu się zaprzedał, trochę ze strachu, trochę z powodu obietnic, jakie mu przedstawiono, a trochę z biedy, z jakiej się wywodzi. Mimo wszystko wiele się działo poza jego osobą, na co on nie miał wcale wpływu, a przecież, jako szef Solidarności powinien mieć. Działalność jego i upór wobec komuny był bardziej sztuczny niż naturalny. Bardziej dbał o swoje interesy, niż interesy robotnika, rolnika, czy kraju. To widać na jego twarzy i w jego zachowaniu. Jest ograniczonym w zachowaniu, prostakiem bez elokwencji, a przy tym jeszcze chciwy i zarozumiały pyszałek. Wykorzystując jego osobę, cwaniacy finansowi i karierowicze, a także aparatczycy z byłej, SB, czy PZPR, zarobili olbrzymie pieniądze przywłaszczając sobie bezprawnie majątek narodowy. Podłączając się perfidnie do państwowej kasy i wykorzystując okazję, okradając polskie społeczeństwo. Ale przede wszystkim udało im się wyczyścić całe archiwum z obciążającej ich i obwiniającej dokumentacji. Lech Wałęsa na głos społeczeństwa i na próbę protestu społeczeństwa nie reagował, udawał, że nie widzi problemu, że na wszystko jest czas, a on ma koncepcję. Do dziś nikt nie wie, jaką.

Następny negatywnym bohaterem pokroju Wałęsy jest Marian Krzaklewski (solidarisimus). Drugi człowiek sztandarowy, któremu społeczeństwo uwierzyło. I co się stało, ano nic, poza tym, że Krzaklewski wraz z kolesiami przejęli majątek państwowy i sprzedali go w obce ręce, nie pytając społeczeństwa polskiego o zgodę. Następca Wałęsy stał się gorszy od samego Wałęsy. A dlaczego? Bo pierwszy, był bez wykształcenia i nie miał wyobraźni. Wałęsie, wyobraźnię tworzyło podejrzane towarzystwo z aparatu ucisku. Drugi zaś miał wykształcenie i nadmierną wyobraźnię, której ulegał, i w którą wciągał coraz to więcej swoich zasłużonych kolesi. Ale obydwu łączyła jedna cecha. Obydwoje byli nad wyraz butni i pełni pychy, którym się wydawało, że Polska, to jest ich własność! I znowu bohater z nikąd stał się pogrobowcem swojego kraju i społeczeństwa.

 Nasuwa się ponownie, to samo pytanie, czy ten bohater nie jest czasem ofiarą systemu kapitalistycznego i czy nie został, oczywiście za odpowiednie wynagrodzenie, jego narzędziem? Czy nie został narzędziem zachodnich mocarstw i biznesmenów, którzy zapłacili odpowiednią cenę za sabotaż kraju, jaki przeprowadził ten „bohater” odrodzonej solidarności po stanie wojennym? Przecież dolary płynęły szeroką rzeką z zachodu do kieszeni liderów II Solidarności, w tym i jej bohatera, Mariana Krzaklewskiego. Szkoda, że nie były kierowane na potrzeby związkowe i ludzi, którzy siedzieli niewinnie w więzieniach, bo to oni byli prawdziwymi bohaterami.

Kolejny bohater o negatywnej opinii, to protegowany Krzaklewskiego, profesor Politechniki Śląskiej w Gliwicach, z wydziału chemii, Jerzy Buzek. Człowiek, którego posadzono na stołku premiera tylko, dlatego, że był w pełni dyspozycyjny i wykonywał wszystko, co nakazał Marian Krzaklewski, lub mocodawcy z zachodu (z Ameryki). Jerzy Buzek był specjalistą od intryg i od dezintegracji państwa. Bez wojny, skutecznie doprowadził kraj do całkowitej ruiny gospodarczej i zapaści finansowej, wprowadzając nieprzygotowane państwo w reformy gospodarcze i polityczne. Stawiając na czele ich realizacji swoich kolesi i swoich bliskich, niemających zielonego pojęcia o ekonomii, finansach, gospodarce i polityce, i doprowadził do załamania się systemu prawnego i finansowego w kraju. W ten sposób skutecznie zniszczył całą gospodarkę i niezależność polityczną Polski, uzależniając ją od polityków amerykańskich, od prezydenta USA i od cwaniaków biznesowych z całego świata. Stojąc na czele rządu, skutecznie doprowadził kraj do zapaści, sabotując go we wszystkich dziedzinach. Za pieniądze zachodnich mocodawców zniszczył niezależność gospodarczą kraju, płynność finansową, a społeczeństwo doprowadził do skrajnej nędzy. Jako premier marionetka zabezpieczał interesy zachodnich kapitalistów i interesy kościelnych książąt w purpurze i czerni, okradając polski naród z jego całego dorobku materialnego, kulturalnego i obyczajowego. I znowu nasuwa się pytanie, czy ten bohater nie był ofiarą obcego kapitału, obcego przedsiębiorcy i obcego rządu? Przecież jego działalność we wszystkim na to wskazywała!

Następnym bohaterem jest namiestnik Boga na ziemi, zatrudniony na etacie papieża, który także ma w swojej karierze sporo negatywnych opinii, członek zbrodniczej sekty występujący pod nazwą Kościoła rzymsko katolickiego wsławionego zbrodniami i zagładą całych narodów. Karol Wojtyła, który od czasu, kiedy został papieżem zaczął tańczyć tak jak mu pozwalali wielcy tego świata. Ludzie, którzy dysponują ogromnymi pieniędzmi, to politycy i przywódcy mafii, dysponujący olbrzymią władzą, obdarowując go częścią swojego bogactwa, zrobili sobie z niego narzędzie do podporządkowania świata. Do wykorzystywania ludzi i ich majątku do własnych celów, jak niewolników, miała także w tym swój udział i Solidarność! Karol Wojtyła zamiast wprowadzać reformy w swoim kościele, jakie zaczął wprowadzać jego poprzednik, zamiast robić porządek w strukturach Kościoła rzymsko katolickiego, walczyć z jego zgnilizną i upadkiem, walczyć z dewiacją i zakłamaniem, zaczął umacniać go w fundamentalizmie średniowiecza i ponownie wprowadzać rzymskie prawo, w którym kler czuje się najpewniej, najlepiej i bezkarnie. I znowu z bohatera pozostała ofiara. Ofiara fundamentalizmu, fanatyzmu, chciwości i zakłamania. Ofiara wielkich tego świata, zarówno bogaczy jak i przestępców, których najwięcej jest w Kościele rzymsko katolickim. Zamiast doprowadzić do zmian i zjednoczenia katolików, doprowadził do ich podziału, do ich zastraszenia i coraz szybszego upadku kościoła. Będąc głuchy i ślepy na przestępstwa swoich podwładnych, przedstawicieli tego kościoła, stał się także ich ofiarą, oczywiście na własne życzenie, poprzez swoją megalomanię, pychę i wygodnictwo. Stał się członkiem frakcji związanej z praniem brudnych pieniędzy, związanej z przekupstwem i korupcją, związanej z ludźmi, którzy uważali i uważają, że przestępstwo jest ich fundamentalnym prawem działania.

 Jest wiele zarzutów i argumentów ludobójstwa i innych ciężkich przestępstw dokonywanych przez hierarchów kościoła katolickiego, ale ten bohater i lider, jakim był Karol Wojtyła, wolał tego nie zauważać. To przynajmniej pozwalało mu tkwić na tym stolcu i żyć wygodnie, choć niema mowy, o jakim kolwiek rządzeniu. Od tego są ludzie z cienia, tak zwane „szare eminencje”, którym papież jest posłuszny bezgranicznie. Póki, co, korzystali z tego statusu polscy hierarchowie, bo wiedzieli, że ich czas się już kończy. Z chwilą śmierci papieża polski kościół zostanie zepchnięty daleko w cień istnienia, a jego przedstawiciele będą rozliczeni, co do złotówki ze swojego dotychczasowego złodziejstwa. Apokalipsa tej instytucji nadchodzi nieubłaganie.

Kolejny bohater, jaki nam wyrósł na polskim chlebie, to prezydent R.P. Aleksander Kwaśniewski zwany „Wielkim”. Bohater, który uważał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, a stał się prezydentem karierowiczów, nieudaczników politycznych i hierarchów kościelnych. Nie stał się prezydentem społeczeństwa polskiego, bo to społeczeństwo go nie zaakceptowało. Zapomniał także dodać, że stał się przedstawicielem i obrońcą interesów państw bogatych i ich biznesmenów, poddając Polskę pod ich zależność, czyli sprzedając ją jak towar, w zamian za synekurę we władzach Unii Europejskiej, lub w bogatych instytucjach, kierowanych przez USA. Ten bohater także stał się ofiarą i także z własnej i nieprzymuszonej woli. Aleksander Kwaśniewski stał się ofiarą nie tylko swojego środowiska, które go wyniosło na to stanowisko, nie tylko środowiska kościelnego, któremu przyrzekł wsparcie i pomoc w zagarnianiu różnych podmiotów i przedmiotów majątku narodowego, nie mówiąc już o stałym przyznaniu wsparcia finansowego z budżetu państwa, ale stał się także ofiarą swojego tchórzostwa i obietnic bez pokrycia. Stał się także ofiarą środowiska politycznego, któremu przyrzekł wszelkie wsparcie w intrygach politycznych z zachodnimi mocodawcami, finansistami i liderami politycznymi, w zamian za poparcie na stanowisku prezydenta, zapominając o polskim społeczeństwie i jego potrzebach. Tą rolę przejęła jego żona, Jolanta Kwaśniewska, która stworzyła fundację porozumienie bez barier, no i się porozumiewała bez barier, zgodnie ze swoim mottem, z różnymi lobbystami, biznesmenami podejrzanych interesów, i instytucjami kościelnymi, które również ją wspierały, słownie, brakło tylko porozumienia ze społeczeństwem.

 Ale przede wszystkim, stał się ofiarą własnej megalomanii i hipokryzji, dzięki której udało mu się omamić nieuświadomione i niedoinformowane polskie społeczeństwo, zwłaszcza to prostolinijne, z klasy robotniczej i chłopskiej, wykorzystując je do swojej polityki, do swojej kariery i do wyniesienia ponad prawo, siebie i swoją rodzinkę. Chociaż tak naprawdę to mniej złego zrobił dla Polski niż Lech Wałęsa, który pierwszy, w pogoni za władzą i sławą, jako prostak, niewykształcony, (po zawodówce w zawodzie elektryka  z uprawnieniami do 12 V), sprzedał kraj w dominację obcych mocarstw.

Dziwne, dlaczego Polska nie ma szczęścia do swoich prezydentów i innych czołowych liderów politycznych i związkowych? Albo są zabijani, tak jak Prezydent R.P. Ignacy Mościcki, czy gen. Sikorski, albo sami się sprzedają obcemu mocarstwu, jak ich następcy, Bolesław Bierut, Wojciech Jaruzelski, czy Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski. Jedynym  człowiekiem, który ukrócił samowolę polityków i korupcję był Józef Piłsudzki.  Ale to były jedyne i krótkie czasy polskiej świetności w okresie międzywojennym, w którym Polska zaczęła się liczyć w świecie polityki światowej. Później to już była tylko wegetacja.

Kolejnym bohaterem negatywnym, wywodzącym się z pseudo lewicy jest Leszek Miller. Człowiek ten, w swojej hipokryzji, megalomaństwie i bigoterii dorównywał jednemu tylko liderowi, Marianowi Krzaklewskiemu z prawicy. Prześcignął jednak wszystkich innych dotychczasowych liderów różnych opcji politycznych. W swoim zakłamaniu i tchórzostwie stał się ofiarą własnych kłamliwych słów i decyzji. Został ofiarą biskupów i polityków, ofiarą zdrady i przekupstwa, którymi wyłożył swój system rządzenia. Słowa nie szły w parze z czynami, a obietnice z zarządzeniami. Stał się zdrajcą, tak jak jego poprzednicy z PZPR, sprzedając kraj i społeczeństwo pod obcą dominację, w zamian za własną karierę i pieniądze. Stał się ofiarą nepotyzmu, bo chciał być bohaterem narodowym. Sporo mamy takich bohaterów, jak Ryszard Kukliński, który za marne pieniądze sprzedał swój kraj, udając bohatera walczącego z komunizmem, z przemocą i inną niesprawiedliwością. Do takich należał także Karol Świerczewski, któremu nimb bohatera przypięli fałszywi komuniści, Bolesław Bierut, Władysław Gomółka, Osóbka Morawski, a także prezydent Polski akceptowany przez sowietów, Wojciech Jaruzelski, który utorował drogę do władzy solidaruchom i wielu, wielu innym aparatczykom tamtego okresu. Oni także stali się ofiarami swojej chciwości, nadgorliwości i tchórzostwa. To są ludzie, którzy nie mają swojego kraju, ale zawsze mają swojego „pana”, dlatego łatwo im przychodzi zdrada na rzecz tego, kto zapłaci więcej.

 Ale największymi ofiarami są sami Polacy, sam Polski Naród. To Polacy stali się ofiarami swojej naiwności, łatwowierności i wygodnictwa. Stali się ofiarami swojej megalomanii i nietolerancji. To, dlatego stajemy się negatywnymi bohaterami, od których inne nacje starają się dystansować. Staliśmy się negatywnymi bohaterami, bo nie umiemy się sami prowadzić we własnym, wolnym przecież, kraju. Ciągle liczymy na kogoś, lub na coś. Ciągle oczekujemy czegoś od kogoś i ciągle mamy do wszystkich pretensje. Pretensje za martyrologię, pretensje za rozbiory, pretensje za wykorzystywanie nas przez obce mocarstwa. Ciągle mamy pretensje do obcych nacji, że nas nie traktują, jako męczenników i bohaterów, którzy wyzwolili świat od zagłady, choć nie bardzo wiemy, jakiej. Mamy pretensje, że nie traktują nas państwa Europy jak wielkich obrońców przed bolszewizmem i komunizmem. Jesteśmy bohaterami swojej chciwości i nieudolności, swojej megalomanii i bigoterii, powiązanej z dewocją i egoizmem, a także z nieograniczoną pychą. Jesteśmy ofiarami nadgorliwości i głupoty i sami tworzymy sobie takie wartości, które nas oddalają od krajów rozwiniętych i równają do krajów trzeciego świata. Równają nas do prowincji, a nie do krajów, które nas wyprzedziły w wyścigu do rozwoju gospodarczego i cywilizacji. Jesteśmy i bohaterami i ofiarami, według potrzeby i życzeń rządzących i wielkich tego świata. Jesteśmy ofiarami bogatych i nieuczciwych, ale także biednych i zaszczutych, bo poddali się woli kogoś innego. Jesteśmy ofiarami swojej historii, a także ofiarami heroicznych czynów i zrywów w swojej przeszłości, które nie zawsze miały uzasadnienie i cel dążenia i ponoszenia ofiar. Jesteśmy ofiarami swojej pychy, która nieraz doprowadziła nas do kresu istnienia, co historia nam zanotowała, wymazując nas z mapy Europy na około 123 lata. Ale czy my umiemy pobrać z tej historii nauki? Życie pokazuje, że nie! Dalej jesteśmy ofiarami, tyle tylko, że własnej nietolerancji, megalomanii i swojej głupoty.

Nasuwa się retoryczne pytanie, czy jesteśmy bohaterami czy ofiarami? Bo jeśli bohaterami, to, dlaczego mamy tyle negatywnych opinii? A jeśli ofiarami, to, dlaczego z tych opinii nie wyciągamy dla siebie wniosków? Jakby nie tłumaczyć, to niestety Polacy są sobie sami winni! Winni są, bo nie umieją przeciwstawić się bezprawiu, poddając się w milczeniu negatywnej postawie i działaniu polityków. Winni są, bo pomimo doświadczeń, jakie nabyli w swoim życiu, dalej są naiwni, dalej są łatwowierni, dalej są zdewociali, choć zło, jakie promieniuje od kościelnych feudałów mogłoby objąć całą Europę, a może nawet cały świat. Do czego książęta kościelni dążą przy pomocy władzy i polityków, to widać od szeregu lat, ale Polacy uważają, że nie można krytykować księdza lub biskupa, że nie można oskarżać o przyziemne przestępstwa ludzi kościoła, i dlatego jesteśmy, jak zwykle, wykorzystywani i okradani przez tych, którym ufamy i zawierzamy. Tak było w przeszłości, tak jest i teraz, a nauki z tych doświadczeń, jakoś nie umiemy sobie przyswoić! Dlatego przysłowie „mądry Polak po szkodzie, jest jak najbardziej na czasie, z małym zmodyfikowaniem, że przed szkodą, także jest głupi. Należałoby dodać do tego przysłowia powiedzenie, że Polak jest uparty jak osioł i głupi jak muł. Więc nie dziwię się teraz, że władza, politycy i biznesmeni nie chcą za bardzo się utożsamiać ze zdewociałym społeczeństwem, bo i dlaczego, mieli by służyć komuś lub czemuś, co nigdy niczego nie wniosło, a ciągle chce pobierać olbrzymie profity?

 Ryszard Pawłowski RACJA PL Katowice.

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
SONY DSC
Warmińsko-Mazurska RACJA PL

Spotkanie z jubilatami, członkami RACJA PL, wręczenie odznaczeń z okazji 10- lecia partii W dniu 05.01.br. w siedzibie Zarządu Województwa...

Zamknij