RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

Sylwestrowy szampan zaszkodził burżujom z Business Centre Club

Sylwestrowy szampan nie tylko zaszkodził, ale pomieszał zmysły przedstawicielom BCC, stowarzyszenia narcystycznych prywatnych pracodawców, którzy dla dodania sobie szlachectwa organizują się w loże i urządzają sale pamięci z portretami prezesów.

To szlachetne towarzystwo z BCC, wymyśliło sobie, że koniec obowiązywania tzw. ustawy antykryzysowej to dobry moment na wprowadzenie niewolnictwa w Polsce.

Kto nie wierzy niech wejdzie na ich stronę internetową. http://www.bcc.org.pl

Jak to szlachcice kierując się „szlachetnymi” przesłankami proponują:

  • brak wynagrodzenia za pierwsze 3 dni zwolnienia lekarskiego,
  • likwidację urlopu na żądanie,
  • więzienie za nielegalny strajk,
  • zniesienie ochrony działaczy związkowych,
  • likwidację doby pracowniczej,
  • likwidację obowiązku doręczania pracownikowi informacji o warunkach zatrudnienia,
  • wprowadzenie zawierania umów na czas określony bez ograniczeń,
  • likwidację instytucji odszkodowania za wypowiedzenie umowy o pracę z winy pracodawcy,
  • przywrócenie instytucji „porzucenia pracy” przez pracownika,
  • likwidację płacy minimalnej,
  • likwidację wszelkich kosztów związanych z utrzymaniem zakładowych organizacji związkowych,
  • referendum strajkowe przeprowadzane w obecności pracodawcy.

To nie żart. Tak myślą burżuje, z BBC, którzy jeszcze nigdy w historii nie mieli tyle pieniędzy na kontach. Według danych NBP na koniec października 2011 r. było to 183 miliardy złotych. Dla porównania dochody budżetu państwa w 2011 r. mają wynieść 273 miliardy zł. Chciwość i pazerność panów z BCC nie zna granic. Za grosz nie mają pokory.

To m.in. oni zachwiali równowagę między elastycznym zatrudnieniem i bezpieczeństwem socjalnym pracowników. W Polsce od początku transformacji nie udaje się pogodzić liberalizacji rynku pracy z zapewnieniem koniecznego stopnia bezpieczeństwa socjalnego ludzi pracy.

Z roku na rok obserwujemy spadkowe tendencje relacji płacy minimalnej do płacy przeciętnej czy zasiłków dla bezrobotnych. Zresztą zasiłków tych już prawnie nie ma, bowiem ponad 86% bezrobotnych nie ma do nich prawa.

Należy powiedzieć, że w ostatnich latach znacznie zmniejszono dostęp do świadczeń społecznych i obniżono ich przeciętną wartość w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia za pracę. Polska nie wywiązuje się z realizacji Konwencji 102 MOP dotyczącej minimalnych norm zabezpieczenia społecznego. Jak szacuje GUS jeszcze nigdy w Polsce nie mieliśmy tylu biednych pracujących – a jest ich ponad 2 miliony.

Efektem zachwiania równowagi między elastycznością a bezpieczeństwem jest pojawienie się prekariatu. Prekariat to stan braku pewności, stałości i stabilności, to chroniczna niemożliwość przewidzenia przyszłości i nieustanny lęk, że przyniesie ona tylko pogorszenie obecnej sytuacji. Jest to kondycja kruchej i niepewnej egzystencji, na jaką skazana jest spora część polskich pracowników Dotyczy ona ludzi czasowo bezrobotnych, utrzymujących się z dorywczych prac, zatrudnianych na krótkoterminowe umowy, migrujących w poszukiwaniu zarobku, pracujących na częściowe etaty lub zmuszanych do podpisywania in blanco swojego wypowiedzenia wraz z umową o pracę (praktyka dość częsta w wielkich korporacjach).

W żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma tak wysokiej skali zatrudnienia na umowach terminowych. Polska jest niechlubnym liderem jeżeli chodzi o zatrudnianie na umowach czasowych. Elastyczny rynek pracy, gdzie pracownika zatrudnia się czasowo i zwalnia ad hoc, jest domeną zacofanych krajów trzeciego świata. W Polsce prawie 1 milion osób pracuje na umowach cywilno-prawnych. Żyją m.in. bez prawa do urlopu, zwolnienia lekarskiego, płatnych nadgodzin, ochrony w razie ciąży, bez ubezpieczenia społecznego (umowa o dzieło). Można ich zwolnić z dnia na dzień – i dotyczy to przede wszystkim ludzi młodych.

Ale narcystyczni pracodawcy z BCC tego nie zauważają. Oni chcą więcej. Chcą powszechnego niewolnictwa pomimo, że już obecnie pozyskują niewolników głównie z państw Azji i Afryki. W Polsce wykorzystują ich do pracy w sadach, na budowach, nielegalnych fabrykach podrabiających markowe koszule, spodnie, kosmetyki. Niewolnicy pracując przez siedem dni w tygodniu po 12 godzin zmieniają się, jeden śpi drugi pracuje. Za ten komfort zakwaterowania i wyżywienia płacą z potrącenia z pensji. Czyli zawsze są coś winni. Nigdy lub prawie nigdy nie otrzymują pieniędzy.

Ponieważ w Polsce brakuje pracy, to i rodacy godzą się na haniebne warunki pracy i tyrają na trzy zmiany. Głód i strach przed zamarznięciem na ulicy zagłuszają szczytne hasła o godnym życiu! Kasjerki i ekspedientki to najbardziej typowy przykład niewolniczego sposobu traktowania pracownika. Umowa to jedno, a pracować masz 12 godzin.

A co na to rząd? Oczywiście rząd milczy. Cały aparat kontroli kierują do małych polskich firm, by się wykazać, że kontrolują, dają mandaty pouczają, czyli – szkoda mówić w co grają. Szkoda, że Międzynarodowa Organizacja Pracy nie zawita do naszego kraju, że nie skontroluje NASZYCH praktyk współczesnego niewolnictwa. Też szkoda, że nasz rząd mając ministrów na każdą okazję i uroczystość nie zajmie się tym problemem. Czyżby wszystkim odpowiadało niewolnictwo?

Bogdan Grzybowski
Zespół Polityki Społecznej, Ubezpieczeń i Rynku Pracy OPZZ

„Ale i tak dziękujemy za wspaniałomyślność że nie będziecie nas rozstrzeliwać, szlachetni panowie z BCC. Rząd niema czasu na pierdoły prowadza się pod rękę z Kościołem. A politycy PO, PiS i SLD prześcigają się w pomysłach jakby tu jeszcze dogodzić hierarchom katolickim”

Źródło: Na podstawie tekstu pochodzącego ze strony Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
medical-marijuana
SADZIĆ, PALIĆ, ZALEGALIZOWAĆ

W lutym 2000 roku naukowiec z Madrytu oznajmił że wraz z kolegami udało się mu zniszczyć nieuleczalne guzy mózgu u...

Zamknij