RACJA TV

Facebook.

Najczęściej czytane

APOLOGEZA KLĘSKI

W 94 rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego w podzięce synom ziemi Wielkopolskiej za okazane męstwo, odwagę i rozum. Armia Wielkopolska pod dowództwem maj. S.Taczaka i gen. J.Dowbora-Muśnickiego odniosła zwycięstwo nad  wojskami niemieckim. Wieczna chwała bohaterom.

„Żyjemy w kraju, w którym od lat często zdarzają się przypadki, gdy:

-          ludzie głupi obdarzeni są zaszczytami i wysokimi stanowiskami,

-          czyny głupie są wychwalane i powszechnie aprobowane,

-          głupi bohaterowie historyczni i literaccy stawiani są za wzór dla młodzieży.”

 

„Powodem do prawdziwej dumy – zgodnie z polską mentalnością? – jest powstanie wywołane bez szans na wygraną, które przynosi wiele ofiar i zniszczeń oraz kończy się pełną klęską… winą za klęskę można zawsze kogoś obarczyć… rzeczywistych lub wymyślonych sojuszników – bo nie pomogli, rodzimych „tchórzy i zdrajców” – bo przestrzegali i nie chcieli ginąć.”

 

 Ku przypomnieniu, i przestrodze następnych pokoleń.

                                           Zarząd Krajowy RACJA PL.

 

W Polsce mamy do czynienia ze zdumiewającym fenomenem historycznym. Inne nacje eksponują swoje wiktorie i twórcze dokonania, a my wręcz przeciwnie, narodową destrukcję. Otóż uwielbiamy narodowe dramaty i przerżnięte z kretesem boje, idiotyczne zrywy bez jakichkolwiek szans na powodzenie i związane z tym ofiary, wprawdzie na ołtarzu Ojczyzny, ale bez jakiegokolwiek logicznego sensu. Im bardziej krwawo i bez sensu, tym głębiej będziemy przeżywać rocznice. Ot, taki narodowy masochizm zbiorowy, pchający nas do dumnego obnoszenia się z niepotrzebnymi nikomu ranami, jako niezbywalnymi dowodami bezprzykładnego patriotyzmu.

 

Czy ktoś pamięta wielkie fety z okazji rocznicy jedynego wygranego powstania, czyli Wielkopolskiego? No, może przy okazji okrągłej rocznicy odbędzie się jakieś lokalne zbiegowisko. Chociaż był to zryw dobrze przygotowany, świetnie zorganizowany i niemal bezbłędnie kierowany. Dlatego zwycięstwo okupiono minimalnymi stratami. Ale my nie zwykliśmy zawracać sobie głowy takimi duperelami. U nas w największej cenie jest hekatomba patriotyczna, pływająca w morzu daremnie przelanej krwi.

 

Apogeum kultu pogardy dla ludzkiego życia i kultu tragicznie przegranych snów o potędze, przypada na realizowaną politykę historyczną. Jednym z przejawów tego kultu jest gloryfikowanie Powstania Warszawskiego. Dla jasności – z podziwem traktuję heroizm powstańczy i intencje zwykłych powstańców. Im należy się cześć i szacunek! Do dziś jednak nie jestem w stanie pojąć przesłanek bezmiaru głupoty tych, którzy wydali rozkaz jego wybuchu. Aż dziw bierze, że nikt nie postawił ich przed sądem wojennym, albo przynajmniej jakimś trybunałem.

Z militarnego i politycznego punktu widzenia było ono katastrofą, nie miało nawet cienia szans na powodzenie, a jedynie

zapewnioną perspektywę niewyobrażalnych cierpień i ofiar. Oddziały źle uzbrojone, bez zaopatrzenia, sprawnego systemu łączności, w dużej części kiepsko wyszkolone i dowodzone, miały zwyciężyć regularną, świetnie uzbrojoną armię? Kto miał to powstanie wesprzeć, niby alianci? Mało było jeszcze świeżych, paskudnych doświadczeń olania nas we wrześniu 1939 r.?

 

Najbardziej śmieszą mnie zarzuty kierowane pod adresem Stalina, że zatrzymał ofensywę Armii Czerwonej na Wiśle i nie wygrał dla Bora-Komorowskiego, Kaczyńskiego, Romaszewskiego i Wildstaina całego powstania. Taż to mniej więcej tak, jakby ktoś uwalił sąsiadowi kupę na wycieraczce i zapukał do niego prosząc o papier toaletowy. Powstanie militarnie było skierowane przeciw Hitlerowi, ale politycznie wymierzone właśnie przeciw Stalinowi. Jeśli ktoś uważa, iż ten był tak naiwny, że tego nie pojmował, to niech lepiej weźmie się za liczenie drzew w lesie, a nie politykę czy historię. Sądziłem, że w tej kwestii już nikt nic głupszego nie wymyśli. A jednak! Niejaki Baliszewski huknął taką prawdą historyczną, że nawet Pospieszalski przy nim wysiada. Całkowicie trzeźwy orzekł, iż powstanie musiało upaść, ponieważ Hitler ze Stalinem zawarli w tej sprawie tajną umowę. I jak to tak, tylko we dwóch? A gdzie diabeł Boruta i Czingis Chan? Panie Baliszewski, wstydu oszczędź, nie wychodź z domu, albo opowiadaj tylko o wdziękach Kasi Cichopek.

Cóż takiego w efekcie przyniosło to powstanie, godne tak apologetycznych obchodów rocznicowych? Absolutną, całkowitą klęskę pod każdym względem. Powstańcze straty, chociaż spore, to jeszcze nic w porównaniu z poniesionymi przez ludność cywilną. Zginęło około 18 tysięcy powstańców, ale cywilów aż 200 tysięcy. Wśród zabitych przeważała młodzież i inteligencja, czyli najbardziej wartościowa tkanka narodu. Około 550 tysięcy cywilów trafiło do obozu przejściowego w Pruszkowie, a stamtąd na przymusowe roboty, do obozów pracy i obozów koncentracyjnych w Auschwitz-Birkenau i Ravensbruck. Nikt nigdy nie policzył ilu przetrwało tę gehennę zgotowaną przez powstanie. W dniu wybuchu Himmler, powołując się na dyrektywę Hitlera, wydał rozkaz zniszczenia Warszawy razem z ludnością. Wprawdzie na raty, ale udało się Niemcom zniszczyć miasto aż w 85 procentach. Przy tym okupanci przeprowadzili totalną grabież wszystkiego, co nadawało się do zagarnięcia.

Tylko sporadycznie można spotkać publikacje i wypowiedzi o stosunku ludności cywilnej do powstańców. A jest to niechlubna karta tego narodowego dramatu. Po początkowych odruchach przyjaznych, a nawet radosnych bardzo szybko pojawiło się zobojętnienie, a w końcu wrogość i agresja. Gdy Bór kanałami uciekł ze Starego Miasta, zwykli ludzie twierdzili, że tylko szczury umykają kanałami. Cywile zwracali się do powstańczych dowódców o zgodę na przejście do niemieckiej strefy miasta, ale ci grozili zastrzeleniem, gdyż będą traktować to, jako zdradę. Zdradę, czego? Nie powiedzieli. Nastroje były gorsze, aniżeli po wrześniowej klęsce. Ta hekatomba cywilów nie da porównać się z niczym.

Czym zatem naprawdę było to powstanie, skoro budzi takie emocje i kontrowersje? Połączeniem skrajności. Z jednej strony bezmiar cierpień i bezprzykładnego bohaterstwa, a z drugiej jeszcze większy bezmiar głupoty i chorych ambicji. Właśnie ta głupota zamordowała miasto mieniące się Paryżem Wschodu i utopiła w morzu krwi utopijne mrzonki dowódców i zwykłe marzenia warszawiaków.

Powstańcze obchody potrzebne są prawicowym politykom do celebrowania i demonstrowania pojmowanego po swojemu patriotyzmu zaklętego w bezsensie militarnej i politycznej donkiszoterii. Dlatego brawami na uroczystościach jest przyjmowany Macierewicz, który w czasie powstania nawet na nocniku jeszcze nie siadywał, a buczeniem rzeczywisty powstaniec, Bartoszewski. Ot taka ciekawostka przyrodnicza. Ciekaw jestem jak uczczona zostanie rocznica upadku powstania. Niektórym udało się jakoś dopatrzeć w powstaniu nawet źródeł późniejszej Solidarności i upadku muru berlińskiego oraz smoleńskiej katastrofy. Polak potrafi. Ale pani Gronkiewicz-Waltz, kobiecie mądrej, nie przystoi wyplatać głupot o zniszczeniu miasta, ale zachowaniu ducha. Bzdura, gdzie niby był ten duch, pod bezludnymi gruzami, w powstańczych kanałach? Chociaż dla odmiany Pradze czeskiej i Paryżowi udało się zachować i miasto i ducha.

Roman Małek

Źródło:  http://www.poznan.pl/powstanie/start.html

Napisz komentarz
Musisz być zalogowany(a) aby napisać komentarz.
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
matce_madzi
TVN kłamie, Goździkowa nie żyje.

Przez długie lata byłem redaktorem pewnego miesięcznika i znam branżę mediów od podszewki. Odszedłem, bo robienie w konia odbiorców, to...

Zamknij